Żymełka o ostatnim dniu Kownackiej na planie "Rodziny zastępczej". Dotąd o tym nie mówił

Sergiusz Żymełka, znany z roli Fifiego w "Rodzinie zastępczej", wspomniał w swoich mediach społecznościowych o ostatnim dniu Gabrieli Kownackiej na planie serialu. Aktor podkreślił, że te chwile były niezwykle trudne i poruszające dla całej ekipy.
Sergiusz Żymełka i Gabriela Kownacka
Kadr z seriali 'Rodzina zastępca', reż. W. Adamczyk, F. Zylber i inni, TILSA Sp. z o.o., Bogota Film Sp. z.o.o., Polska 1999-2009.

"Rodzina zastępcza" przyniosła rozpoznawalność wielu aktorom, w tym Sergiuszowi Żymełce, który w serialu zdobył jedno z bardziej znaczących doświadczeń aktorskich w karierze. To właśnie na planie produkcji poznał Gabrielę Kownacką. W 2004 roku u aktorki zdiagnozowano raka piersi. Przeszła chemioterapię i radioterapię, a początkowo leczenie dawało dobre efekty. Niestety, po kilku latach choroba powróciła.

Zobacz wideo

Sergiusz Żymełka wspomina Gabrielę Kownacką. Trudne chwile z planu "Rodziny zastępczej"

Aktorka zmarła 30 listopada 2010 roku po chorobie nowotworowej, a jej śmierć było ogromnym ciosem nie tylko dla jej bliskich, ale też całego środowiska artystycznego, szczególnie dla ekipy produkcji Polsatu, z którą była związana przez lata.

Po latach wspomnienia z planu wciąż wracają. Niedawno Sergiusz Żymełka odpowiedział na pytania fanów na Instagramie. Jedno z nich dotyczyło ostatniego dnia aktorki na planie serialu. Jak przyznał, nikt wtedy nie zdawał sobie sprawy, że to ich ostatnie wspólne chwile przed kamerą. Postanowił zdradzić więcej na ten temat. "Nie wiedziałem. Raczej nikt nie wiedział. Była to tragedia dla nas wszystkich. Czy ten dzień wspominam? To było wiele lat temu i ciężko jest mi wrócić pamięcią do tych chwil" - napisał aktor na swoim profilu.

Monika Mrozowska ciepło o Kownackiej. Tak ją wspominała

Aktorka grająca Majkę Kwiatkowską poznała Kownacką na planie "Rodziny zastępczej". Miała z nią dobrą więź, więc nic dziwnego, że kilka lat po śmierci gwiazdy odczuwała jej brak i ze smutkiem zabrała głos na temat koleżanki po fachu.

- Mimo że minęło tyle lat, to trudno mi się pogodzić, że pani Gabrysi nie ma. Ja pamiętam ją pełną energii, życzliwą, uśmiechniętą, bardzo kobiecą i z niesamowitą energią. Cała choroba i to, że później jej zabrakło, wydarzyło się tak nagle, że naprawdę nie mieściło mi się to w głowie. To jest wielka strata, bo jednak przez tyle lat udało nam się na planie zbudować naprawdę rodzinną atmosferę i potem, jak jej zabrakło, nie było sensu, aby kontynuować serial - wyjaśniła Jastrząb Post.

Z kolei w rozmowie z Plejadą aktorka mówiła o przejmującym pogrzebie Kownackiej. "Kiedy pani Gabrysia chorowała, nie dopuszczaliśmy myśli o najgorszym. Wątek był przedłużany, w scenariuszu pojawiły się kwestie typu: 'mama wyjechała', 'mamy nie ma', 'mama wróci, ale nie wiadomo kiedy'. Dopiero pogrzeb oznaczał koniec nadziei. Był grudzień, paskudna pogoda, bardzo zimno. Przyszło mnóstwo ludzi, którzy znali panią Gabrysię. Do dziś pamiętam tamten przeszywający smutek i świadomość, że tej osoby naprawdę nie ma i ona już nigdy nie wróci" - wyznała. 

Więcej o: