Jan Pietrzak jest nie tylko przebrzmiałym bardem PiS-u, ale także niezbyt zabawnym satyrykiem, który przed laty zdobył sławę, występując w Kabarecie Hybrydy oraz Kabarecie Pod Egidą. Pietrzak jest związany z prawicowymi mediami, a jego wypowiedzi są nie tylko oburzające, ale też szkodliwe społecznie. Aktualnie głośno jest o obrzydliwych słowach publicysty na temat imigrantów. Pietrzak, na antenie Telewizji Republika, opowiadał bowiem o unijnej polityce dotyczącej migrantów. W pewnym momencie wypalił - Mamy baraki dla imigrantów, w Auschwitz, w Majdanku, w Treblince. Mamy dużo baraków zbudowanych przez Niemców (więcej na ten temat TUTAJ). Przypomnijmy jednak, że nie jest to pierwsza, tak skandaliczna wypowiedź Pietrzaka. Przez lata z jego ust padło zbyt wiele oburzających słow.
Jan Pietrzak był ulubieńcem poprzedniej władzy. W 2017 roku w Opolu decyzją Jacka Kurskiego zorganizowano koncert Pietrzaka "Z PRL do Polski". Tak, jak wskazuje tytuł, wydarzenie miało charakter polityczny. Bard PiS-u nie tylko śpiewał, ale raczył widownie zbyt długimi monologami. Działo się wiele - publicysta uderzał w ówczesną opozycję i zarzucał władzom Warszawy, że są zależne od... Rosji. - Przez 49 lat graliśmy kabaret zdecydowanie antyrządowy i przyszedł taki czas w 2015 roku, kiedy raptem się całkiem odmieniła sytuacja. Bo teraz bardziej opozycja szkodzi Polsce niż władza! To jest pierwszy raz w mojej historii - opowiadał. Chwilę później dodał: - To jest haniebne, że w tej III RP nie ma w Warszawie pomnika Bitwy Warszawskiej. Dlaczego? Bo Moskwa zabrania! Na tym nie koniec, bo straszył też, że Polska ma zostać napadnięta.
Kiedy my sobie tutaj świętujemy 16 i 17 września, na wschodniej granicy oni przeprowadzają manewry zbiry. ZBIR - Związek Białorusi i Rosji - to są manewry, żeby przeprowadzić napaść na Polskę. Właśnie w tym momencie. Z drugiej strony, na zachodzie, codziennie niemieckie media atakują Polskę, że nie jest subordynowana, że nie chce przyjmować transportów imigrantów. W związku z tą sytuacją przypomniało mi się, że w czasie wojny mówiło się na nich szkopy i kacapy. PRL-owska cenzura nie pozwalała ich używać. Korzystając więc z odzyskanej wolności, pozwolę sobie ich użyć w piosence.
Satyryk straszył, że Polska utraci niepodległość jeszcze wielokrotnie. Wystarczy wspomnieć, że w październiku 2023 roku w programie "Jedziemy" w TVP Info Michała Rachonia straszył "niemiecką okupacją", bo nie podobały mu się wyniki wyborów parlamentarnych.
Były takie głosy, że demokracja zwyciężyła w polskich wyborach w związku z wyborem Tuska. Otóż demokracja okazuje się słabo zwyciężyła, natomiast grozi nam okupacja. Teraz mamy wybór między demokracją a okupacją. Wszystko, co szykują nam Niemcy, to będzie nową okupacją. Może nie tak drastyczną, jak w latach 1939-1945, ale też okupacją. Bo chcą decydować za nas o wszystkich naszych dziedzinach życia. To jest nie do przyjęcia dla Polaków - mówił.
Dalej było tylko gorzej. Twierdził, że młodzi Polacy powinni ćwiczyć się w "walkach ulicznych" - Młode pokolenia muszą zacząć ćwiczyć bardzo intensywnie różnego rodzaju walki uliczne, żebyśmy nigdy do tego nie dopuścili. Nie wolno nam stracić suwerenności - opowiadał.
Kabareciarz zasłynął też z wielu wypowiedzi, w których obrażał tych, którzy mają inne poglądy niż on sam. 26 września 2019 roku także w programie Michała Rachonia (a jakże!) nazwał Klaudię Jachirę "wynajętą zdzirą".
To jest jakaś, przepraszam za wyrażenie, nie wiem, czy o tej porze mogę używać adekwatnych słów, to jest jakaś zdzira wynajęta, ta Szakira. (...). Ona ma szlam w głowie, Trzaskowski w jej łeb ładuje szlam z Wisły, ścieki w jej głowie pływają - mówił o posłance.
Czy zamierzał przepraszać? Niekoniecznie. Po tych słowach zniknął na chwilę z TVP, ale nie była to długa przerwa. W tym samym roku nazwał też Grzegorza Schetynę "zerem". - On nie wie, gdzie tego pomysłu szukać, to jest intelektualne zero - mówił o polityku PO na antenie Polskiego Radia 24. W tej samej rozmowie wypalił też, że Koalicja Europejska jest "zbieraniną, nowotworem politycznym, który kiedyś trzeba będzie wyciąć". Z kolei w 2022 roku w TVP Info stwierdził, że Donald Tusk "to produkt germanizacji i rusyfikacji".
To jest produkt germanizacji i rusyfikacji, to może w 1/10 Polak. Jego polskie cechy czy wrażliwość go nie obchodzą, on tego nie wie, nie zna, nie lubi, nie znosi. To jest produkt naszych okupantów, którzy takich typków wychowali. Oni założyli partię i ona nie ma nic wspólnego z polskością - mówił o polityku, dodając, że "to człowiek wrogi Polsce".
Na tym jednak nie zakończył. - To jest po prostu potomek Bismarcka albo potomek Stalina z drugiej strony. Nikczemnie poczynania człowieka, który chce być polskim politykiem, ale jest zaprzedanym sługą naszych sąsiadów - uszłyszeli widzowie programu Michała Rachonia. Niedługo później do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji trafiła skarga. KRRiT zajęła się sprawą.
Aż strach pomyśleć, że taka osoba mogła być głową naszego państwa. Przypomnijmy bowiem, że Jan Pietrzak w 1995 roku był jednym z kandydatów w wyborach prezydenckich. Postulował wówczas przywrócenie kary śmierci i był za liberalizacją gospodarki. Na szczęście dla Polski zdobył jedynie 1,12 procent poparcia.
Huczało o Englert jeszcze przed startem "Tańca z gwiazdami". Po występie wrze w komentarzach
Jak widzowie ocenili Mandarynę w "Tańcu z gwiazdami"? Szok. "Pozostawiła zgliszcza!"
Satyrycy z TVP sparodiowali nagranie Jabłczyńskiej. Hit
Dominika Chorosińska robiła "hau, hau" w Sejmie i wywołała burzę. Teraz znów zabrała głos
Pogrzeb Jana Frycza. Tłum artystów żegna wybitnego aktora
Tatiana Okupnik odbiera pracę Blue Café, bo śpiewa te same piosenki? Kąśliwa uwaga lidera grupy
Katarzyna Grochola komentuje dramę, mówiąc o "botach". Joanna Jabłczyńska nie wytrzymała
Zawrzało po debiucie Wieniawy w "Tańcu z gwiazdami", a ja widzę jeden problem. Czy na to liczył Miszczak?
Pierwszy odcinek "Tańca z gwiazdami". Kto odpadł z programu? [RELACJA]