Anna i Robert Lewandowscy niedługo zostaną rodzicami po raz drugi. Poród zbliża się naprawdę wielkimi krokami, o czym świadczy najnowsze zdjęcie pary. Widać na nim wyraźnie, że brzuch trenerki jest już naprawdę duży.
Anna Lewandowska opublikowała na Instagramie nowe zdjęcie. Widać na nim, jak przytula się do Roberta. Fotografię wrzuciła, by złożyć fanom świąteczne życzenia.
Te święta są inne – bo nie możemy się spotkać z rodziną. Te święta są trudne – w czasach pandemii. Te święta to wiele REFLEKSJI. Życzymy Wam z całego serca... Dużo sił, nadziei, a przede wszystkim spokoju, bliskości – choćby tej telefonicznej. Życzymy Wam niewinnej radości z małych rzeczy. Docenienia tego, co jest najważniejsze dla Was. Nie traćcie Waszych cennych chwil na "wielkie" sprawy. (...) Życzymy Wam Kochani wielu Łask Bożych. Jednak wszystkie życzenia stracą na wartości, jeśli nie będziemy ZDROWI, dlatego… życzymy Wam zdrowia, każdemu z Was – bez niego nic nie ma znaczenia. Niech dzień ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO odnowi naszą wiarę i wniesie nadzieję - napisała trenerka.
Nie da się jednak ukryć, że uwagę na zdjęciu zwraca przede wszystkim bardzo duży brzuch Anny Lewandowskiej. Widać wyraźnie, że termin porodu jest coraz bliżej. Warto dodać, że do tej pory para nie zdradziła, jakiej płci jest jej drugie dziecko. Najwyraźniej zrobi to dopiero, gdy maleństwo przyjdzie na świat.
Doda i Małgorzata Rozenek spotkały się na sejmowej komisji. Tak się zachowywały
Zenek Martyniuk rezygnuje z "Tańca z gwiazdami"! Znamy szczegóły
Prawomocny wyrok w sprawie alimentów Marcinkiewicza. Były premier zabrał głos
Była żona Marcinkiewicza nie odpuszcza w sprawie alimentów. Mocne oświadczenie
Karol Strasburger gorzko o nowej wersji "Nocy i dni". "Nie na miejscu"
Stylistka oceniła strój Dody w Sejmie. Wspomniała o zasadach savoir-vivre'u
Nietypowy tort i luksus dookoła. Tak Tuchlińska świętowała 79. urodziny Wojciechowskiego
Po tej sytuacji Warnke wściekła się na Pazurę. "Zapamiętam do końca życia"
Relacje weselnych gości rzucają nowe światło na konflikt Beckhamów. "Wybiegła z sali, płacząc"