Najgłośniejsze "Cicho!" w polskiej polityce. Kołodziejczak zdradził nieznany finał tej historii

Choć od głośnej kłótni Michała Kołodziejczaka z Januszem Kowalskim minęły już lata, jej echo wciąż wybrzmiewa. Poseł opowiedział nam, jak dziś ocenia tamto starcie, co sądzi o swoim dawnym przeciwniku i dlaczego słynne "Cicho! Cicho! Cisza, ja mówię!" zyskało drugie życie.
Michał Kołodziejczak, Janusz Kowalski
youtube.com/@gazetapl

Scena z okrzykiem "Cicho! Cicho! Cisza, ja mówię!" do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych politycznych awantur ostatnich lat. Do zdarzenia doszło w 2023 roku w Ministerstwie Rolnictwa, gdzie przedstawiciele Agrounii z Michałem Kołodziejczakiem na czele domagali się ujawnienia listy firm handlujących zbożem z Ukrainy. Spotkanie bardzo szybko przerodziło się w ostrą wymianę zdań z ówczesnym wiceministrem Januszem Kowalskim. Po latach zapytaliśmy Michała Kołodziejczaka, jak dziś wspomina tamtą sytuację. Jak się okazało, historia miała swój nieoczywisty ciąg dalszy.

Zobacz wideo Skandal w Sejmie. Kaczyński nazwał Kołodziejczaka "gówniarzem"! Powtórzył to dwa razy!

Michał Kołodziejczak wrócił do słynnego starcia z Januszem Kowalskim. "W prywatnej rozmowie jest kimś innym"

Przypomnijmy, że podczas kłótni Kowalski wielokrotnie przerywał Kołodziejczakowi, krzycząc: "Cicho, mówię!". Z kolei lider Agrounii odpowiadał m.in.: "Pan nic tu nie może, nie ma pan najmniejszych kompetencji", a także: "Janusz, do pracy!". Spór trwał ponad 20 minut i odbił się szerokim echem w mediach oraz internecie. Wspomniany fragment z charakterystycznym okrzykiem doczekał się niezliczonych memów.

Po latach zapytaliśmy Kołodziejczaka, czy miał okazję rozmawiać o fenomenie tej sytuacji z samym Januszem Kowalskim. Poseł przyznał, że choć w mediach politycy często ostro się ścierają, prywatnie relacje wyglądają zupełnie inaczej.

W Sejmie potrafię normalnie rozmawiać z każdym politykiem. Janusz Kowalski w prywatnej rozmowie jest kimś innym niż tym, którego znamy z telewizji czy z tej sytuacji w Sejmie. 

- I to jest pewnie też jego sposób na robienie polityki takiej, jak widzimy na co dzień. Wielu polityków zakłada maski i później nie potrafi już ich zdjąć  - wyjaśnił.

Michał Kołodziejczak wspomina scenę z Januszem Kowalskim. Kultowy okrzyk trafił do teatru

Na tym jednak nie koniec. Były wiceminister rolnictwa zdradził nam też, że jego charakterystyczny okrzyk trafił nawet na deski teatru. - Słynne "Cicho! Cicho! Cisza, ja mówię! było nawet odgrywane w Teatrze Capitol. Skontaktowała się ze mną aktorka Olga Borys, zaprosiła mnie na spektakl i powiedziała, że wykorzysta ten tekst w jednej ze scen. Super to było. Wyszło to dużo dalej niż tylko do memów - wspominał z uśmiechem.

 
Więcej o: