Tylko u nas

U Moniki Miller zdiagnozowano tężyczkę. "Muszę cały czas być gotowa na to, że..."

Monika Miller ujawniła, że choruje na tężyczkę. W rozmowie z Plotkiem aktorka zdradziła, z jakimi objawami się zmaga i dlaczego codzienne funkcjonowanie stało się dla niej ogromnym wyzwaniem.
Monika Miller
Fot. Instagram/monika.milller

30 marca Monika Miller przekazała swoim fanom, że zdiagnozowano u niej tężyczkę (zespół objawów chorobowych wynikający z nadpobudliwości nerwowo-mięśniowej). "Nie jestem zadowolona, ale teraz będę mogła coś na to poradzić. Dodatkowo mam uszkodzony układ przywspółczulny" - pisała na swoim profilu na Instagramie. Teraz w rozmowie z Plotkiem opowiedziała o pierwszych objawach i o tym, jak choroba wpłynęła na jej codzienność. Aktorka nie ukrywa, że nie jest łatwo. 

Zobacz wideo Córka Niemen zmaga się z rzadką chorobą. "Danusia jest po operacji"

Monika Miller choruje na tężyczkę. "Nadal bardzo ciężko mi funkcjonować" 

Drżenie rąk, ataki lękowe, nerwica i ataki padaczki - to właśnie te objawy skłoniły Monikę Miller do pójścia do lekarza. - Co chwila rozbijałam sobie czoło, głowę, były u mnie karetki i nikt nie wiedział, co się dzieje. A ja potem w pracy musiałam się tłumaczyć, czemu mam siniaki na przykład pod oczami albo na czole, albo że mam wielką rysę czy zadrapanie - opowiadała.

Choć diagnoza była dla aktorki sporym szokiem, wreszcie pozwoliła zrozumieć, co dzieje się z jej organizmem. - Przynajmniej teraz wiem, jak do tego podejść. Ale nadal bardzo ciężko mi funkcjonować, ponieważ ciężko jest mi w ogóle wstać z kanapy, czy z krzesła, czy wysiąść z samochodu. Łapią mnie ataki słabości i po prostu muszę szybko usiąść albo się zatrzymać, żeby nie zemdleć - tłumaczyła. Sama droga do poznania diagnozy również nie była łatwa. - Najpierw miałam prześwietlaną głowę, potem miałam badania na serce, echo, Holter, EEG, EKG, wszystko, co się da zrobić. I dopiero na sam koniec podjęliśmy decyzję o tym, żeby zrobić próbę tężyczkową. I w trakcie takiej próby od razu ostro wyszło mi przy pierwszym teście, że po prostu jest to tężyczka - mówiła. 

Monika Miller wprost na temat codzienności z chorobą. "Muszę być bardzo ostrożna" 

- Nie mogę funkcjonować po prostu jak normalny, zdrowy człowiek, ponieważ jak wstaję, muszę się trzymać ściany, muszę ćwiczyć oddechy, muszę cały czas być gotowa na to, że złapie mnie zaraz atak, omdlenie. Ogólnie muszę być bardzo ostrożna - mówiła Plotkowi. Codzienne czynności stały się dla niej prawdziwym wyzwaniem. - Dla mnie na przykład wyjście z psem na spacer to jest straszna męczarnia, bo po prostu mam wrażenie co jakiś czas, że się przewrócę, boję się, że stracę przytomność, mój pies gdzieś ucieknie, no i to będzie na tyle - opowiadała. 

Aktorka nie ukrywa, że bardzo chciałaby prowadzić normalne życie - pójść na spacer, do sklepu, spotkać się ze znajomymi, ale na razie nie jest to możliwe, m.in. z powodu strachu przed tym, że coś się może wydarzyć. - Boję się po prostu, że coś mi się stanie. Do tej pory często łapał mnie mój chłopak w mieszkaniu, jak upadałam, ale no na zewnątrz nikt mnie nie złapie, więc mogłabym spaść na schodach albo w kawiarni, uderzyć się o róg jakiegoś mebla, no i wtedy będzie duży problem - mówiła. 

Więcej o: