Stockinger i Górska pod ostrzałem po debiucie w "PnŚ". W komentarzach zawrzało. "Dramat! Nie da się oglądać"

Robert Stockinger i Joanna Górska po raz pierwszy sprawdzili się jako gospodarze "Pytania na śniadanie". Jak im poszło? Widzowie są podzieleni, ale jedno jest pewne - nie zabrakło emocji.

19 stycznia na antenie "Pytania na śniadanie" zadebiutowali nowi prowadzący - Robert Stockinger i Joanna Górska. Prezenterzy byli pełni pozytywnej energii (Stockinger wielokrotnie zacierał ręce z zadowolenia), ale nie ukrywali też, że towarzyszy im stres (więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ). Naszym zdaniem prowadzenie śniadaniówki poszło im całkiem nieźle, choć nie brakowało nieco drętwych żartów (tu znów Stockinger). Nowi gospodarze "Pytania na śniadanie" byli przygotowani i sprawnie prowadzili rozmowy. Jak jednak wypadli w oczach widzów? Ci raczej nie byli dla nich łaskawi. 

Zobacz wideo Czy Michał Piróg przyjąłby propozycję z TVP? "Brałbym pod uwagę"

"Pytanie na śniadanie" z Robertem Stockingerem i Joanną Górską. Widzowie byli surowi

Jak to bywa ze zmianami, tak i ta w "Pytaniu na śniadanie" wywołała spore emocje. Internauci podzielili się na tych, którzy kibicowali nowym gospodarzom śniadaniówki, jak i tych, którzy surowo ich ocenili. Notabene Robert Stockinger i Joanna Górska nie mieli łatwego początku w "Pytaniu na śniadanie". Jeszcze przed tym, jak zadebiutowali na ekranie TVP2, internauci psioczyli, że władze TVP chcą, by "Pytanie na śniadanie" coraz bardziej przypominało konkurencyjną śniadaniówkę, a więc "Dzień dobry TVN". Jeszcze przed obejrzeniem najnowszego wydania "Pytania na śniadanie" bezzasadnie stawiali tezę, że duet Stockingera z Górską jest nieudolną próbą zastąpienia Idy Nowakowskiej i Tomasza Wolnego (szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ).

A jak wyglądają nastroje po debiucie nowych prezenterów? Na oficjalnych kontach na Facebooku i Instagramie "Pytanie na śniadanie" widać, że widzowie są bardzo podzieleni. Nie brakowało wielu negatywnych komentarzy tych, którzy nie byli ukontentowani ze zmiany prowadzących. "Dramat! Skąd te osoby prowadzące wzięliście? Bez werwy, żartów, błyskotliwości... tego nie da się oglądać", "Prowadzący dramat. Naprawdę nie ma już komu powierzyć prowadzenia programu śniadaniowego?", "Porażka, wolałam Tomka i Izę. Proszę o zmianę prowadzących" - mogliśmy przeczytać. 

Niektórzy zapowiadali bojkot formatu. "'Pytanie na śniadanie' był moim ulubionym programem, codziennie oglądałam przy kawie. Prowadzący ten program to profesjonaliści. Dlaczego usuwa się takich ludzi, którzy oddani byli swojej pracy w stu procentach? Od dzisiaj nie oglądam". Sporo osób narzekało też na to, że w programie jest więcej reklam. 

Część internautów była jednak dużo bardziej wyrozumiała. "Robert sobie dobrze radzi, Asia niekoniecznie. Mnie się nie podoba, bardzo sztuczna atmosfera. Ale każdy może mieć swoje zdanie", "Super prowadzący", "Mnie się podoba. Nie trzeba robić z siebie pajaca cały czas", "Zawitała świeżość. Sympatyczna para -  życzę wam powodzenia". "To jest ich pierwszy odcinek w nowej stacji, warto dać czas" - pisali. Niektórzy z kolei mieli dla prowadzących rady. "Asia i Robert więcej luzu, bo jesteście strasznie spięci. Więcej uśmiechu" - czytamy w komentarzach pod facebookowym wpisem śniadaniówki.

Kolejne zmiany w "Pytaniu na śniadanie"

Nowa szefowa "Pytania na śniadanie" Kinga Dobrzyńska potwierdziła w rozmowie z Wirtualnymi Mediami, że z programem pożegnał się Robert Rozmus. Jednocześnie zdradziła, że nie planuje więcej zwolnień w śniadaniówce. - Rozstaliśmy się też z Robertem Rozmusem, a w niedzielę pojawi się na ekranie nowa para prowadzących. Docelowo będzie pięć par, które będą prowadziły program w tygodniu i jedna para rotacyjnie co pięć tygodni pojawi się w sobotę i niedzielę. Chciałabym, żeby to były stałe dni w tygodniu, aby zapewnić dobrą współpracę z wydawcami - pwoiedziała Dobrzyńska. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.