"Podlasie" ma być kontynuacją komedii "Nic na siłę". Na ekranie pojawiają się m.in. Anna Seniuk i Artur Barciś, co rozbudziło spore nadzieje widzów. Choć film szybko zyskał popularność w Polsce, jego odbiór pozostaje chłodny - w serwisie Filmweb ma ok. 4,5/10. "Film, który bierze sobie tytuł od pięknego polskiego regionu, żeby powiedzieć, że pędzą tam bimber i zbyt często używają słowa "dla". Do tego nie ma choć pół kadru, który wykorzystuje malowniczość Podlasia. Przeraźliwie nudny, niepotrzebny, żaden. Koszmar" - czytamy na stronie. Negatywne reakcje nie umknęły uwadze Artura Barcisia. Aktor postanowił zareagować na te opinie.
Aktor w rozmowie z Plejadą podzielił się na początku dobrymi wspomnieniami z planu. - Bardzo dobrze wspominam pracę na planie tego filmu. Przede wszystkim spotkanie z Anią Seniuk — legendą, cudowną osobą i znakomitą aktorką. To była sama przyjemność występować z Anią i wszystkimi pozostałymi aktorami z obsady - przekazał Barciś. Krytyki scenariusza nie traktuje jednak osobiście, przecież nie on go tworzył. - Wydawało mi się, że to komedia, więc pewne rzeczy są lekko naciągnięte, ale mieszczą się w konwencji. Ja zrobiłem, co mogłem - dodał.
Gwiazdor jest zadowolony z nowego projektu, ale przypomina o jednym - zna "Podlasie" od środka i może być przez to nieobiektywny w ocenie. - Być może rzeczy, które dostrzegają bardziej surowi krytycy, ja po prostu pomijam albo ich nie widzę, bo zwyczajnie lubię ten film - wyznał Barciś. Podkreśla, że komedie rzadko zdobywają uznanie krytyków, więc nawet dobre produkcje z tego gatunku spotykają się z narzekaniami - podobnie mogłoby być dziś choćby z filmem "Sami swoi". Jak zaznacza, nie przywiązuje do tego dużej wagi, bo najważniejsze jest, by film spełniał swoją rozrywkową funkcję. Ponadto czeka, aż więcej widzów zapozna się z filmem.
- Myślę, że to ciekawa komedia o świecie rzadko pokazywanym — o wsi, o Podlasiu. To miejsce, które się wyludnia, a to jest ogromny problem. W miejscowości, gdzie kręciliśmy zdjęcia, były zaledwie dwa zamieszkane domy, reszta to pustostany. Starsi mieszkańcy odchodzą, a młodzi wyjeżdżają do miast - wytłumaczył gwiazdor w wywiadzie.
- Film niesie też takie właśnie przesłanie: nie uciekajcie, bo nawet w takich miejscach można stworzyć coś wyjątkowego, choćby dobrą restaurację, do której ludzie będą przyjeżdżać. Bo jeśli nie ma nic, nikt się tam nie pojawi - uzupełnił. Wspomniał, że film przypomina o ważnych wartościach, polskiej gościnności i swojskiej atmosferze. Obejrzycie?
Niezwykłe sceny w "Szkle kontaktowym". W komentarzach zawrzało. "Jak u cioci na imieninach"
Ubierała Agatę Dudę. Po latach zdradza jedną sytuację. "Wtedy strasznie to przeżyłam"
Sebastian Fabijański zjawił się na gali Jupitery Roku Plotka. Nie był sam
Kaczorowska żartowała 1 kwietnia, że jest w ciąży. Co na to Pela?
"Żarty" z ciąży oburzyły dziennikarkę TVN. Uderzyła w celebrytów
Rogalska zwróciła się do Nowickiego na Jupiterach Roku. To wyznała o ich współpracy
Willa Kwaśniewskich na Mazurach robi wrażenie. Tam odpoczywają od miejskiego zgiełku
Lawina negatywnych opinii o "Podlasiu". Barciś mówi, co o tym myśli i stawia sprawę jasno
Kaczorowska znika z "Klanu". Wyjawiła dalsze losy Bożenki