Justin Bieber ma za sobą ciemny czas w swoim 26-letnim życiu. W 2013 i 2014 roku gwiazdor przesadzał z alkoholem, nie stronił od używek i był kilkukrotnie aresztowany. W jednym z wywiadów opowiedział, o tym trudnym okresie. Muzykowi udało się uporać z przeszłością, która teraz do niego powraca. W miniony weekend na Twitterze pojawiło się oskarżenie o molestowanie seksualne.
Kolejna gwiazda została oskarżona o molestowanie seksualne za pośrednictwem Twittera. Ostatnio niejaka Gabby oskarżyła aktora filmu "Baby Driver" Ansela Elgorta o wykorzystanie, gdy była niepełnoletnia. Teraz z anonimowego konta napisano, że Justin Bieber miał molestować kobietę 9 marca 2014 roku w hotelu Four Seasons w Teksasie.
Danielle miała zostać zaproszona z koleżankami do hotelu po koncercie Justina w mieście Austin. Ten podobno przeszedł z nią do osobnego pokoju i tam miał ją wykorzystać. Do zdarzenia miało dojść, gdy dziewczyna miała 21 lat, a muzyk 20.
Tweet został już skasowany, a fani udowodniają, że oskarżenia są bezpodstawne, bo Bieber był wtedy w innym miejscu z ówczesną dziewczyną, Seleną Gomez. Artysta opublikował kilka wpisów na Twitterze, w których odnosi się do zarzutów.
Zwykle nie zajmuję się takimi sprawami, ponieważ przez całą karierę spotykałem się przypadkowymi oskarżeniami, ale po rozmowie z żoną i zespołem postanowiłem dziś wieczorem wypowiedzieć się na ten temat - napisał Bieber na Twitterze.
W ciągu ostatnich 24 godzin pojawił się nowy tweet, który opowiedział historię o wykorzystywaniu seksualnym 9 marca 2014 roku w hotelu Four Seasons w Austin w Teksasie. Chcę postawić sprawę jasno. W tej historii nie ma prawdy. Na dowód pokażę, że nigdy nie byłem obecny w tamtej lokalizacji.
W kolejnych publikacjach muzyk udowodnił, że 9 marca 2014 roku był w Austin ale z Seleną Gomez. Przedstawił też rachunki z hotelu Westin oraz oświadczył, że nie był tego dnia w Four Seasons, a korzystał z Airbnb.
Trudno obalić takie dowody, a oskarżenia są niewątpliwie krzywdzące.