Nagrali, co robili po strzelaninie. "Chytra baba" ma amerykańską wersję

Podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, która odbyła się w hotelu Washington Hilton w USA, doszło do strzelaniny. Sieć obiegło nagranie, co się działo tuż po. Niebywałe, jak zachowali się dziennikarze i influencerzy.
Nagrali, co robili po strzelaninie. 'Chytra baba' ma amerykańską wersję
x.com/YourAnonCentral/

W sobotę, 25 kwietnia, odbyła się kolacja Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu. Wydarzenie miało miejsce w hotelu Washington Hilton w USA. Koło godziny 20.15 w lobby hotelu padły strzały. Z miejsca natychmiast ewakuowano Donalda i Melanię Trumpów, którzy byli obecni na wydarzeniu, a także Erikę Kirk, wdowę po Charliem Kirku. Do sieci trafiły nagrania, na których widać, jak zachowywali się dziennikarze i influencerzy, gdy sytuacja już się uspokoiła.

Zobacz wideo Trump rozważa wycofanie USA z NATO. Starmer broni Sojuszu

"Chytra baba" w wersji amerykańskiej. To się działo po strzelaninie

Na krótkim nagraniu, które trafiło do serwisu X, widać, jak kobieta podchodzi do stolika i zabiera z niego dwie butelki szampana. "Najciekawszym momentem strzelaniny jest to, jak dziennikarze i influencerzy łapią butelki wina i szampana. Brawo dla nich" - czytamy w opisie. Warto dodać, że kobieta nie była jedyną osobą, która tak zrobiła. W serwisie X można również znaleźć fotografie innych osób, chwytających za butelki z alkoholem.

Nie da się ukryć, że zachowanie kobiety budzi jednoznacze skojarzenia z zachowaniem słynnej "chytrej baby z Radomia". Nagrania z jej udziałem stały się wiralem w grudniu 2012 roku. Kobieta została nagrana, gdy podczas publicznej wigilii na radomskim deptaku zabrała ze stołu trzy butelki napoju, podczas gdy inni brali po jednej. Od tego momentu została okrzyknięta "chytrą babą z Radomia" i stała się bohaterką licznych memów.

Tak inni zachowywali się w czasie strzelaniny i po. Wrona wszystko zrelacjonował 

To jednak nie wszystko. Do sieci trafiło również nagranie mężczyzny, który podjadał sobie w czasie akcji agentów ochrony. Na nagraniu widać, jak ludzie ukrywają się za stołami, on natomiast siedzi swobodnie przy stole i sięga ręką po przekąski. Wygląda na to, że akcja nie zrobiła na nim dużego wrażenia. 

Inaczej było w przypadku Marcina Wrony, korespondenta "Faktów" TVN", który zrelacjonował wszystko. Ujawnił, że gdy padły strzały, część osób chowała się pod stołami, a najważniejsze osoby zostały wyprowdzone z sali. - Właśnie padły strzały. Nie wiadomo, co się dzieje. Kryjemy się teraz pod stołami. Prezydent został ewakuowany - mówił Marcin Wrona w nagraniu pokazywanym przez TVN24. Dziennikarz zwrócił uwagę na zabezpieczenia po rozpoczęciu akcji. Agencji Secret Service stali z bronią gotową do użycia i zabezpieczali teren. 

Więcej o: