30 sierpnia w programie "halo tu polsat" Robert Kubica opowiedział o swoim spektakularnym powrocie do Formuły 1 oraz o tym, jak wypadek sprzed lat wpłynął na jego życie. W pewnym momencie Kubica musiał jednak sprostować niektóre ze słów wypowiedzianych przez Agnieszkę Hyży, kiedy ta określiła jego długą nieobecność jako przerwę od kariery wyścigowej.
Robert Kubica w wywiadzie na żywo przyznał, że wydarzenia sprzed 14 lat, gdy podczas rajdu poważnie uszkodził rękę, całkowicie zmieniły jego życie. Z perspektywy czasu, uznaje ten okres nie za zwykłą pauzę, lecz raczej za definitywny koniec kariery. W odpowiedzi na sugestię Hyży, że zmiany, które zaszły w jego życiu, to efekt przerwy w występach w Formule 1, Kubica stanowczo się nie zgodził. - To tak naprawdę nie była pauza. To był praktycznie definitywny, nawet nie reset, tylko koniec. Udało się to przekształcić w nowy rozdział - wyznał. Porównał to nawet do "resetu komputera" - po wypadku musiał bowiem zacząć wszystko od nowa, tracąc część swojego dawnego życia. - Tylko od tego początku, że wszystko tracimy w tym komputerze. Tracimy jakby 'dziesiąt' procent tego, co było. Mnie zawsze odbierano jako sportowca, jako kierowcę. I u większości ludzi pierwszym pytaniem było - kiedy powrót, kiedy powrót? A ja tak naprawdę skupiałem się na tych dziesięciu procentach, które mi tylko zostały. Czyli, móc rano wstać. I to nie o własnych siłach, nie na własnych nogach, tylko przez kilka miesięcy, nawet więcej niż kilka miesięcy leżałem. I nie mogłem wstawać z łóżka. Później byłem na wózku przez dłuższy okres - tłumaczył w rozmowie z Hyży.
Po przejściu przez długą rekonwalescencję, Kubica zmienił się pod względem emocjonalnym. Przyznał, że obecnie jest bardziej emocjonalny i stara się być bardziej "dostępny" dla innych. Jednak kiedy jeszcze walczył o tytuł mistrza świata, jego podejście do emocji i relacji z innymi było zupełnie inne. Wówczas jego głównym celem była rywalizacja i dążenie do bycia najlepszym w Formule 1. Dziś bardziej docenia zdrowie i inne aspekty życia. - Teraz tak naprawdę po tym wypadku wiem dokładnie, że są większe problemy. I naprawdę sporo się zmieniło. Ale jednak zdrowie pomaga no i jest najważniejsze. Mówi się - bez zdrowia nic się nie osiąga. I ja się uważam za wielkiego szczęściarza, ponieważ moje hobby, moja pasja stała się pracą. Nie ma nic lepszego według mnie w życiu - stwierdził Kubica. Mimo to nie ukrywa, że tęskni czasem za "starym Robertem". - Z drugiej strony wiem, że chciałbym mieć teraz pewne cechy tego Roberta sprzed kilkunastu lat. (...) Dawniej uważam się za taką maszynę zaprogramowaną. I akurat szczerze, czasami mi tego brakuje - przyznał.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!