Nosowska u Wojewódzkiego o tym, dlaczego zawiesiła Hey. Co zrobiła potem? Nie uwierzycie. "To jest zło"

Katarzyna Nosowska była gościem Kuby Wojewódzkiego. Zdradziła, dlaczego postanowiła zawiesić działalność zespołu Hey oraz co zrobiła potem. Fani mogą tego nie przeżyć.

Początek rozmowy z Kasią Nosowską mógł być przygnębiający. Artystka przypomniała, że ma już 46 lat i nie jest już młoda.

Czułam się stara już podczas komunii. Nie jestem młoda, umówmy się - powiedziała.

Potem było już jednak znacznie weselej, ponieważ Nosowska opowiedziała historię śmiesznych filmików, jakimi jakiś czas temu zrobiła furorę na Instagramie. Okazało się, że do niedawna nie miała pojęcia, czym jest Snapchat, a konta na Instagramie prawie nie używa. Wszystko zmieniło się, kiedy odwiedziła Agatę Kuleszę, która pokazała jej jak to działa.

Pomyślałam, że ten mój Instagram jest taki martwy, nic się nie dzieje, są słabe zdjęcia. I postanowiłam coś wrzucić. Nagle widzę, że 960 osób to ogląda. Zobaczyłam, że ożywili się, więc wrzuciłam kolejne. I zażarło. A przy 30. filmiku pomyślałam sobie, że ja się tego boję, bo to straszne. To miało być dla jaj, ale w komentarzach ludzie zaczęli pisać, że się uśmiechają. I wtedy stwierdziłam, że może mam jakąś misję. Nie śpiewać, tylko rozśmieszać ludzi.
I dlatego zawiesiłaś Hey? Przez Snaphat? - zapytał Wojewódzki.

Oczywiście Hey nie zawiesił działalności przez Snaphat Nosowskiej. Rzeczywiste powody piosenkarka wyłuszczyła nieco później.

Nie było tak, że wszyscy na raz powiedzieliśmy: a może byśmy to zatrzymali? Pomyślałam, a mam specyficzne podejście do życia, że to, iż istniejemy 25 lat jest taką bazą wypadową, która daje nam poczucie bezpieczeństwa, i że to ostatni moment dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla mnie, żeby na podstawie własnej, przemyślanej decyzji, odrzucić linę asekuracyjną. Chciałam zobaczyć, kim jestem, bez tej odsłony siebie, jaką jest Hey.

Na szczęście dla fanów decyzja nie oznacza definitywnego zakończenia działalności zespołu.

Uważam, że jeżeli mamy jeszcze wrócić, to wrócimy. Hey stał się oczywisty dla nas i publiczności. To świetny moment. To odważna, ryzykowna, ale świetna decyzja. Nie mówię do widzenia, żegnajcie na zawsze, może kiedyś wrócimy.

Kasia NosowskaKasia Nosowska X News

Wojewódzki zażartował, że w takim razie Nosowska wystąpi w "Pitbullu". Całkiem poważnie odpowiedziała, że już wystąpiła.

To już jest nagrane. Kogo gram? Pokaże ci to w telefonie, mam zdjęcie. To jest zło - powiedziała tajemniczo.

Nie bardzo chciała zdradzać szczegóły, pociągnięta przez Wojewódzkiego za język przyznała jednak, że zagrała scenę z Dorocińskim, w jej opinii "obrzydliwą".

Hey musi się zawiesić na bardzo długo, ponieważ kiedy państwo zobaczą mnie w "Pitbullu" to ucieczka jest konieczna, i to wcześniejsza, żeby się oswoić z nowym terytorium. To jest zło - powtórzyła wykrzywiając się z obrzydzenia.

W końcu jednak zdradziła, co takiego "obrzydliwego" jest w scenie, w której wystąpiła.

Mam bluzkę wsadzoną w spódnicę i obcisły sweter. To jest straszne. A myślisz, że dlaczego noszę te wszystkie plandeczki? Bo dla mnie najstraszniejszym koszmarem jest włożyć bluzkę w spódnicę albo w spodnie. Niektóre dziewczyny to rozumieją.

Pytanie, czy fani Nosowskiej to zrozumieją. Nie włożenie bluzki w spodnie, ale wystąpienie w nowym "Pitbullu".

JZ

Więcej o: