"Sylwester marzeń" TVP. Statysta opisuje dezorganizację i warunki na planie. "Nie obyło się bez incydentów". Mamy odpowiedź agencji

"Sylwester marzeń z Dwójką" TVP okazał się telewizyjnym hitem, ale nie wszystko przebiegło tak, jak powinno. Nasz informator ujawnia kulisy imprezy. Ciepłe napoje nie zostały zagwarantowane, problem był również z toaletą. O zachowaniu 1,5-metrowych odstępów nie było mowy.

Telewizja Polska mimo pandemii postanowiła zorganizować sylwestrową imprezę w otwartej przestrzeni z udziałem publiczności. Jeszcze przed samym wydarzeniem wiele osób zapewniało media, że na widowni będą tancerze, którymi okazali się zwykli statyści otrzymujący za udział w show 500 złotych. Kilka dni po "Sylwestrze marzeń" skontaktował się z nami jeden z uczestników show. Twierdzi, że "na obiekcie znalazły się osoby pijane". Jacek Kurski nie wiedział o incydentach? W programie "Gość Wiadomości" u Danuty Holeckiej wychwalał imprezę: Telewizja Polska znów wygrała. Zrobiła najlepszego Sylwestra.

Kulisy "Sylwestra marzeń". Tym Jacek Kurski nie chwalił się na antenie TVP Info

29 grudnia Plotek jako pierwszy donosił, że Telewizja Polska planuje zatrudnić publiczność podczas "Sylwestra Marzeń". Wynajęta przez TVP Agencja Statystów i Epizodystów Barbary Bartosiewicz tłumaczyła, że poszukuje "osób z poczuciem rytmu, które będą dobrze bawiły się w czasie sylwestrowej imprezy". Nasz informator podaje właśnie, jak (nie)dobrze bawili się ci ludzie. Część z nich nie została wpuszczona na teren amfiteatru.

Informacja o tancerzach na widowni jest grubo przesadzona. Agencja Barbara Bartosiewicz wcale nie szukała tancerzy, łapała każdego, kto mieścił się wiekiem lub nawet wyglądem w ramy wyznaczone przez TVP. Warunkiem był jedynie negatywny wynik testu. (...) Były one wykonywane przez panie pielęgniarki. Każdy otrzymał wynik testów i z nim miał stawić się w dniu zbiórki pod siedzibą TVP.
Bliżej wyjazdu wszystko zaczęło przypominać dezorganizację. Ludzie zostali porozsadzani po autokarach. Ładowali nas jak bydło. (...) Niejedna osoba na miejsce dojechała pod wpływem alkoholu. To właśnie przez nich czekaliśmy na wejście na teren amfiteatru ponad 2 godziny, bo nie było odpowiednich dokumentów. Nikt nawet nie mógł skorzystać z toalety, bo jedyne znajdowały się na obiekcie.

Uczestnik sylwestrowej imprezy TVP zaprzecza, że zachowane zostały jakiekolwiek odstępy między ludźmi.

Statyści z 7 autokarów wchodzili jedną bramką, którą obsługiwały 3 osoby z ochrony. Tutaj też nie obeszło się bez incydentów. (...) Media podają informacje o wyjątkowym sylwestrze, a my czuliśmy się jak na przeszukaniu za czasów wojny. Ochrona wkładała dziewczynom bez ich zgody ręce do torebek. Oczywiście koordynatora z ramienia Agencji B. Bartosiewicz, który odpowiadał za nas, nie było przy tym. Nikt nie mógł go zlokalizować. 

Problem pojawił się także w momencie, kiedy statyści mieli zjeść ciepły posiłek.

Kiedy już przeszliśmy przez bramki, pozostało niewiele czasu na obiecany ciepły posiłek. Tylko czy był on na pewno ciepły? Został donoszony z „dołu“ po 10 - 15 porcji, więc kolejka się wydłużała i jedzenie chłodnego posiłku na zimnie nie sprawiało przyjemności. Obiecanych ciepłych napojów nie zobaczyliśmy.

Jak wyglądał sam udział w wydarzeniu podczas emisji imprezy w TVP2?

Na czas trwania koncertu każdy miał założyć oczywiście półprzyłbice, które zostały wcześniej rozdane. Nie wiem, jakim cudem również na obiekcie znalazły się osoby pijane i kto ich tam wpuścił albo chociaż, dlaczego organizator nie dopilnował, żeby nie piły. To była parodia, bo ludzie pomimo kontroli na bramkach, która była dość długa i tak wnieśli alkohol i pili go po toaletach, jak udało im się do nich wyjść. Część z nich zostało usuniętych z obiektu i pozostawionych samych sobie. Nikt nawet nie pokusił się o odprowadzenie ich do autokaru i zapewnienie im minimalnego bezpieczeństwa.

Kiedy impreza zakończyła się, statyści przeszli z amfiteatru do autokaru i pojawił się problem z wypłatami.

Okazało się, że wielu z nas swoje umowy o dzieło oddało razem z testem i pozostałymi dokumentami przy wejściu. Pani asystentka stwierdziła: Potem dostaniecie nowe, nie chce mi się szukać teraz. Niestety, nikt z tych osób nowej umowy nie dostał, przez co został postawiony przed faktem dokonanym, że pieniądze otrzyma przelewem. Takich osób było wiele.

Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z rzecznikiem TVP, który do czasu opublikowania artykułu po raz kolejny w ostatnim czasie nie odpowiedział na wiadomość. Udało nam się jednak uzyskać komentarz pracownika agencji Pani B. Bartosiewicz.

Stwierdzenie, że byli pakowani jak bydło nie jest ok. Autobusy były zapełnione do 50 proc. miejsc siedzących. Nie było czerwonych dywanów, to fakt, jak również faktem jest to, że niektórzy zachowywali się jak bydło. Tylko osoby z zaświadczeniem o wyniku testu były wpuszczane do autobusu. Czas wejścia na teren obiektu był długi, ponieważ podjęto decyzję o szczegółowej kontroli po tym, jak zobaczyliśmy, jak niektóre osoby zachowywały się podczas transportu do Ostródy. Niestety, trzy osoby spożywały alkohol w trakcie przejazdu do Ostródy. Osoby te decyzją kierownika ochrony obiektu nie zostały wpuszczone na teren. Osoby te nie będą miały wypłaconych pieniędzy. Umowa dotyczyła aktywnego uczestnictwa w imprezie. Dodatkowo osoby te zostaną obciążone kosztami testów COVID-19 i kosztami transportu do i z Ostródy. Wypłata następowała na podstawie podpisanej umowy. Cztery osoby zgubiły umowy w trakcie imprezy. Dzisiaj, w pierwszym dniu roboczym po imprezie przelewy zostały zrealizowane. Niestety, nie było czasu o 1 w nocy w Nowy Rok, aby zajmować się podpisywaniem nowych umów - czytamy w przesłanym oświadczeniu.

Danuta Holecka w rozmowie z Jackiem KurskimKuriozalna rozmowa Holeckiej z Kurskim. Prezes TVP wbija szpilę konkurencji

Podczas sylwestrowej imprezy w TVP wystąpili m.in.: Zenek Martyniuk, Cleo, Roksana Węgiel oraz Viki Gabor. Echem odbił się również udział w show greckiego muzyka, Pedro Santany, który został fałszywie przedstawiony jako autor hitu "Opa, opa". Jacek Kurski był jednak bardzo zadowolony - kilkugodzinny program oglądało średnio 4,88 mln widzów. Czy to jednak tak dużo? W końcu podobne wyniki dwójkowy sylwester odnotowywał w zeszłych latach (w 2019 roku 6,4 mln), kiedy nie było żadnych obostrzeń i Polacy nie przebywali w kwarantannie narodowej. Konkurencyjny Polsat odnotował wynik 3,42 mln odbiorców, jednak wydarzenie zorganizował w studiu przy braku publiczności.