Na jesieni bieżącego roku rozpoczęła się najnowsza edycja programu "The Voice of Poland". W roli jednego z trenerów po raz kolejny występuje Lanberry. Wokalistka zaczynała swoją przygodę z programem dawno temu, ale jako uczestniczka. Wystąpiła w 2013 roku, jednak wówczas nie zaszła zbyt daleko. W tym samym sezonie śpiewał Ernest Staniaszek z drużyny Marka Piekarczyka. Jak się okazuje, prawie dziesięć lat później ścieżki byłego uczestnika i artystki ponownie się skrzyżowały. Wokalista skradł serce Lanberry i zagościł w nim na dłużej.
Choć Lanberry i Ernest Staniaszek nie pokazują się razem publicznie, to mają nie kryć się z własnymi uczuciami. Jak donosi portal Plejada, artystka zabiera ukochanego na nagrania najnowszej edycji "The Voice of Poland" i chętnie przedstawia go kolegom z planu. Informator serwisu twierdzi, że nie szczędzą sobie czułości. O tym, że Lanberry jest zakochana, głośno było już jakiś czas temu. W rozmowie z portalem wp.pl wokalistka nie ukrywała, że jest szczęśliwa i ma bardzo dobry czas w życiu. - Mam ochotę śpiewać o relacji ze sobą, o relacji z moim ukochanym. Oczywiście, na płycie, którą teraz tworzę, nie będę unikać tematów, które będą mnie w danej chwili palić, ale chciałabym, żeby była przesycona optymizmem. Jestem w takim życiowym momencie, że chcę się dzielić dobrą energią, jasną myślą - zdradziła. W tej samej rozmowie dodała, że jest w zdrowym związku, który dodaje jej skrzydeł i napędza do działania.
To była totalnie przypadkowa historia. Co prawda, kojarzyliśmy się wcześniej, ale ten kontakt stał się znacznie bliższy dość nieoczekiwanie. Praktycznie od razu znaleźliśmy wspólny język. Do tego stopnia, że naprawdę czasami kończymy swoje zdania. To właśnie urok początkowego etapu związku. Związku, który się pięknie rozwija - opowiadała.
Ernest Staniaszek ma 34 lata i studiował realizację dźwięku na Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Jest wokalistą, gitarzystą i autorem tekstów. Wszystkiego uczył się samodzielnie. Mężczyzna wystąpił w trzeciej edycji "The Voice of Poland". Wówczas dotarł do finału, w którym przegrał z Mateuszem Ziółko. Program poszerzył mu horyzonty. - Grałem wcześniej w zadymionych knajpach, a ten program oglądały tysiące osób. Na co dzień byłem człowiekiem, który grał za przysłowiowy kufel z piwem w sali dla 40 osób. W programie spotykałem się z kamerami, wywiadami i artystami, których szanowałem i podziwiałem przez wiele lat. Wskazówek było mnóstwo - wyznał w rozmowie z serwisem Onet Kultura.
Synowa Martyniuków z mężem Danielem świętują roczek syna. Na próżno tam szukać Zenka z Danutą
Aga in America nie żyje. Polska influencerka miała 34 lata
Kierowca z wypadku, w którym zginął Litewka chce odzyskać prawo jazdy. Jest decyzja sądu
Dębskiemu pójdzie w pięty? Wystarczył jeden gest Jurksztowicz. "Niektórzy rodzice..."
Joanna Senyszyn zdradza sekret rekordowo wysokiej emerytury. To dlatego otrzymuje niemal 19 tys. zł
"Super, że w końcu schudła". Zając postawiła granicę po oburzających słowach Krawczyka
Coraz bliżej siebie? Wiśniewski wymownie o relacji z Mandaryną
Bezlitosne komentarze po koncertach Podsiadły. "Nie umie śpiewać". Piosenkarz zareagował
Córka Englerta ma trzy piosenki, ale zaśpiewa na Open'erze. W tle koneksje?