W niedzielnym odcinku "Love Island" poznaliśmy finalistów trzeciej edycji programu. Mateusz i Caroline zdobyli najwięcej głosów widzów, co oznaczało, że nie tylko zwyciężyli, ale mieli też szansę zdecydować - czy wybierają miłość, czy jedno z nich zgarnia wszystkie pieniądze dla siebie. Padło oczywiście na uczucie, co oznacza, że kwota została podzielona na pół. Sprawdziliśmy, czym zajmuje się Mateusz i czego można się dowiedzieć z jego mediów społecznościowych.
Mateusz z "Love Island" ma 27 lat. Pochodzi z Malborka, ale obecnie mieszka i pracuje w Warszawie, gdzie jest trenerem personalnym na jednej z miejskich siłowni. Sport to nie tylko jego praca, ale także największa pasja. W przeszłości przez sześć lat trenował kajakarstwo. Udało mu się nawet zająć miejsce na podium Mistrzostw Polski Juniorów. Dziś jednak żałuje, że w liceum zakończył uprawianie tej dyscypliny. Prywatnie spełnia się, odwiedzając różne zakątki świata - na liście ma około 40 krajów, a pieniądze, które wygrał w programie zamierza przeznaczyć na kolejne wyprawy.
Tym razem ma zamiar organizować je z ukochaną Caroline Juchniewicz, pochodzącą z Kanady To jednak nie jedyny związek Mateusza z dziewczyną innego pochodzenia niż polskie. Uczestnik show wielokrotnie wspominał, że przez pięć lat był z Hiszpanką. Na jego kontach na Instagramie i Facebooku wciąż ma z nią zdjęcia.
Zobacz też: Mamy stare zdjęcia Caroline z "Love Island". Miała czarne włosy i wyglądała zupełnie inaczej! Ale zmiana
Tym razem może być jednak nieco łatwiej - Caroline ma babcię w Polsce i sama planuje zostać w Warszawie, gdzie - być może - zamieszka z Mateuszem. Kibicowaliście tej parze?
Książulo zszokowany zasadami w pięciogwiazdkowym hotelu. "Dobrze, że za papier nie trzeba płacić"
Dziennikarka nie wytrzymała podczas kłótni polityków na wizji. Nagle wstała i...
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Tłum dziennikarzy i znanych osób żegna przyjaciela
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie
Tuż przed randką z Ashtonem Kutcherem została zamordowana. Po latach aktor musiał zeznawać
Sianeckiemu na końcu pogrzebu Morozowskiego załamał się głos: Andrzeju, Jędrku...
Tak przedstawiła Bursztynowicz na wizji. Drugą wpadkę też zapamiętała na zawsze
Poruszające słowa żony Morozowskiego: Jędruś, żegnaj, kochanie, mój najdroższy człowieku
Zaskakujące powitanie Tuska z Nawrockim. Jedna rzecz zwraca uwagę