26 lutego w telewizji Polsat wyemitowano dziewiąty odcinek "Farmy". Dla farmerów był to czas wyjątkowo wyczerpujący. Problemy z przetwórstwem mleka, budowa skrzyń na grządki oraz przenoszenie ogromnych ilości ziemi mocno nadwyrężyły ich siły. Dodatkowo wieczorem w gospodarstwie pojawili się nowi uczestnicy - Aksel i Dominika - co jeszcze bardziej podgrzało atmosferę.
Kolejnego dnia przyszedł czas rozliczenia zadań powierzonych przez Szymona i Beatę. Uczestnicy mieli przygotować dwie skrzynie z sadzonkami oraz wyprodukować 3,5 kilograma twarogu i litr śmietany. Już od rana było jasne, że w mleczarni sytuacja jest napięta. - Wczoraj nie zrobiło nam się kwaśne mleko, żeby zrobić sery od razu wieczorem. To ze względu na to, że na noc nie schowaliśmy go do ciepłego miejsca - tłumaczyła "Peonia".
Aksel i Dominika od rana zostali skierowani do pracy przy krowach. Dominika radziła sobie całkiem sprawnie, natomiast Aksel, mimo pewności siebie, nie zyskał sympatii zwierząt. Wkrótce na farmie zjawili się Szymon i Beata, by sprawdzić wykonanie zadań. Śmietana została oceniona pozytywnie, jednak twarogu nie udało się przygotować na czas.
Również skrzynie, choć solidne, nie spełniały wymogów - powstały cztery zamiast dwóch. Zielnik nie był wypełniony ziemią po brzegi i wyglądał zbyt skromnie. W efekcie zadanie nie zostało zaliczone, a kosz z jedzeniem i dziesięć tysięcy złotych wyjechały z gospodarstwa. Odpowiedzialność spadła na Karolinę.
Wkrótce przyszedł kolejny sygnał od Szymona - farmerzy zapomnieli o sianie i słomie dla zwierząt. Część grupy ruszyła w pole, a pozostali kontynuowali budowę szopy. Karolina próbowała dopilnować, by fundamenty były wkopane na odpowiednią głębokość, jednak jej wskazówki nie zawsze były respektowane. Frustracja rosła z każdą godziną. - Ja rozumiem, że ktoś nie potrafi, że ktoś coś tam, ale jak mówię, że kołek 50-70 centymetrów, to niech tak robią! - denerwowała się Karolina. Z drugiej strony Aksel również nie krył niezadowolenia. - Jest tu chaos, są tu krzyki. Mi to psychikę... ja tu nie będę robił - powiedział.
W końcu emocje eksplodowały. - Ja po prostu już mam dosyć, rzygać mi się chce, ktoś tu k**** zap******** kopać dziury z haczką, kręcimy się jak g**** w przerębli, ja tu nie jestem jakimś turem, żebym to wszystko ciągnąć. Mnie normalnie się robi wstyd - dodała, po czym się rozpłakała.
W tle narastał też temat pojedynku. Wcześniej nominowana została Agnieszka, a Karolina ostatecznie wskazała Ewę. - Uważam, że ta osoba jest zbędnym trybikiem na farmie - uzasadniła. Decyzję o trzecim uczestniku pojedynku miała podjąć Ewa. Pojawił się pomysł, by do rywalizacji zgłosiła się również Ola.
Największe emocje przyniósł jednak wieczór. Janusz, dotąd jeden z filarów grupy, przyznał, że coraz mocniej odczuwa tęsknotę za rodziną. - Dzieci są najważniejsze, dla nich potrafię zrobić wszystko - wyznał wcześniej ze łzami w oczach.
Nagle zadzwonił dzwonkiem i zebrał wszystkich w kuchni. - Za******** was było poznać, super było spędzić z wami czas, ale podjąłem taką decyzję, że opuszczam farmę dziś. Uszanujcie to. Wszystko wam wyjaśnię w liście i po prostu wyjdę. Jeszcze raz wam za wszystko dziękuję, pa - powiedział. Jego decyzja wywołała szok i łzy. - Teraz to ja sobie w ogóle nie poradzę tutaj bez niego - skomentowała Karolina.
Poruszające słowa Łatwoganga. Musiał zmienić plan swojej podróży. "Niemożliwe dla mnie fizycznie"
Spotkała Łatwoganga podczas trasy. Tylko nam mówi, jak się zachowywał poza kamerami. "Zaskoczyło mnie to"
Wpadka podczas Polsat Hit Festiwalu? Widzowie szybko zauważyli problem z transmisją
Zamieszanie wokół reunion "Love is Blind: Polska". Widzowie natychmiast to wychwycili
Roksana Węgiel oburzona po sytuacji w Sopocie. "Współczuję żonie"
Ogromna metamorfoza Darii z "Love is Blind" robi furorę. W sieci zawrzało po zwiastunie reunion
Niepokojący moment na trasie Łatwoganga. Szukano lekarza
Łatwogang ruszył z kolejną akcją, a w komentarzach wrze. Internauci widzą jeden problem
Gorąco wokół Steczkowskiej i Kayah w Sopocie. "Jestem omijana szerokim łukiem"