Burza po odcinku "M jak miłość". Nie do wiary, co pokazali. To może skończyć się tragicznie

W sieci zawrzało po tym, jak w "M jak miłość" pojawił się kadr, na którym dziecko jest źle zabezpieczone w aucie. Skontaktowaliśmy się z ekspertem, który wyjaśnił nam, co poszło źle.
Burza po odcinku 'M jak miłość'. Poszło o źle zapięte pasy i fotelik. To może grozić dziecku
Fot. kadr z serialu 'M jak miłość'/TVP

Na profilu na Facebooku "Tata w aucie" pojawił się wpis, w którym autor uderzył w produkcję "M jak miłość" Jego uwagę zwróciła bowiem scena, w której dziecko jedzie w źle zabezpieczonym foteliku. "Małe, około dwuletnie dziecko w foteliku przodem do kierunku jazdy, z byle jak zapiętymi pasami, poskręcanymi, nieodpowiednio dociągniętymi. No przecież to jest dramat! Macie możliwości, narzędzia, żeby promować jazdę świadomą, bezpieczną, w foteliku tyłem do kierunku jazdy, z dobrze zapiętym dzieckiem" - grzmiał w poście "Tata w aucie". Postanowiliśmy porozmawiać o tym z ekspertem od bezpiecznej podróży z profilu Osiem Gwiazdek Warszawa, Jackiem Rosłonkiem, oraz pediatrką Moniką Działowską, znaną w sieci jako Pediatra na Zdrowie. 

Zobacz wideo Dynamiczny pościg na ulicach Wrocławia! Ukradł kurierskiego busa i ruszył do ucieczki

Burza po odcinku "M jak miłość". W tym tkwi problem 

- Już na wstępie źle zapięte pasy mogą spowodować groźne dla życia obrażenia - zaznacza ekspert. - Jazda przodem jest dopuszczalna od 15. miesiąca życia, jednak zgodnie ze standardami bezpieczeństwa zalecana jest jazda tyłem jak najdłużej, ponieważ to zapewnia maksymalne bezpieczeństwo dziecka - zaznacza Jacek Rosłonek.

Co może grozić dziecku, gdy będzie źle zabezpieczone w aucie? - W fotelikach przodem obserwujemy jedno z najcięższych obrażeń - wewnętrzną dekapitację. Rdzeń kręgowy nie zostaje uszkodzony w sposób permanentny, ale również może się to zdarzyć. Dochodzi do obrażeń mięśni szyi, wiązadeł, przerwania ciągłości tkanek wewnętrznych. Dziecko może wtedy spędzić wtedy wiele miesięcy na wyciągu - wyjaśnia nam ekspert ds. bezpiecznej podróży. - W fotelikach tyłem jazdy do kierunku w tej grupie wiekowej taki uraz jest praktycznie niemożliwy - dodaje. 

Złe zabezpieczenia dziecka w aucie może skończyć się tragicznie 

Jacek Rosłonek zwraca uwagę, że "najdramatyczniejszy przebieg wypadku może jednak spowodować śmierć od razu lub chwilę później". - Żaden fotelik przodem nie przeszedł testu Plus z VTI w Szwecji, który bada obciążenie na kręgosłup szyjny. Fotelik tyłem zabezpiecza tę część ciała pięciokrotnie, ale również zmniejsza ośmiokrotnie obciążenia na klatkę piersiową - dowiadujemy się. 

- Jeśli pasy są nieodpowiednio zapięte, a dodatkowo dziecko jest w grubej kurtce, może dojść do wyślizgnięcia się dziecka z pasów. Może to skutkować wypadnięciem dziecka przez przednią szybę, uderzeniem o przedni fotel, zderzeniem z otwierającą się poduszką, uraz stawu barkowego i inne obrażenia kręgosłupa - mówi nam ekspert. 

Specjalista ds. bezpiecznej jazdy zaleca jazdę tyłem do minimum czwartego roku życia - a można nawet dłużej. Sam wyznaje, że jego dzieci jeździły tyłem. - Jako ratownik medyczny z doświadczeniem w ZRM i na SOR pediatrycznym, znając konsekwencje wypadków, zalecam wozić tyłem dziecko jak najdłużej to tylko możliwe - skwitował. 

Pediatra mówi o zachowaniu bezpieczeństwa. Wspomina o szkodliwych wzorcach 

Lekarka Monika Działowska również zaznacza, że dzieci powinny jeździć tyłem do kierunku jazdy. - Małe dzieci zdecydowanie powinny jeździć w fotelikach tyłem do kierunku jazdy. Obowiązkowo do wieku 15. miesięcy i 76 cm wzrostu, a najlepiej co najmniej do trzeciego-czwartego roku życia. To bardzo ważne dla bezpieczeństwa dziecka, w razie ostrego hamowania lub zderzenia ogranicza to urazy głowy i szyi nawet o 70 proc. - mówi pediatrka. - Pasy koniecznie muszą być odpowiednio ściśle zaciągnięte (puchowe ubranie powinno być zdjęte), by właściwie chroniły i zapobiegały wysunięciu się z nich dziecka w razie intensywnego wypadku - podkreśla.

- Jeśli chodzi o wspomnianą scenę z serialu, to podejrzewam, że dziecko jedzie przodem do kierunku jazdy dla odpowiedniego kadru, a pasy są luźno dla komfortu małego aktora, natomiast cała scena mogła być nagrywana w studiu, a nie w czasie jazdy ulicą, więc dziecko było bezpieczne. Niemniej jednak twórcy filmowi powinni pamiętać, że sceny z ich produkcji są niejako wzorem dla wielu rodzin, więc warto zachowywać w nich wartościowe normy i unikać obrazów szkodliwych społecznie - ocenia Monika Działowska. 

Więcej o: