Za nami kolejny odcinek "Tańca z gwiazdami". Tym razem z programem pożegnali się Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska, co wywołało spore poruszenie wśród widzów. Tancerka na pożegnanie wygłosiła przemowę na temat hejtu, z jakim para zmagała się podczas udziału w show Polsatu. "Bardzo się cieszę, że możemy wrócić do domu i schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczyliśmy i bardzo bolał. (...) Chciałabym powiedzieć: ludzie, bądźcie dla siebie dobrzy i życzliwi. (...) Przy tym poziomie rywalizacji, który panuje w tej edycji, bardzo się cieszę, że już możemy sobie tańczyć tylko dla siebie" - podkreśliła. Więcej przeczytasz tutaj. W ostatnim odcinku programu nie brakowało emocji podczas rywalizacji par na parkiecie. Katarzyna Zillmann i Janja Lesar wykonały zmysłową rumbę, którą zwieńczyły niespodziewanym pocałunkiem. Teraz wioślarka w obszernym wpisie podkreśliła, co stało za tym, aby włączyć taki element do choreografii.
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar to pierwszy żeński duet w historii programu "Taniec z gwiazdami". 26 października duet zachwycił publiczność i jurorów zmysłową rumbą, za którą otrzymał aż 40 punktów. - Jest u was delikatność, jest ostrość. Jest miękki ruch i bardzo piękny ostry, w tych zatrzymaniach twoich. Wy udowadniacie, że miłość jest czymś podstawowym - stwierdził Tomasz Wygoda. - To było coś naprawdę przepięknego, zachwycającego. To ciało wasze pracujące, wyginające się, kochające i pod tym tyle emocji i tyle cudownych niedopowiedzeń - podkreśliła Ewa Kasprzyk. Układ taneczny Zillmann i Lesar zakończony był pocałunkiem, co wywołało spore poruszenie wśród widzów. Wspomniano m.in. o tym, że wioślarka jest w związku. W najnowszej publikacji w mediach społecznościowych Zillmann podkreśliła, że był to jedynie element widowiska. Wspomniała, że tak ułożona choreografia nie miała być też żadnego rodzaju manifestem.
Sama choreografia absolutnie nie była intencjonalnym manifestem… Było to doświadczenie daleko odbiegające poza format "walki z systemem", jednak żyjemy w świecie, gdzie staje się częścią tej walki czy tego chce, czy nie. Ciesze się z każdej minuty na tym parkiecie i będę robić tak, jak podpowiada mi serce raz za razem
- podkreśliła Zillmann.
Po niedzielnym występie Katarzyny Zillmann i Janji Lesar pojawiło się w sieci wiele komentarzy na temat pocałunku, który był elementem choreografii. Wioślarka podkreśliła, że lesbijki zasługują na silną reprezentację, a osoby żyjące w związkach jednopłciowych na możliwość zawierania małżeństw, a sam pocałunek nie różniły się niczym od tego, co już wielokrotnie w programie pokazywano. Poruszyła także kwestię związków partnerskich w Polsce. "Obecna władza nie zamierza nam zagwarantować podstawowych praw człowieka, a przysposobić to sobie można psa - z szacunkiem do czworonogów. Nie o to nam chodziło. Naprawdę nie chcę wyjeżdżać z tego kraju. Mam nadzieję, że robię tu niesamowite tak to nazwę, bo zdobyłam medal olimpijski, teraz jestem na świeczniku - nie ukryjemy tego i wciąż w przestrzeni publicznej walczymy o tę wolność. Politycy komentują mój występ w "Tańcu z gwiazdami", naprawdę? Byłyśmy pierwszą parą, która styknęła się ustami? (...) Naprawdę trochę ciężko się zaczyna robić. Jestem naprawdę wdzięczna za każdą wiadomość, jaką dostaję" - podsumowała Zillmann.
Ten występ wywołał poruszenie wśród widzów "The Voice Senior". Komentarze mówią same za siebie
Rynkowski nagle zszedł ze sceny w trakcie koncertu. Organizator: Jest pod naszą opieką
Internauci zagotowali się po "The Voice Senior". Oberwało się Jeżowskiej
Gawryluk ujawniła nieznane informacje nt. stanu zdrowia Hołowni. "Przeżywał kryzys"
Fani grzmią po koncercie Ryszarda Rynkowskiego. Tego żądają od organizatorów
Piaseczny z tym problemem zmaga się od lat. Takiej szczerości nikt się nie spodziewał
Szymon Hołownia świętuje dziesiątą rocznicę ślubu. "To była miłość od drugiego wejrzenia"
Mariusz Szczygieł trzeci raz studiuje ten sam kierunek. Wyjawił powód
Doda wspomniała o Rozenek podczas transmisji. "Nawet się ze mną nie przywitała"