"Rodzina zastępcza" przyniosła rozpoznawalność wielu aktorom, w tym Sergiuszowi Żymełce, który w serialu zdobył jedno z bardziej znaczących doświadczeń aktorskich w karierze. To właśnie na planie produkcji poznał Gabrielę Kownacką. W 2004 roku u aktorki zdiagnozowano raka piersi. Przeszła chemioterapię i radioterapię, a początkowo leczenie dawało dobre efekty. Niestety, po kilku latach choroba powróciła.
Aktorka zmarła 30 listopada 2010 roku po chorobie nowotworowej, a jej śmierć było ogromnym ciosem nie tylko dla jej bliskich, ale też całego środowiska artystycznego, szczególnie dla ekipy produkcji Polsatu, z którą była związana przez lata.
Po latach wspomnienia z planu wciąż wracają. Niedawno Sergiusz Żymełka odpowiedział na pytania fanów na Instagramie. Jedno z nich dotyczyło ostatniego dnia aktorki na planie serialu. Jak przyznał, nikt wtedy nie zdawał sobie sprawy, że to ich ostatnie wspólne chwile przed kamerą. Postanowił zdradzić więcej na ten temat. "Nie wiedziałem. Raczej nikt nie wiedział. Była to tragedia dla nas wszystkich. Czy ten dzień wspominam? To było wiele lat temu i ciężko jest mi wrócić pamięcią do tych chwil" - napisał aktor na swoim profilu.
Aktorka grająca Majkę Kwiatkowską poznała Kownacką na planie "Rodziny zastępczej". Miała z nią dobrą więź, więc nic dziwnego, że kilka lat po śmierci gwiazdy odczuwała jej brak i ze smutkiem zabrała głos na temat koleżanki po fachu.
- Mimo że minęło tyle lat, to trudno mi się pogodzić, że pani Gabrysi nie ma. Ja pamiętam ją pełną energii, życzliwą, uśmiechniętą, bardzo kobiecą i z niesamowitą energią. Cała choroba i to, że później jej zabrakło, wydarzyło się tak nagle, że naprawdę nie mieściło mi się to w głowie. To jest wielka strata, bo jednak przez tyle lat udało nam się na planie zbudować naprawdę rodzinną atmosferę i potem, jak jej zabrakło, nie było sensu, aby kontynuować serial - wyjaśniła Jastrząb Post.
Z kolei w rozmowie z Plejadą aktorka mówiła o przejmującym pogrzebie Kownackiej. "Kiedy pani Gabrysia chorowała, nie dopuszczaliśmy myśli o najgorszym. Wątek był przedłużany, w scenariuszu pojawiły się kwestie typu: 'mama wyjechała', 'mamy nie ma', 'mama wróci, ale nie wiadomo kiedy'. Dopiero pogrzeb oznaczał koniec nadziei. Był grudzień, paskudna pogoda, bardzo zimno. Przyszło mnóstwo ludzi, którzy znali panią Gabrysię. Do dziś pamiętam tamten przeszywający smutek i świadomość, że tej osoby naprawdę nie ma i ona już nigdy nie wróci" - wyznała.
Indonezyjska influencerka zszokowana jazdą pociągiem w Polsce. "Aż boisz się oddychać"
Obejrzałam pierwszy odcinek "Jestem jaki jestem". Nie sądziłam, że tak się to skończy
Słynnemu aktorowi puściły hamulce. Uderzył w Trumpa. "Zniszczony człowiek"
Nawrocki napisał do Dymnej z okazji jej 75. urodzin. Zwrócił uwagę na konkretną rzecz
Tak mieszkają Urbańska i Józefowicz. Wnętrza jak z innej epoki to dopiero początek
Płacę za Netfliksa, a i tak oglądam "Rodzinę zastępczą". Dlaczego? Odpowiedź jest prosta
Grały w "Gotowych na wszystko". Jedna trafiła do więzienia, a losy pozostałych też mogą zaskoczyć
Nowe ustalenia po śmierci 24-letniej modelki z Wrocławia. Prokuratura zabrała głos
Partie polityczne rozbrykały się na TikToku. "To nie zastąpi wiarygodności"