"Rolnicy. Podlasie". Zapadł wyrok w sprawie uczestnika. Tym razem nie ma odwrotu

Kamil T., uczestnik programu "Rolnicy. Podlasie" w 2022 roku został przyłapany na gorącym uczynku. Wreszcie zapadł ostateczny wyrok w jego sprawie.

"Rolnicy. Podlasie" to jeden z najpopularniejszych programów Fokus TV. Widzowie chętnie śledzą losy poszczególnych uczestników, którzy nie mają łatwego życia na wsi. Trudna sytuacja doprowadza niektórych do... łamania prawa. Tak było w przypadku Kamila T., który dopuścił się kradzieży sianokiszonki o wartości 1500 zł. Rolnik, którego ta kradzież dotyczyła, postanowił przeprowadzić swoje własne śledztwo. Użył do tego technologicznie zaawansowanych narzędzi, które pozwoliły przyłapać sprawcę na gorącym uczynku. Gdyby nowy "Bond" rozgrywał się na wsi, to z pewnością właśnie w tej miejscowości. Jak ostatecznie zakończyła się ta sprawa? Więcej ciekawych zdjęć z programu znajdziesz w galerii na górze strony.

Zobacz wideo Jakie postulaty mają protestujący rolnicy?

"Rolnicy. Podlasie". GPS w belach doprowadził do sprawcy 

W 2022 roku rolnik ze wsi Marynki zauważył, że ktoś kradnie z jego pola baloty z sianokiszonką. Sprytny mężczyzna postanowił zamontować na miejscu kamerę i nadajnik GPS. Niedługo później złodzieja przyłapano na gorącym uczynku. Był nim Kamil T., uczestnik programu "Rolnicy. Podlasie". "Skończyły mi się bele z sianokiszonką, nie miałem co dać krowom, postanowiłem pojechać na to pole do Marynek, zabrać 11 sztuk bel, które wcześniej widziałem, a potem ze swego pola zabrać 11 bel i je oddać" - tłumaczył podczas śledztwa rolnik. Wartość skradzionych bel oszacowano na 1452 zł, ale uczestnik programu będzie musiał zapłacić znacznie więcej.

Screen z programu 'Rolnicy. Podlasie'Screen z programu 'Rolnicy. Podlasie' 'Rolnicy. Podlasie'. Sąd podtrzymał wyrok uczestnika. Tyle usłyszał za kradzież kiszonki. Fot. 'Rolnicy. Podlasie'

"Rolnicy. Podlasie". Wreszcie zapadł wyrok sądu drugiej instancji. Oskarżyciel nie będzie zadowolony 

Początkowo Sąd Rejonowy w Białymstoku ustalił, że Kamil T. ma zapłacić 4,5 tys. kary za kradzież, tysiąc złotych nawiązki na rzecz poszkodowanego i koszty sądowe. Pełnomocnik oskarżyciela domagał się wyższej kwoty, i pozbawienia rolnika wolności na dwa miesiące. Sytuacji nie polepszał fakt, że oskarżony rolnik miał unikać przeprosin, nie starał się naprawić szkód, a nawet nie pojawił się przed sądem pierwszej instancji. Sprawa trafiła do sądu drugiej instancji, który ostatecznie przychylił się do pierwszego wyroku i uznał, że nie ma podstaw, by wymierzać wyższą karę. ZOBACZ TEŻ: "Rolnicy. Podlasie". Nie do wiary, co Jarek znalazł na podwórku Andrzeja. "Poważnie?"

Oglądacie Rolnicy. Podlasie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.