James Safechuck jako 10-latek "poślubił" Jacksona. W dokumencie o nim opowiada druzgocące szczegóły. Fani mają skrajne opinie

Justyna Michalska
Nowy film dokumentalny o Michaelu Jacksonie, "Leaving Neverland" już wkrótce zobaczymy na HBO. Wiadomo, że historie w nim opowiedziane są przerażające.
Zobacz wideo

Głównymi bohaterami dokumentu o Michaelu Jacksonie (oczywiście poza nim samym) jest dwóch dorosłych dziś mężczyzn - Wade Robson i James Safechuck. To oni szczegółówo opowiedzieli o swoich relacjach z gwiazdą. Choć dokument dopiero miał swoją premierę, udzielili już wywiadu "Guardianowi", gościli też u Opry Winfrey.

Michael Jackson był najmilszym, najbardziej kochającym człowiekiem, jakiego znałem. Niesamowicie pomógł mi z moją karierą i twórczością – wyznał na łamach brytyjskiego dziennika Wade Robson. – Wykorzystywał mnie także seksualnie przez siedem lat.

- Wciąż czuję, jakby to była moja wina - mówi z kolej Safechuck, który w trwającym cztery godziny dokumencie "Leaving Neverland" opowiada między innymi o tym, jak jako dziesięciolatek  "wziął ślub" z Michaelem Jacksonem. Ceremonia odbyła się w ich wspólnej sypialni w rezydencji gwiazdora, wymienili się obrączkami i przyrzekli miłość.

"Byliśmy w sobie tak jakby zakochani"

Safechuck poznał piosenkarza w czasie kręcenia wspólnej reklamy. Wkrótce zaczął spędzać z nim całe dnie, a nawet wprowadził się do jego posiadłości. Chłopiec i mężczyzna sypiali ze sobą, ale James podkreśla, że nie był do niczego zmuszany. Choć "Król Popu" mówił mu, że lepiej, żeby nie opowiadał, co robią ze sobą w sypialni, bo obydwaj trafią do więzienia. 

Michael JacksonMichael Jackson Agencja Gazeta

Byliśmy w sobie tak jakby zakochani. Kiedy nie byłem z nim, myślałem o nim – wyznał. – Byliśmy jak małżeństwo. Używam tego słowa, bo nawet wzięliśmy ślub na niby. To było w jego sypialni.

Robson jako pięciolatek wygrał konkurs taneczny, w którym nagrodą było spotkanie z Jacksonem. Kiedy miał siedem lat, Michael zaprosił jego rodzinę do swojej rezydencji. Rodzice Wade'a zgodzili się, by chłopiec został u piosenkarza na parę tygodni. W tym czasie Robson miał być molestowany przez swojego idola. 

Wade RobsonWade Robson mat.promocyjne HBO

Sprawił, że chciałem tego tak samo jak on, jeśli nie bardziej. Te nadużycia nie wydawały mi się dziwne, ponieważ robił mi to ktoś, kto był dla mnie jak bóg – wspomina. – Co to znaczyło, że ja też to lubiłem? Że też byłem dziwadłem.

Wade Robson podczas toczącego się procesu przeciwko Michaelowi Jacksonowi (2005 rok) pełnił funkcję głównego świadka obrony. Pod przysięgą zeznał, że nie był molestowany. W najnowszym dokumencie opowiada o wielokrotnych gwałtach, jakich miał dopuszczać się na nim artysta. Zeznania 22-letniego wówczas Wade'a zdaniem prokuratury przyczyniły się znacząco do oczyszczenia Jacksona z zarzutów.

Prezenty za milczenie

Safechuck do tej pory ma pierścionek, który Michael podarował mu w czasie ich "ślubu". Przyznaje, że już jako dziecko lubił błyskotki, a Jackson obdarowywał go nimi w zamian za czynności seksualne. 

Mężczyźni przyznają, że nie byli jedynymi dziećmi, które znajdowały się w rezydencji piosenkarza, przez jego sypialnię miały przewinąć się dziesiątki chłopców. Zostawiali ich tam rodzice, na których Michael potrafił zrobić świetne wrażenie, obdarowywał ich też drogimi prezentami takimi jak bilety lotnicze, a nawet samochody.

Dokument został już wyemitowany w Stanach i Wielkiej Brytanii (w Polsce zobaczymy go na HBO GO od 8 marca), gdzie wzbudził ogromne kontrowersje. Recenzenci piszą o dokumencie, że "nie da się go zapomnieć". 

15.03.2005, Joe Jackson z synem Michaelem.15.03.2005, Joe Jackson z synem Michaelem. Fot. MICHAEL A. MARIANT / AP Photo

Tymczasem na Twiiterze spora część internautów uważa, że film jest zbyt drastyczny.

Musiałam przestać to oglądać - pisze Charlotte Clymer. - Każdy kto przeżył molestowanie seksualne powinien być ostrzeżony, że ten dokument jest pełen strasznych szczegółów. To potworne. Jeśli wiesz, że ten temat wyjątkowo Cię porusza, nie oglądaj. Nie warto.

Nie brakuje też głosów broniących produkcji. Wielu użytkowników Twittera podkreśla, że to ważny głos.

Szambo, które wylewa się w komentarza pod "Leaving Neverland", pokazuje, dlaczego wysoko postawionym pedofilom wciąż udaje się unikać kar. Nadal zbyt wiele osób prędzej spali ofiarę niż powie złe słowo na kata.
Oni byli małymi, niewinnymi dziećmi. Nie wiedzieli, co jest dobre. Ten człowiek musi być zwalony z każdego piedestału i odstawiony tam, gdzie jego miejsce w historii. Był wielką gwiazdą, która wykorzystywała władzę do molestowania dzieci. To niewybaczalne.

Michael Jackson podczas koncertu w Pasadenie z 1993 rokuMichael Jackson podczas koncertu w Pasadenie z 1993 roku Fot. Rusty Kennedy / AP Photo

Kontrowersje

W 2003 roku Michael Jackson został oskarżony o pedofilię, jednak sąd oczyścił go z zarzutów. Wielokrotnie zaprzeczał, by molestował dzieci, podkreślał jedynie, że uwielbia ich towarzystwo. Jego własne dzieci są wstrząśnięte dokumentem - córka, Paris, po obejrzeniu dokumentu przeszła załamanie nerwowe.

Oprah w czasie wywiadu zapytała Jamesa, dlaczego w czasie procesów przeciwko Jacksonowi nie złożył obciążających go zeznań. Mało tego, w 1993 roku zaprzeczył, by "Król Popu" kiedykolwiek dopuścił się wobec niego niewłaściwych zachowań.

Zaprzeczyłem nie dlatego, że myślałem, że w ten sposób robię coś dobrego albo dlatego, że wiedziałem, że to, co zrobił, było złe. Bałem się, że "zostanę złapany". To było w mediach 24 godziny na dobę. Było nadawane bez przerwy. 

Internauci mają za złe stacji HBO, że w dokumencie nie pojawiają się głosy broniące artysty, a tych przecież nigdy nie brakowało.

Ten dokument jest nieetyczny - pisze Johnny Lambert. - Jeśli ma pokazywać prawdę, dlaczego nikt nie przeprowadził wywiadu z Brettem Barnesem czy Maculeyem Culkinem. Jak można nie wspomnieć o wielu dzieciach, które wspominają Michaela jedynie jako wspaniałego przyjaciela?

Film na tyle oburzył spadkobierców Jacksona, że ci domagają się od stacji 100 mln dol. odszkodowania. Wszystko przez umowę z 1992 roku zawartą między HBO a piosenkarzem. Stacja otrzymała wtedy prawo do transmisji koncertu i zobowiązała się, że w przyszłości nie będzie dyskredytować piosenkarza.

Justyna Michalska