"Kuchenne rewolucje". Słabe menu to początek. "Po prostu syf, pier*olnik, burdel". Najgorsze było zachowanie szefowej

Magda Gessler odwiedziła w Krakowie bankrutującą restaurację "Cuda wianki". Największym problemem okazało się nie menu, a zachowanie właścicielki.

Restaurację prowadzi pani Alina, która wcześniej zajmowała się prowadzeniem firmy produkującej rękodzieło. Choć znajomi i córka odwodzili ją od założenia restauracji, ona zaryzykowała. Kobieta co miesiąc boi się, że zabraknie pieniędzy na pensję dla pracowników. Potrzebne były zatem "Kuchenne Rewolucje".

"Cuda wianki" znajdują się w pobliżu Starego Miasta. Wydawać by się mogło, że lokalizacja restauracji jest idealna i dzięki temu nie zabraknie gości. W sezonie pani Alina nie może narzekać na brak klientów, ale poza sezonem lokal świeci pustkami. 

Za wystrój restauracji odpowiada pani Alina. Ona też stworzyła menu, w którym znalazły się steki, zupy kremy, a nawet domowy chleb.

Wianki sztuczne i kwiatki są, jak na Święto Zmarłych - powiedziała na wejściu Gessler.

Magda Gessler na początek zamówiła chleb na zakwasie, sałatkę z dynią, tartę, zupę i stek. Niestety, większość dań była zbyt słodka i mało doprawiona. Stek był twardy i żylasty. 

Bez soli, bez zakwasu, niedobre. Czuć drożdże. Faktem jest, że jest niejadalny - określiła chleb.
Sera nie czuć, jest tak słodkie, jakbym dostała śniadanie dla dziecka w wieku 6 lat. Potwornie mdłe - wypowiedziała się o sałatce.

'Kuchenne rewolucje''Kuchenne rewolucje' screen/Player.pl/'Kuchenne rewolucje'

W restauracji pracuje córka pani Aliny, Danusia. Choć dziewczyna jeszcze studiuje, stara się pomóc matce, aby ograniczyć koszty zatrudnienia nowych osób. Mimo wszystko stale zarzuca matce, że nie potrafi zająć się restauracją. Dziewczyna była wyraźnie rozbawiona wizytą restauratorki. Nie przestawała jej pyskować.

Pani Magda nie jest moim ulubionym typem osoby. Jest zbyt sztuczna w zachowaniu - podsumowała

Szefowa nie potrafi zapanować nad swoimi pracownikami. Nie umie im stanowczo zwrócić uwagi, przez co zdarzają się momenty, w których tylko część osób pracuje a reszta się obija.

Może pani nie powinna być szefową - zapytała Gessler.
Nie jestem dobrą szefową. Umknęła mi kuchnia - przyznała pani Alina.

Na zapleczu nie było lepiej. Restauratorka przyznała, że w kuchni i na zapleczu nie jest brudno, ale jest tam za dużo przedmiotów, przez co panuje chaos. Niestety, potęgują to też naczynia, które nie są zmywane na bieżąco.

Tu jest po prostu syf, dramat, pier*olnik. Nie jest brudno, jest za dużo przedmiotów. Jest burdel - podsumowała Gessler.

'Kuchenne rewolucje''Kuchenne rewolucje' screen/Player.pl/'Kuchenne rewolucje'

Gessler nazwę "Cuda wianki" zamieniła na "Kiełbasa i sznurek". Zmianie uległo też wnętrze. Na ścianach pojawiły się wzorzyste tkaniny, na stołach kolorowe obrusy. W lokalu nalazł się też kącik z lokalnymi przysmakami. Zmieniła też oczywiście menu restauracji. Ma być bardziej małopolska kuchnia, w której będą serwowane kiełbasy, schab, grzyby i bigos, maczanka. Pani Alina nie do końca była zadowolona. 

Po miesięcznej nieobecności czas na powrót Magdy Gessler. Pochwaliła ceny i dania. Smakowały jej kiełbasy i pasztet. Gorzej było z bigosem.Największe rozczarowanie przyniosło zachowanie szefowej lokalu, która po rewolucji, w mediach społecznościowych podawała w wątpliwość pomysł na nazwę.

Pani posunęła się za daleko - podsumowała Gessler.

Ostatecznie rewolucja została zaakceptowana, ale restauratorka nie daje gwarancji, że bardzo szybko nie nastąpią w restauracji niepotrzebne zmiany.

MT