Utwór o Jacku Kurskim usunięty ze słuchowiska Radia Poznań. "Nie było zgody na ingerencję w scenariusz". Padły słowa o cenzurze

W publicznym Radiu Poznań emitowano słuchowisko "Próba" z którego usunięto fragment o Jacku Kurskim - informują Wirtualne Media. Autorzy projektu mówią o cenzurze.

Od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości sporo się zmieniło w Telewizji Polskiej. Zwolniono część dziennikarzy, a także zaprzestano współpracy z aktorami i prezenterami, którzy mają niekoniecznie prawicowe poglądy. Kiedy prezesem TVP został Jacek Kurski, na antenie zaczęły królować programy o tematyce rodzinnej albo religijnej. Nie brakowało też disco polo. Chociaż w czasie kampanii prezydenckiej Andrzej Duda odsunął Kurskiego, to i tak po wyborach prezes powrócił na swoje stanowisko. 

ZOBACZ: Jacek Kurski zdradził, ile zarabia jako prezes Telewizji Polskiej. Przytulilibyśmy taką sumkę

Kurski sprawuje dodatkowo władzę nad Polskim Radiem. Po usunięciu utworu Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój" z listy Radiowej Trójki, rozpoczął się bojkot dziennikarzy i artystów. Teraz znów ingeruje się w treści, które są prezentowane na antenie, a poszło o słuchowisko w Radiu Poznań. 

Utwór o Jacku Kurskim usunięty 

Radio Poznań zasłynęło z krytykowania wszystkiego, co jest powiązane z LGBT. Dziennikarz tej rozgłośni na antenie nazywał osoby homoseksualne m.in. "tęczową zarazą". Niedawno na antenie wyemitowano serial w formie słuchowiska. W jednym z odcinków "Próby" miała zostać wyśpiewana piosenka o Jacku Kurskim. Słuchowisko miało opowiadać o zespole "Kantata", którego członkowie organizują przesłuchania w sieci. 

Portal Wirtualne Media dotarł do jednego z aktorów, który jest zaangażowany w produkcję słuchowiska. Anonimowy artysta wyraził swoje oburzenie. Dyrygent Michał Zadra, w którego wciela się Filip Frątczak - szef poznańskiego oddziału Związku Artystów Scen Polskich i członek zarządu tej organizacji - miał wykonać w 47. odcinku "Próby" utwór, w którym nie zabrakło odniesień do polityki. Piosenka po naciskach Frątczaka wypadła ze scenariusza, a miała brzmieć tak: 

Ja mam dwadzieścia szmat, ty masz dwadzieścia szmat

Przed nami siódme niebo

Naszytych masek worek na sprzedaż znów będę miał

Ty masz dwadzieścia stron, ja mam dwadzieścia stron, staniemy przed kamerą

Być może Kurski Jacek szanse w Jedynce da

Scenopisanie to fajna rzecz, jak wyszywanie tego, co po kimś masz rzec

Ja mam cioteczkę tu, ty masz cioteczkę tam

Poprosi się o pomoc I garażowy biznes szwalniczy przestanie mdlić

Podpisze w nocy nam, scenariusz miły pan

Nagramy mini serial samolot masek zapadnie się w ostry cień mgły

Przemysł filmowy to ja i ty

Kto dziś nakręci nasz maseczkowy cyrk

A kiedy serial nasz, poleci w wielki świat jak boeing pełen masek

W trzyosobowej celi spędzimy dwadzieścia lat

Autorzy słuchowiska komentują 

Autor scenariusza "Próby" Piotr Świątkowski w rozmowie z "Faktem" przyznał, że jest zdziwiony postawą Filipa Frątczaka.

Byłem zaskoczony tym, że koordynator słuchowiska ze strony ZASP tak boi się tekstu, w którym pada nazwisko Jacek Kurski - mówił Piotr Świątkowski.

Scenarzysta zaczął spekulować, że szef poznańskiego oddziału Związku Artystów Scen Polskich mógł obawiać się utraty funduszy, ze względu na wykonanie politycznej piosenki. Stwierdził, że po raz pierwszy spotkał się z tego typu sytuacją i wierzy, że Jacek Kurski nie obraziłby się za tekst piosenki. 

Nie znam go osobiście, ale wydaje mi się, że jest to osoba, która ma dystans do siebie i poczucie humoru. Myślę, że on u siebie w telewizji puściłby taką piosenkę - mówił Świątkowski.

Jednocześnie autor "Próby" stwierdził, że jest to cenzura mediów i ma nadzieję, że jego koledzy po fachu będą takie sprawy nagłaśniać. 

Mam nadzieję, że koledzy dziennikarze będą mieli odwagę i ujawnią każdy przypadek cenzury. Nie ważne, czy w mediach publicznych, czy prywatnych. [...] Od nas zależy wolność, dlatego nie możemy bać się mówić o tym, kiedy dochodzi do cenzury - stwierdził scenarzysta.

Koordynator projektu Jarosław Burchardt w rozmowie z "Faktem" powiedział, że umowa między Radiem Poznań a ZASP zawierała zapis, że nie można ingerować w treść scenariusza. 

Umowa zawarta między ZASP a Radiem Poznań mówiła wyraźnie, że nie ma zgody na ingerencję w scenariusz, a mimo to do ingerencji doszło - mówił Jarosław Burchardt.

Sprawa wyszła na jaw, gdy zakończyła się już emisja słuchowiska. Koordynator projektu, tłumaczył, że wszystko przez to, że słuchowisko było nagrywane w czasie pandemii i nie było możliwości interweniowania.