Cała Polska poznała wczoraj (tym razem już oficjalnie a nie z przecieku, zobacz tutaj) pierwszego MasterChefa. Została nim Basia Ritz. Jej wysiłki nagrodzono czekiem na 100 tysięcy złotych oraz kontraktem na własną książkę kucharską. Okazuje się jednak, że to nie koniec.
W planach ma także własne bistro.
Te projekty to jednak na razie jedynie plany. Basia zrealizowała póki co jedynie kontrakt na książkę kucharską.
Kto chce sprawdzić, jakie tajemne sekrety przekazywały sobie z pokolenia na pokolenie panie w rodzinie Basi, musi przeznaczyć na ten cel około 50 złotych. Obecnie w wielu księgarniach jest promocja i można publikację dostać już za 42 złote. Czy sama Ritz zainwestowałaby taką kwotę?
Ritz, jak sama zapewniała w jednym z odcinków show, przepisami innych woli się jedynie inspirować. A nie je kopiować. Do każdego dania dodaje coś od siebie. A skąd w jej głowie tyle pomysłów? Można powiedzieć, że wyssała je z mlekiem matki...
To właśnie w domu Ritz nabywała podstawowe umiejętności kulinarne, a także zaszczepiono w niej to co najważniejsze: miłość do gotowania.
Jak dowiadujemy się z jej strony, już od najmłodszych lat brała czynny udział w gotowaniu.
Rodzinny dom Basi jest w Gdańsku. To tam przyszła na świat i się wychowała. Gdy skończyła 18 lat, jej życie uległo diametralnej przemianie.
Przez wiele lat mieszkała w Kolonii, gdzie poznała swojego ukochanego męża. Basia dużo mu zawdzięcza. Także udział w MasterChefie.
Basia Ritz na swoim niemieckim blogu opisała, jak właściwie znalazła się w MasterChefie.
Basia chyba potrzebowała takiego zdecydowanego wsparcia, sama nie była bowiem w stu procentach przekonana do tego pomysłu.
Mąż Basi nie miał jednak był nieugięty. Choć po prawdzie też sporo ryzykował.
Jak opowiadała w programie przyszła polska MasterChef, pomaga ona swojemu mężowi w prowadzeniu kancelarii.
Po pierwszym spotkaniu z jury zrozumiała jednak, że obrała właściwą drogę.
Więcej niż pewni tego byli tego także sędziowie, ich reakcja w pierwszym odcinku zwiastowała duży sukces.
Na castingu Basia zrobiła prawdziwą furorę swoim ragout z polędwicy w sosie cynamonowo-miodowym z piersią przepiórki. Michel Moran miał co prawda nieco obawy jak tak skrajnie różne smaki, czyli miód i cynamon da się harmonijnie połączyć z wołowiną i perliczką, jednak Basi udało się to wyśmienicie.
Fartuch MasterChefa dostała bez problemu. Jednocześnie była jedną z niewielu uczestniczek, które aż tak żywiołowo cieszyły się z miejsca w programie. Uściskała po kolei wszystkich, nieco zaskoczonych tym jurorów, po czym w podskokach wybiegła z sali do męża.
Fot. TVN
Gdy Basia odbierała gratulacje od swojego męża, jurorzy rzucili się na jej danie. Każdy chciał dokończyć ragout.
Gdy koledzy z zajmowali się czyszczeniem talerza, Gessler w dalszym ciągu stała oniemiała pod wrażeniem dania Basi.
Czy można było się jednak spodziewać, że to Ritz wygra ten program? W końcu było wielu dobrych uczestników, a Basia zmagała się z wieloma trudnościami...
Dla Basi dużym obciążeniem był przede wszystkim stres.
Nie tylko formuła programu sprawiała Basi trudności. Także same zadania dla pasjonatki gastronomii stanowiły wyzwanie.
W końcu jednak Basia wybrnęła z tego zadania i upiekła mus z gorzkiej czekolady z owocem granatu. Nie było to jednak wyjątkowo oryginalne danie, szczególnie jak na osobę, która dość dobrze obeznana jest w kulinarnej tematyce.
Od roku Basia prowadzi swój blog kulinarny, polski i niemiecki. Zamieszcza tam wiele przepisów i porad kulinarnych. Wszystko opatrzone jest także dużą ilością zdjęć.
Zastanawiamy się jednak czy jej strona nie jest teraz strzałem w stopę. Dziś bowiem do księgarń trafia jej książka kucharska. Miały się w niej znaleźć zapowiadane przez nią rodzinne receptury. Jednak na jej niemieckim blogu znajdziemy także i słynne stare przepisy, m. in. na mazurki. Receptura na nie przekazywana jest od czasów jej prababci. Mazurkową specjalistką jest jednak mama Basi, która na święta przyrządza po 15 ciast.
Paradoksalnie Basia uważa jednak, że blog dał jej narzędzia do tego, żeby książka była jeszcze lepsza.
W zeszłym tygodniu Michel Moran w rozmowie z Radiem Złote Przeboje mówił, że zrobił wszystko, aby werdykt jury MasterChefa był sprawiedliwy. Być może i trio dołożyło do tego wszelkich starań, jednak jak powszechnie wiadomo: jeszcze by się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Tak jest też w przypadku kulinarnego show.
Fani programu rozdzielili sympatię pomiędzy Basię i Kingę, prawie całkowicie pomijając przy tym Miłosza. Na stronie TVN nie brakuje gratulacji dla zwyciężczyni i pochwał.
Oczywiście jednak znalazło się równie dużo zgryźliwych i dość ostrych komentarzy.
W sondzie Plotka (zobacz tutaj) nasi czytelnicy liczyli wyraźnie na zwycięstwo Kingi Paruzel - zdobyła prawie 60 % głosów oddano właśnie na nią. Na drugim miejscu znalazł się Miłosz (19%). Basia natomiast była na ostatnim z 16% głosów. Czy ostatni odcinek MasterChefa zmienił Wasze sympatie? Jesteście zadowoleni z wyniku?



Zenek Martyniuk zareagował na wywiad Faustyny. Takiego zachowania nikt się nie spodziewał
Olejnik zapytała Owsiaka o jego wynagrodzenie. Lider WOŚP mówi wprost
Co dalej z Kwiatem Jabłoni? Muzycy wyjawili powód zawieszenia działalności zespołu
Syn Wiśniewskiego skończył pięć lat! Pod urodzinowym wpisem Poli lawina komentarzy
Syn Bachledy-Curuś nie umie polskiego. Aktorka tłumaczy, dlaczego
Niebezpieczna sytuacja na koncercie Skolima. Muzyk zabrał głos. Tak zareagował
Nazywali ich "oazowym zespołem". Kwiat Jabłoni ujawnia prawdę na temat wiary
Duda nigdy nie pojawił się w "Kropce nad i". Olejnik kąśliwe podsumowała jego decyzję
Miller mieszka luksusowo, ale wnętrza nie są z katalogów. Ogród robi wrażenie
Basia Ritz. X-News
Zdenerwowana Basia Ritz Fot. TVN
Basia Ritz Screen z http://www.kulinarnamekka.blogspot.com/
Zdenerwowana Basia Ritz Screen z tvn.pl
Basia Ritz Screen z http://basiaritz.blogspot.com/
Michel Moran. X-news
Basiu cudownie gotowalas w programie, w pelni zaslugujesz na wygrana, chociaz Kinga deptala ci swoim talentem po pietach :)