Tylko u nas

Joanna Senyszyn wprowadziła zmiany w testamencie. "Nigdy nie wiadomo, co nas czeka"

Joanna Senyszyn w rozmowie z Marcinem Wolniakiem w "Galaktyce Plotek" opowiedziała o śmierci męża i kwestiach związanych z testamentem. Okazuje się, że pierwszą wersję polityczka spisała zaraz po ślubie. Po śmierci męża natychmiast dokonała zmian.
Joanna Senyszyn
'Galaktyka Plotek'/screenshot

W nowym odcinku podcastu "Galaktyka Plotek" Marcin Wolniak miał okazję porozmawiać z Joanną Senyszyn. W szczerym wywiadzie polityczka otwarła się m.in. na temat śmierci męża. - My żyjemy w kulturze, w której przestaliśmy w ogóle mówić o śmierci, przestaliśmy mówić o testamentach, a to jest bardzo ważne - stwierdziła. Okazuje się, że zarówno ona, jak i jej mąż spisali swoje testamenty zaraz po ślubie. Dlaczego zdecydowali się na taki krok?

Zobacz wideo Senyszyn zmieniła zapisy w testamencie? Mówi wprost

Joanna Senyszyn zmieniła testament po śmierci męża. "Nigdy nie wiadomo, co nas czeka"

Senyszyn zdradziła, że razem z mężem spisali swoje testamenty 50 lat temu. - Wiedzieliśmy, że skoro nie będziemy mieć dzieci, to powinniśmy na siebie zrobić te testamenty - tłumaczyła. Jej zdaniem lepiej o takich sprawach myśleć dużo wcześniej. - (...) Człowiek nie chce myśleć o tym, że umrze, a ci bliscy z kolei tak się krępują powiedzieć: "No, może byś zrobił testament, żeby było łatwiej później". A jednak zostaje grono ludzi żyjących i dlatego musimy myśleć o tym, co będzie po śmierci - dodała. Marcin Wolniak zapytał Senyszyn, czy ta zmieniła już testament po śmierci męża. - Tak, oczywiście. Zrobiłam nowy testament natychmiast, dlatego że nigdy przecież nie wiadomo, co nas czeka - skwitowała. 

Joanna Senyszyn o śmierci męża. "Musi minąć czas" 

Senyszyn poinformowała o śmierci swojego męża 11 lutego 2025 roku. Niedługo później zdecydowała się wziąć udział w wyborach prezydenckich. Jak przyznała w rozmowie z Marcinem Wolniakiem, praca była jedynym sposobem na oderwanie myśli. - Zawsze, kiedy się traci taką najbliższą osobę, z którą się spędziło prawie całe życie, to człowiek musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy pogrąży się w żałobie, czy wybiera życie. Uważam, że tylko ta druga odpowiedź jest trafna. Między innymi dlatego zdecydowałam się w dalszym ciągu iść w kampanię wyborczą, dlatego że po stracie takiej najbliższej osoby to jedyne, co nas może uratować, to praca - wpaść w wir zajęć, żeby po prostu nie myśleć. Człowiek wieczorem zmęczony pada na łóżko, zasypia i się nie zastanawia - tłumaczyła. 

 
Więcej o: