Maja Hyży zalicza się do grona celebrytów, którzy chętnie dzielą się w mediach społecznościowych szczegółami życia prywatnego. 5 sierpnia wokalistka zamieściła na InstaStories nagranie z rodzinnego wyjazdu nad morze. I nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że Hyży nagrywała relację siedząc za kierownicą. W dodatku na filmiku widać, że w samochodzie przebywała z nią czwórka jej dzieci, a na kolanach celebrytka trzymała psa. Nagranie zostało udostępnione na profilu na X Stop Cham piętnującym naganne zachowania kierowców i bardzo szybko rozprzestrzeniło się w mediach.
O komentarz do nagrania Mai Hyży poprosiliśmy psycholożkę transportu Magdalenę Wit-Wesołowską. Ekspertka w rozmowie z nami zaznacza, że konsekwencje wynikające z łamania w ten sposób prawa to jedno. Istotniejszą rzeczą jest narażanie siebie i innych uczestników ruchu. - Nagrywanie relacji czy korzystanie z telefonu podczas prowadzenia samochodu to nie tylko kwestia złamania przepisów, ale przede wszystkim poważnego obciążenia procesów uwagi - mówi ekspertka.
- Z perspektywy psychologii transportu kierowca powinien być przez cały czas gotowy do szybkiej oceny sytuacji i natychmiastowej reakcji. Tymczasem prowadzenie pojazdu wymaga nieustannego odbierania, filtrowania i analizowania informacji z otoczenia. Szacuje się, że kierowca podejmuje od 8 do 12 decyzji na każdy kilometr jazdy, często mając na reakcję mniej niż pół sekundy - zaznacza psycholożka transportu.
Magdalena Wit-Wesołowska przywołała również konkretne statystyki. Jak podkreśla, badania pokazują, że korzystanie z telefonu podczas jazdy znacząco zwiększa ryzyko wypadku. - Ryzyko udziału w zdarzeniu drogowym wzrasta nawet 12,2-krotnie podczas wybierania numeru telefonu i 6,1-krotnie podczas pisania wiadomości - wylicza. - Szacuje się również, że rozproszenie uwagi odpowiada za 10 do 30 proc. wszystkich wypadków drogowych - podkreśla ekspertka.
Psycholożka transportu przypomina również, że nawet krótkie rozproszenie uwagi może mieć realne konsekwencje. - Krótkotrwałe odwrócenie wzroku od drogi lub uwagi od prowadzenia pojazdu może wydłużyć czas reakcji i sprawić, że kierowca nie zauważy zagrożenia lub zareaguje na nie zbyt późno - zaznacza.
Magdalena Wit-Wesołowska w rozmowie z nami podkreśla również, że bezpieczeństwo na drodze powinno zawsze mieć pierwszeństwo przed tworzeniem materiałów do mediów społecznościowych. - Osoby publiczne mają dodatkowo realny wpływ na zachowania swoich odbiorców, dlatego ich postawy mogą kształtować społeczne normy dotyczące bezpieczeństwa. Żaden film czy relacja nie są warte ryzyka utraty zdrowia lub życia - własnego ani innych uczestników ruchu drogowego - podsumowuje psycholożka transportu.
Kulisy zmian w "halo tu polsat". "Cichopek źle wypadła w badaniach"
"Otworzyłem oczy, gdy auto było w rowie". Kierowca po raz pierwszy zabrał głos po śmierci Łukasza Litewki
Nie pałac ani nie apartament. Tak naprawdę wygląda dom Donalda Tuska
Badach spotkał Jansona po wielu latach. Co słychać u lidera Varius Manx?
Ewa Woydyłło wydała oświadczenie po kontrowersyjnym wywiadzie. "Nie miałam złych intencji"
To Karol Nawrocki wcina na śniadanie. Kucharz wygadał się, co dla niego przygotowuje
Brad Pitt nie odpuszcza Angelinie Jolie. Sąd ma zdecydować o jej finansach
Amy Schumer schudła 23 kg i pokazała efekty przemiany. "Nigdy nie sądziłam, że nadejdą takie dni"
Królikowski pokazał się publicznie pierwszy raz od czasu rozwodu. Tak się zachowywał