Analiza

Uznano ją za "najbardziej nielubianą". Czy coś może jeszcze pomóc wizerunkowi Meghan Markle? Ekspertka ocenia

Meghan Markle (wciąż tytułowana jako księżna Sussex) zajęła pierwsze miejsce jako "najbardziej nielubiana celebrytka" 2025 roku. Żona księcia Harry'ego od lat żyje w cieniu kontrowersji, wciąż starając się poprawić swój wizerunek. Dotychczas odbywało się to jednak nadaremno. W rozmowie z Plotkiem osobie Meghan przyjrzała się ekspertka ds. rodziny królewskiej.
Meghan Markle
Fot. Instagram.com/meghan

Meghan Markle od momentu dołączenia do brytyjskiej rodziny królewskiej stała się jedną z jej najpopularniejszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych członkiń. Poczynając od ślubu z księciem Harrym w 2018 roku, przez kolejne osiem lat działalności i podejmowania często dyskusyjnych decyzji, zdaniem wielu udało jej się doprowadzić do rozłamu między royalsami. Na prośbę Plotka, postać księżnej Sussex oraz jej wpływ na rodzinę królewską wzięła pod lupę ekspertka oraz autorka książek dr Wioletta Wilk-Turska.

Zobacz wideo "Harry i Meghan" - dokument o życiu wśród członków rodziny królewskiej. "Znajdowali sposób, by mnie zniszczyć" [ZWIASTUN]

Meghan Markle nie poradziła sobie jako członkini rodziny królewskiej. "Życie jednak ją przerosło"

Meghan jest obecnie uznawana przez opinię publiczną jako osoba, która odpowiada za napięte relacje pomiędzy rodziną królewską a księciem Harrym. Przypomnijmy, że w 2020 roku para zdecydowała się zrezygnować z pełnienia obowiązków, by żyć na własny rachunek w Stanach Zjednoczonych. Wioletta Wilk-Turska podkreśliła, że od początku księżna Sussex miała być nastawiona na rozkręcenie kariery, nie na zjednywanie sobie rodziny męża.

- Jeżeli się prześledzi informacje, opinie osób z otoczenia Meghan, ludzi, którzy ją znają, to są to opinie w większości bardzo negatywne, mówiące o tym, że była od dziecka osobą, która bardzo chciała osiągnąć sukces. Taki sukces, który pozwoliłby jej stać się osobą znaną, bogatą. Czy może być coś lepszego niż wyjście za mąż za księcia z brytyjskiej rodziny królewskiej? Nie - skomentowała ekspertka. 

Rzadko mówi się przy tym, że Meghan miała jednak lekceważyć kwestię, iż wychodząc za Harry'ego i dołączając do royalsów, jej życie w pełni się zmieni. - Podobno pytano ją przed ślubem, czy ona sobie zdaje sprawę z tego, jakie ograniczenia ją czekają, kiedy będzie już żoną księcia. I wynika z tych relacji, że ona to lekceważyła. Na zasadzie jakoś to będzie. Okazało się, że niestety jakoś to będzie nie wystarczyło - stwierdziła dr Wilk-Turska.

Przyszła księżna miała od początku nie interesować się rodziną męża - tym, jak ona funkcjonuje. Już na starcie utrudniło jej to zaaklimatyzowanie się na dworze. Dodatkowym aspektem okazały się kwestie kulturowe. - To są poważne ograniczenia, które dla osoby urodzonej w kraju, gdzie najważniejszym słowem jest słowo wolność, mogą być niezrozumiałe, dziwne, głupie itd... Ale te zasady są i będą i dlatego ta monarchia trwa - podkreśliła ekspertka.

Meghan Markle wciąż walczy o swój wizerunek. Ekspertka ma jasne wnioski

2025 rok miał być okresem przemiany i ocieplenia wizerunku Meghan. Niestety, stało się zupełnie inaczej. W ciągu 12 miesięcy księżna była zamieszana w kontrowersje wokół m.in. dalszej krytyki rodziny królewskiej, mobbingu dawnych pracowników, jej Netfliksowego show "Z miłością, Meghan" czy napiętej relacji z ojcem - Thomasem Markle. Zdaniem dr Wilk-Turskiej, nawet najlepsi specjaliści od wizerunku nie dadzą rady pomóc celebrytce, ze względu na jej ciężki charakter.

Pamiętajmy, można mieć sztab najlepszych PR-owców... Jeżeli się ich nie słucha, bo się uważa, że jest się po prostu najmądrzejszym na świecie, to i święty Boże nie pomoże

- skwitowała ekspertka. Autorka książek nie kryje, że sądzi, iż do rodziny królewskiej Meghan popchnęły niejako ambicje. - W moim przekonaniu jest to kobieta, która jest typem narcystycznym, ma ogromne rozbuchane ego, której do CV brakowało tylko tytułu księżnej. I niestety okazuje się, że ten tytuł oznacza konkretne zobowiązanie do ciężkiej pracy na określonych zasadach - podsumowała dr Wilk-Turska.

Więcej o: