Paris Jackson twierdzi, że jej ojciec został zabity. "Jednego dnia powiedział nam...". To nie koniec szokujących wyznań

Paris Jackson pierwszy raz powiedziała tak wiele o śmierci swojego ojca, Michaela Jacksona. Jej zdaniem nie była ona wcale spowodowana nieumyślnym przedawkowaniem leków.

Paris Jackson od zawsze podkreśla, jak silna więź łączyła ją ze zmarłym w 2009 roku Michaelem Jacksonem. Od czasu śmierci Króla Popu wielokrotnie broniła jego dobrego imienia, gdy pojawiały się kolejne oskarżenia na temat jego skłonności pedofilskich. W licznych wypowiedziach, głównie za pośrednictwem Twittera, nie kryła, że nadal nie może się pogodzić ze śmiercią ukochanego ojca. Nigdy jednak - aż do teraz - nie powiedziała wprost, że sądzi, że jego śmierć nie była wypadkiem.

W wywiadzie, którego udzieliła magazynowi "Rolling Stones", 18-latka wyznała, że Jackson uprzedzał ją i jej rodzeństwo, że ludzie mogą chcieć go zabić. 

Sygnalizował, że ludzie chcą go dopaść. Jednego dnia powiedział nawet: "Któregoś dnia mnie zabiją". To jest oczywiste. Wszystkie tropy prowadzą właśnie do tego. To brzmi jak teoria spiskowa, ale wszyscy prawdziwi fani i cała rodzina to wie. To była zasadzka.

Kto zdaniem nastolatki stoi za domniemanym zabójstwem jej ojca? Paris bez zawahania wskazuje Conrada Murray'a, który przez wiele lat leczył Jacksona, ale mówi także, że na pewno więcej osób jest współodpowiedzialnych.

Wierzę w to, ale to bardziej skomplikowana zagadka, a ja próbuję ją rozgryźć we właściwy sposób. Tylko tyle mogę w tej chwili powiedzieć - zakończyła.

To nie koniec przejmujących wyznań 18-latki. Paris zdradziła także, że została zgwałcona przez starszego, nieznanego mężczyznę, gdy miała 14 lat. To właśnie to zdarzenie miało ją popchnąć do kilku prób samobójczych i trwającego wiele lat samookaleczania.

MK