Zakpili z Lewandowskiej. Zobaczyła to, a odpowiedź pójdzie im w pięty

Anna Lewandowska opowiedziała o życiu w Chicago w tygodniku "Wprost", a jeden z serwisów opublikował prześmiewczy post na Instagramie. Na trenerkę wylała się fala hejtu, a ona nie pozostawiła tego bez odpowiedzi.
Zakpili z Lewandowskiej. Zobaczyła to, a odpowiedź pójdzie im w pięty
KAPIF

Jeszcze do niedawna Anna Lewandowska mieszkała w Barcelonie, gdzie rozwijała swoje studio fitness. Wraz z rodziną przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych ze względu na to, że Robert Lewandowski dostał angaż w Chicago Fire. Gwiazda nie ukrywała, że zmiana była dla niej trudna, a o swojej codzienności opowiedziała na łamach "Wprost". W nawiązaniu do jej wypowiedzi na profilu wiemyto pojawił się prześmiewczy post, a to uaktywniło internautów. Sama Lewandowska postanowiła gorzko odnieść się do wpisu. 

Zobacz wideo Lewandowska mogła liczyć na wsparcie Krupińskiej w kwestii przeprowadzki do USA? "Wywraca się życie dziewczynek do góry nogami"

Wyśmiali Annę Lewandowską. Mocno na to zareagowała

"Anna Lewandowska w najnowszym wywiadzie dla tygodnika 'Wprost' opowiedziała o trudnościach, z jakimi mierzy się po przeprowadzce do Chicago. Trenerka przyznała, że jej codzienność jest bardzo intensywna" - pojawiło się w poście wiemyto na Instagramie. Uwagę przykuwała jednak grafika, na której widnieje: "Anna Lewandowska opowiedziała o trudach życia w USA. Musi wstawać przed szóstą rano, robić zakupy i gotować obiady".

To rozbawiło internautów, którzy postanowili wbić szpilę Lewandowskiej. "Ja wstaje o piątej. Matko jedyna o szóstej godzinie wstawać, masakra, jak żyć, biedna, niewyspana", "Ania, ale wiesz ze możesz ustawić budzik na późniejszą godzinę? Wiesz, prawda?", "No to tragedia" - pisali. Sama Lewandowska postanowiła gorzko skomentować wpis. "'Świetna' interpretacja. Moje gratulacje..." - napisała z niesmakiem. 

Anna Lewandowska opowiedziała, jak wygląda jej dzień

We wspomnianym już wywiadzie dla "Wprost" trenerka wyjawiła, że już od rana mierzy się ze stresem. "Przede wszystkim duży stres, bo budzę się rano i w moim telefonie jest już mnóstwo powiadomień. Nie nadążam z telefonami, a mam tylko cztery godziny, żeby wszystko zrobić, bo kiedy ja wstaję, u was jest już po południu. Widzę te wszystkie wiadomości, które spływają i nie wiem, za co się wziąć, a chwilę później budzę już dzieci do szkoły" - opowiadała. Lewandowska stara się zakończyć dzień o 22. "Zarządzam czasem tak, że dzień kończę o 22.00. Czasami czekam do północy, żeby zrobić jeszcze calla o waszej 7.00 rano, bo wtedy wstajecie. Bywa, że te wieczory wpędzają mnie w gonitwę i stres - wydaje mi się, że mam za mało czasu na wszystko. Na pewno to jest wyzwanie" - podkreślała. 

Więcej o: