W 610. odcinku programu "Państwo w Państwie" głównym tematem była działalność Maksyma Szewczuka, znanego jako "Konfitura". Youtuber od dłuższego czasu publikuje w sieci nagrania ukazujące walkę z osobami nieprzestrzegającymi przepisów na drodze, w tym m.in. z celebrytami. Opis odcinka od początku przykuwał uwagę. "Bohater czy internetowy prowokator szukający rozgłosu? To pytanie wraca, gdy w sieci pojawiają się kolejne nagrania Konfitury" - mogliśmy przeczytać.
Materiał spotkał się z żywym odzewem widzów. Wielu z nich stanęło w obronie youtubera, twierdząc, że odcinek przedstawił Szewczuka w złym świetle. "Przeproście za całkowicie zmanipulowany niedzielny odcinek", "Reportaż tendencyjny i nierzetelny" - pisali.
Portal Wirtualne Media przekazał, że po emisji materiału do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęło ponad 228 skarg od widzów. Anna Ostrowska, rzeczniczka KRRiT, ujawniła szczegóły tej sytuacji. "Zgłoszenia dotyczyły przede wszystkim zastrzeżeń wobec rzetelności dziennikarskiej, bezstronności przekazu oraz odpowiedzialności społecznej mediów. Widzowie skarżyli się m.in. na treści, które mogą być odbierane jako usprawiedliwianie zachowań niezgodnych z prawem, w tym promowanie niebezpiecznych sytuacji na drodze" - przekazała portalowi.
Anna Ostrowska zauważyła, że w części skarg pojawiły się zarzuty dotyczące prezentowania osób, które zgłaszały wykroczenia drogowe. "W opinii widzów opis działania takich osób był stygmatyzujący i miał na celu zniechęcenie do okazywania prawidłowych postaw obywatelskich. Pojawiły się także wątpliwości związane z możliwym naruszeniem dóbr osobistych i prawa do prywatności, m.in. przez formułowanie oskarżeń bez przedstawienia wystarczających dowodów" - dodała.
Odcinek nie spodobał się Maksymowi Szewczukowi, który zamieścił na platformie X obszerny wpis. "Reportaż 'Państwo w Państwie' w moim odczuciu został przygotowany pod konkretne tezy względem mojej działalności. Pokazano wiele wyrwanych z kontekstu sytuacji. Pomyślałem, że zrobię dla zabawy coś podobnego: powycinam wypowiedzi reportera, dodam kilka scen od siebie i gotowe! Mamy obraz telewizji, która nie chce wszystkiego pokazać" - zaczął. Youtuber podkreślał, że wiele scen miało zostać wyciętych z materiału.
"Pokazaliście kobietę osaczoną w samochodzie bez kontekstu dot. najechania na człowieka. Przejażdżkę na dachu samochodu bez odcinka przebytego po chodniku. Moją żonę 'awanturnicę' bez wyzwalacza w postaci waszego kanapowego gościa reprezentującego pokrzywdzonych kierowców. Mogliście pokazać prawdziwy obraz patologicznych zachowań na warszawskich chodnikach, ale wybraliście inną drogę" - dodał Szewczuk.
Szokujące słowa Woydyłło o Świątek. Psycholog: Przekroczenie granic
Spojrzała na najnowszą stylizację Nawrockiej. "Subtelnie podkreśla rolę gospodyni"
Flagowy okręt Polsatu tonie? "Taniec z gwiazdami" ma problem, którego nie da się dłużej ignorować
Był uzależniony od alkoholu i pornografii. Pomógł mu Bóg. "Jedno zdanie uratowało mi życie"
Kolejna rewolucja w Polsacie. Po 15 latach z anteny znika "dziecko" Solorza
Miała śmiertelnie potrącić Polkę przed klubem w Londynie, a teraz stanęła przed sądem. Wiadomo, co się wydarzyło
Klaudia El Dursi otworzyła drzwi do swojej willi. Czaruje fanów "beżowym królestwem"
Kiedy pierwszy raz zabił, miał 17 lat. "Wampir z Krakowa" twierdził, że "zadawanie bólu jest dziełem sztuki"
Aleksandra Sarna: Pokazywali mnie palcem na ulicy i mówili: O, to ta gruba z "Rozmów w toku"