Krzysztof Jackowski o "nieuniknionym scenariuszu": To jest ostatni moment, że możemy pozwolić sobie na takie protesty

Krzysztof Jackowski podzielił się kolejną przerażającą wizją na najbliższe dni. Jakby było nam mało, to wróżbita dołożył dodatkową cegiełkę do wzrastającego niepokoju.

Krzysztof Jackowski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych jasnowidzów w Polsce. Wizje 57-letniego mężczyzny bywają przerażające i niekiedy niepokojąco zbliżone do rzeczywistości. Swoje nadprzyrodzone zdolności Jackowski wielokrotnie wykorzystywał, by ratować ludzi i zawczasu udzielać pomocy. Teraz przestrzega społeczeństwo przed następstwami pewnych decyzji.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego spowodował, że na ulice polskich miast - większych i mniejszych - wyszły tysiące osób niezgadzających się z zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Jak zapowiadają uczestnicy protestów, nie zamierzają odpuścić, jeśli prawo nie zostanie co najmniej przywrócone do poprzedniego obowiązującego stanu. Jackowski przewiduje, jaki może być finał zaistniałej sytuacji - i choć do słów wróżbity podchodzimy zazwyczaj z mocnym dystansem, jego "wizja" jest teraz mocno niepokojąca.

Martyna Dubieniecka, Jarosław KaczyńskiNastoletnia wnuczka Kaczyńskiego zapytana o aborcję i protesty kobiet. Reakcja może zaskoczyć

Krzysztof Jackowski o przerażającej przyszłości

Niedawno pisaliśmy o tym, że Krzysztof Jackowski przewiduje rozwój sytuacji związanej z koronawirusem. Niedługo później poinformował, że polski rząd wykona krok, który doprowadzi do oburzenia wśród obywateli, a w efekcie rządzący zostaną zmuszeni do oddania władzy.

Podczas ostatniego internetowego spotkania Jackowski przekazał swoje przepowiednie na nadchodzący listopad i grudzień. 

Sara BorucSara Boruc oburzona celebrytkami, które milczą po wyroku TK. Ostro!

"Drodzy państwo, skoro coś takiego się wydarzyło, to ja mam bardzo wielkie obawy, logiczne obawy o to, że sytuacja staje się bardzo poważna i, że właśnie ten okres listopada i grudnia jest jak najbardziej na rzeczy. Od samego początku, jak to się wszystko zaczęło, mówiłem o listopadzie. Czułem wojsko na ulicach, to już zaczyna mieć miejsce" - przyznaje jasnowidz.

Jak wynika z dalszej części, wiele może się wydarzyć właśnie w najbliższych tygodniach. 

Mamy prawie listopad. Mówiłem: będzie wojsko na ulicach. Wojska będzie dużo i kiedy pokaże się wojsko na ulicach, co już ma miejsce, wtedy restrykcje się bardzo mocno zaostrzą, ale te restrykcje będą od nas też bardziej egzekwowane. To jest wszystko skrzętnie zaplanowane (...). Listopad jest punktem zbornym. Od listopada kończy się teoria, zaczyna się praktyka. Jesteśmy przeddzień bardzo poważnych restrykcji - tłumaczy.

Jackowski poruszył kwestie, które dotyczą nie tylko kraju, ale też całego świata. 

To może być stan. Pamiętajcie, że jeżeli w najbliższych godzinach lub dniach rząd wprowadzi jakiś stan, oznacza to, że konsekwencje tego będą bardzo duże, daleko idące i od tego momentu zaczyna się coś bardzo poważnego nie tylko w Polsce, ale też na świecie (...). Ta sytuacja za daleko poszła i społecznie, i gospodarczo, żebyśmy mogli liczyć, że niedługo będzie normalnie. Nie, nie miejmy złudzeń. Stroimy przed bardzo poważnymi wydarzeniami na świecie (...). To, co się teraz dzieje, wyczuwałem bardzo mocno przez kilka lat - kontynuuje.

Dużą część jasnowidz poświęcił jednak sytuacji toczącej się w Polsce.

Wdepnęliśmy na minę, którą nam podłożono. Dzisiejsze wydarzenia to jest usprawiedliwienie rządu na to, co zrobi jutro, a może już dzisiejszej nocy. Daliśmy im ku temu prawo - w momencie, kiedy nasza gospodarka popada w ruinę, kiedy tracimy wolność, dajemy się sprowokować na odgrzewany wielokrotnie kotlet - nie obrażając protestujących. Ale czy w tym momencie nie warto byłoby zrobić protesty w całkiem innym sensie i pytać o całkiem inne rzeczy? (...). Ale my się zachowujemy tak, jak rząd tego chce, jak się tego spodziewali. Wyciągajcie z tego wnioski. Plan rządu się powiódł - ostrzega Jackowski.

Mężczyzna wypowiedział się także na temat restrykcji, które zostaną wprowadzone przez rząd. Jak twierdzi, będą one rozkładać się nierównomiernie. Nowe obostrzenia będą miały z kolei wpływ na odbywające się ciągle protesty.

Mam wrażenie, że jeżeli będzie ogłoszony u nas jakiś "stan", to on będzie podzielony. Na przykład Warszawa będzie objęta jakimiś szczególnymi restrykcjami, a inne miejscowości nie (...). Dojdzie do jakichś rękoczynów, do pobicia dotkliwego, ale to jakby policjanci będą pobici. To będzie jakaś prowokacja. Z tego zrobi się jakąś dużą sprawę dla jakiegoś celu. W Polsce będą trzy strefy obostrzeń całkiem inne od tych, które są teraz. Obostrzenia będą miały związek z dyscypliną obywatelską - w imię zarazy - ale będą bardziej militarne (...). Takie protesty, jakie mają dziś miejsce, jeśli ktoś będzie się na nie odważał, to będzie aresztowany i wywożony jako aresztant. Daliśmy się na to złapać. To jest ostatni moment, że możemy pozwolić sobie na takie protesty. Zaczną być ostre restrykcje, bardzo ostro traktowane, będą problemy w bankach. Wchodzimy w bardzo duszny czas. Kończy się teoria, zaczyna się praktyka. Będziemy świadkami wygaszania niektórych sektorów gospodarczych. I to potrwa do 20-22 listopada. Po czym zacznie się nowy etap tego koszmaru, który będzie preludium do tego, co się ma wydarzyć. Mówię Wam stanowczo: to wszystko idzie w kierunku militarnym. Nie będzie jeszcze świąt, a na ulicach będą czołgi - tłumaczy.

Mamy nadzieję, że ta przepowiednia się nie zrealizuje.

Trwa strajk kobiet - tu możesz śledzić wydarzenia. Gazeta.pl daje swoje wsparcie.