Radosław Majdan wydał oświadczenie po tym, jak został powiązany z aferą w Zatoce Sztuki. Pokazał też SMS-a do Latkowskiego

Gwiazdy, które w jakikolwiek sposób zostały przedstawione w dokumencie Sylwestra Latkowskiego "Nic się nie stało", reagują. Tym razem oświadczenie wydał Radosław Majdan.

W środę wieczorem na antenie TVP1 został wyemitowany film dokumentalny "Nic się nie stało". Sylwester Latkowski zajął się sprawą przestępstw, do których miało dochodzić w kilku trójmiejskich klubach, w tym w Zatoce Sztuki oraz Dream Clubie w Sopocie. Tematem było między innymi wykorzystywanie, w tym seksualne, małoletnich dziewczyn, głównie w wieku poniżej 15 lat. Dziennikarz w materiale przedstawił zdjęcia celebrytów, którzy według niego mogli wiedzieć, co się dzieje w tym lokalu.

Zobacz wideo Radosław Majdan zdradził swoje tajemnice

Zobacz też: TVP pokaże "Nic się nie stało" już w środę. To odpowiedź na dokument "Zabawa w chowanego" Sekielskich?

"Nic się nie stało". Radosław Majdan wydał oświadczenie

Latkowski nie tylko w filmie wymienił nazwiska celebrytów, którzy tam bywali. Także w debacie po emisji wspomniał m.in. Natalię Siwiec i jej partnera Mariusza Raduszewskiego, Borysa Szyca, Jarosława Bieniuka oraz Kubę Wojewódzkiego. Samozwańczy "Król TVN-u" praktycznie zaraz po zakończeniu pasma z dziennikarzem wydał oświadczenie, w którym nie przebierał w słowach. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Na ten sam krok zdecydował się także Radosław Majdan - jego nazwisko pojawiło się podczas debaty. Były bramkarz na Instagramie wyznał, że jest oburzony i chce zaprzeczyć jakimkolwiek powiązaniom z osobami wplątanymi w tę aferę:

Jestem zbulwersowany i zażenowany próbą wplątania mnie w tak poważną sprawę, jaką jest afera kryminalna w Zatoce Sztuki. Chciałem zdecydowanie zaprzeczyć jakimkolwiek moim kontaktom z właścicielami tego miejsca oraz z innymi osobami oskarżonymi w tej sprawie. Co więcej, nie byłem bywalcem tego miejsca - zaczął.

Później dodał, że bezpodstawnie został zamieszany w kryminalną sprawę, z którą nie ma nic wspólnego. Zapowiedział, że jeśli Latkowski nie sprostuje swojej wypowiedzi i nie przeprosi za nią Majdana, ten uda się do sądu:

Pan Sylwester Latkowski w sposób kłamliwy i bez żadnych podstaw wplatał mnie w tak bulwersującą sprawę. Zakładam, że wymienienie mojego nazwiska w trakcie łączenia na żywo po emisji filmu wynikało z rozemocjonowania i stanowiło oczywistą pomyłkę. Oczekuję, że pomyłka ta zostanie sprostowana, w innym razie kieruję sprawę na drogę sądową - pisze Majdan.
 

Ale to nie wszystko. W trakcie emisji miał także wysłać wiadomość SMS do dziennikarza, w którym poinformował go o swoich planach. Screen treści, jaką miał otrzymać Latkowski, umieścił na swoim profilu.

 

Przypomnijmy, w jakim kontekście padło nazwisko męża Małgorzaty Rozenek. Odbyło się to podczas łączenia na żywo z dziennikarzem. Zaapelował on wtedy do m.in. Borysa Szyca oraz Radosława Majdana, by opowiedzieli o tym, co się działo w Zatoce Sztuki i wyjawili prawdę. Dodał też, że osoby, które wystąpiły w dokumencie, boją się ich. Możecie posłuchać tego tutaj: