"Star Voice. Gwiazdy mają głos" - pierwszy odcinek za nami. Jest zwycięzca, ale jury nie będzie zadowolone

Pierwszy odcinek reanimowanego przez TP2 formatu "Star Voice. Gwiazdy mają głos" za nami. 11 polskich gwiazd telewizji - i nie tylko - zaprezentowało swoje umiejętności wokalne. Jak im poszło i czy w ogóle warto to oglądać?

TVP 2 postanowiło urozmaicić wieczorne piątkowe pasmo. Żeby podebrać Polsatowi widzów znudzonych już "Tańcem z Gwiazdami" postawili na reaktywację formatu, który Polsat wypróbowywał już ponad 10 lat temu. "Star Voice. Gwiazdy mają głos" to program, w którym gwiazdy będą pokazywały, czy potrafią śpiewać. Niestety, odpowiedź może być tylko jedna - nie, nie wszyscy potrafią i tak naprawdę, nie wszyscy powinni.

Star Voice - zasady programu

Główna nagroda to diamentowy mikrofon i 100 tysięcy złotych, które zwycięzca przekaże na szczytny cel. W każdym odcinku wyłoniony zostanie zwycięzca, który otrzyma 10000 złotych (do przekazania cele charytatywne) i immunitet, dzięki któremu w kolejnym odcinku nie odpadnie. W premierowej edycji żadna gwiazda nie straci miejsca w programie, ale już za tydzień nie będzie litości.

A kto decyduje? Zasady są właściwie takie same, jak w przypadku "Tańca z gwiazdami", choć jurorzy nie przyznają do dziesięciu punktów, a maksymalnie sześć. Choć jurorzy oceniają występujące gwiazdy, to ostateczny głos mają jednak widzowie. Ci w głosowaniu SMS-owym wyłaniają zwycięzcę i najsłabszego uczestnika, który odpadnie w danym odcinku.

W jury zasiedli: Helena Vondrackova, Mariusz Kałamaga i Majka Jeżowska.

Star Voice - pierwszy odcinek za nami

Na pierwszy ogień poszedł Przemysław Babiarz, który zmierzył się z "Parostatkiem" Krzysztofa Krawczyka. Zebrał niezbyt dobre oceny od jury (2, 3 i 2 punkty), można jednak optymistycznie stwierdzić, że hit Krawczyka wykonał z zaangażowaniem i swadą.

Monika Pyrek stanęła na scenie jako następnie. Była lekkoatletka tańczyła już w "Tańcu z gwiazdami" (i nawet wygrała), ale to nadal nie znaczy, że ze śpiewem w ogóle powinna mieć coś wspólnego. Jak jej poszło? Wykonywała hit "Prawy do lewego" i widać było, że łatwo nie jest. Mimo to udało się - 4, 4 i 4 punkty od jurorów to naprawdę dobry wynik.

 

Po drugim występie widać było, że najtrudniejsze zadanie mają prowadzący. Mariusz Czerkawski i Michalina Sosna potrzebowali dłuższej chwili, żeby się rozkręcić. Aktorka nie miała z tym problemu, ale Mariusz Czerkawski, zupełnie inaczej, niż na lodowisku do hokeja, spiął się i nie był w stanie złapać luzu.

Marcel Sabat z piosenką Amy Winehouse nie miał łatwego zadania. 2, 3, 2 punkty za około 2 minuty stresu, bo widać, że aktora bardzo dużo kosztował ten występ.

Beata Chmielowska-Olech punkty dostała chyba za naprawdę dobre chęci. Bardzo współczujemy prezenterce "Teleexpressu", bo kiedy nigdy publicznie się nie śpiewało to nagle wyjście na wielką scenę z mikrofonem to bez wątpienia porażające doświadczenie. I widać to też w punktacji: 1, 2 i 1 punkt to, sami przyznacie, nieszczególnie dobrze.

Jacek Lenartowicz, aktor teatralny i serialowy, zmierzył się z "Kryzysową narzeczoną". Udało mu się to bardzo zacnie, co widać też po punktach: 3, 2 i 3 punkty to przyzwoity wynik.

Miss Polonia 2018, Milena Sadowska, kupiła jury własnoręcznie zrobioną pizzą (gotować umie bez wątpienia, pracowała w restauracji). Czy jednak Miss potrafi śpiewać? "Czerwone Korale" były na pewno ładne dla oka, a dla ucha... no cóż. Kałamaga szczerze przyznał, że świetnie widzi, ale słabo słyszy. Punktacja: 2, 3 i uczciwy jeden punkt od Majki Jeżowskiej.

Aleksiej Jarowienko, gwiazda z serialu "Zniewolona", nie dotrwał do końca pierwszego sezonu ukraińskiego hitu (wybaczcie spoilery, ale cała Polska "Zniewoloną" oglądała w zeszłe wakacje). Początek miał świetny, a potem przestał trafiać w dźwięki piosenki Franka Sinatry i zrobiło się niezręcznie. Ale jeśli Milena Sadowska zyskała wielu fanów płci męskiej, tak Aleksiej na pewno zyska wiele fanek. 4, 4 i 3 punkty to jak na razie druga najwyższa punktacja w programie.

 

Marcin Urbaś, kolejny sportowiec wśród gwiazd, zaśpiewał piosenkę Andrzeja Piasecznego "Prawie do nieba". Zaskakująco dobry początek może być dowodem na to, że Marcin Urbaś to człowiek wielu talentów - również wokalnych. 3, 4 i 3 punkty na pewno są zachętą do urozmaicenia choreografii w kolejnym odcinku.

Aleksandra Szwed też próbowała przekupić jury, tym razem ciastem. Nie musiała. Zaśpiewała "Szklaną pogodę" Lombardu. I to wreszcie była petarda, na którą czekaliśmy cały odcinek - Ola była dziewiątą uczestniczką. Słychać było, że ma doświadczenie z muzyką (sama Majka Jeżowska wspomniała, że aktorka śpiewała w Fasolkach za młodu). 3, pierwsze 5 punktów i 4, co dało jej wspólne pierwsze miejsce z Moniką Pyrek.

Robert Koszucki i jego Shakin' Stevens ("Cry just a little bit") to przedostatni występ odcinka. Szału nie było, w kolejnych odcinkach aktor musi naprawdę czymś zaskoczyć (i błagamy, mniej fałszować), jeśli będzie chciał się utrzymać w programie. Najlepiej podsumowała jego występ Helena Vondrackova: piękne buty, pięknie się rusza, piękna marynarka... No właśnie. 3, 2 i 1 punkt - trochę na zachętę.

I tak szczęśliwie dotarliśmy do ostatniego występu. Tadeusz Chudecki, ostatni uczestnik, zmierzył się z "Pójdę boso" Zakopower. Było dobrze, a potem przyszły długie dźwięki i nagle to, co było dobre, trochę opadło. Ale, tak jak to podsumowała Majka Jeżowska, była w tym moc i prawda. 4, 4 i 5 i tak oto mamy zwycięzcę programu. Przynajmniej pod względem punktacji.

Star Voice. Gwiazdy mają głos - kto wygrał a kto odpadł z programu?

W tym tygodniu żadna gwiazda nie odpadła, ale to nie oznacza, że nie ma zwycięzcy. Patrząc na punktację jurorów, najlepszy był Tadeusz Chudecki. Najgorsza w tym odcinku była Beata Chmielowska-Olech - przynajmniej jeśli chodzi o punkty przyznawane przez jury. A na przekór jury zagłosowali widzowie - wygrywa Aleksiej Jarowienko. Wygraną przekazuje na rzecz dzieci chorych na raka.

Jak widać, punktacja jury to jedno, zaś decyzje widzów to zupełnie coś innego.

Star Voice. Czy w ogóle warto oglądać?

Trudno jest nauczyć się śpiewać, kiedy się tego zwyczajnie nie umie i nie ma talentu (naprawdę nie każdy musi go mieć). Część gwiazd, zwłaszcza ta z doświadczeniem aktorskim, miała odrobinę łatwiejsze zadanie. Ale tak naprawdę gwiazdy, które ze wszystkich sił się starają i wciąż fałszują, to nie jest najprzyjemniejsze doświadczenie na piątkowy wieczór. Jest wiele aktywności, które są o wiele bardziej rozrywkowe, niż tego rodzaju zmagania (i nawet niekoniecznie mówimy tu o głównej konkurencji "Star Voice", czyli "Tańcu z Gwiazdami"). Ale jeśli nie boli was, że gwiazdy bardzo się na scenie męczą, śpiewając różne hity (nie tylko polskie), to wypróbujcie sami. A najlepiej wyłączcie głos. A potem telewizor. A potem weźcie książkę, herbatę...I nie męczcie się.