Doda rozjuszona po pytaniu o wyrok. "Nie żałuję. Najwidoczniej zasłużył"

Dziennikarka zdecydowała się zapytać Dodę o prawomocny wyrok, który ciąży na piosenkarce. Odpowiedź gwiazdy była stanowcza.
Doda
Fot. KAPIF.pl

Na obchodach Święta Wolności i Praw Obywatelskich w Gdańsku nie zabrakło znanych osobistości. Podczas wydarzenia pojawiła się m.in. Doda, która wzięła udział w debacie "Granice wolności". W trakcie rozmowy dziennikarka Magdalena Rigamonti zdecydowała się poruszyć z Rabczewską temat jej wyroku sądowego. Odpowiedź piosenkarki szybko obiegła media. Tak zareagowała na pytanie.

Zobacz wideo Doda oblewała ludzi wiadrami wody. "Kije z d**y powinny być wyjęte"

Doda zapytana o wyrok sądowy. Wspomniała o działalności charytatywnej 

Sprawa, o której mowa, sięga 2017 roku. To właśnie wtedy Emil Haidar oskarżył Dodę i jej ówczesnego męża, Emila Stępnia, o szantaż i wymuszenia. Piosenkarka porysowała także luksusowe auto byłego partnera. Sąd Okręgowy w Warszawie w 2024 roku wydał prawomocny wyrok - skazał gwiazdę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę w wysokości 100 tys. zł. Na dodatek nałożono na Rabczewską obowiązek zapłaty nawiązki oraz pokrycia kosztów sądowych.

Rigamonti w rozmowie z Rabczewską podczas debaty "Granice wolności" poruszyła właśnie tę kwestię. Jak stwierdziła, w przestrzeni publicznej pojawiają się krytyczne komentarze dotyczące obecności Dody - osoby z wyrokiem - w "mieście wolności". - Ja chcę ciebie zapytać o odpowiedzialności za swoje czyny, bo ty zostałaś skazana prawomocnym wyrokiem. I jak z tym się żyje w demokratycznej Polsce? - zwróciła się do artystki. Pytanie ewidentnie zagęściło atmosferę. Wokalistka nie odpowiedziała wprost. Odparła, iż nie pojawiają się komentarze na temat tego, że pomogła wielu osobom, a także psom. 

Rabczewska podkreśliła, że ma ciemne strony. - Nie ma blasku bez mroku. Natomiast ja zwracam uwagę na to, co faktycznie przykłada się społeczeństwu, bo jako jedna z nielicznych gwiazd od samego początku działam niezwykle prężnie i charytatywnie, i społecznie, poświęcając swój prywatny czas, swoje pieniądze i czasami też swój wizerunek - komentowała. 

Nie przypominam sobie, żeby moje kłótnie z moimi byłymi partnerami, po których później dostałam wyrok, w jakikolwiek sposób źle zadziałały na psy w schronisku, albo na dzieci leczące się na onkologii w szpitalu. Czy te dzieci obchodzi jakiś mój były facet, któremu porysowałam samochód? Nie żałuję. Najwidoczniej zasłużył

- stwierdziła Doda, co wywołało aplauz na publiczności. 

Doda podkreśliła, że jej prywatne sprawy nie wpływają na jej charytatywną działalność

Piosenkarka zaznaczyła, że jej prywatne kwestie nie powinny wpływać na jej działalność charytatywną. - Ja nie dostałam żadnego wyroku za jakieś, nie wiem, kradzieże, rozboje, potrącenie kogoś autem, morderstwa. To są moje prywatne rzeczy w związku z moimi partnerami, gdzie okej, jestem może trochę nadpobudliwa i za bardzo emocjonalnie podchodzę, ale jestem artystką i to są moje prywatne rzeczy, które wykorzystali na kanwie różnych sądowych sytuacji, ale one w żaden sposób w mojej opinii nie podważają mojej wiarygodności, mojego dobrego serca i mojego zaangażowania w ten kraj i w społeczeństwo. I już - uważa Rabczewska.

- Ja się w ogóle nie przejmuję takimi opiniami. Tak, osoba z wyrokiem. Jeszcze może będę miała dwa albo trzy, jak mnie jakiś facet wkurzy, ale nadal mam największe serce w tym kraju i największe zaangażowanie i każdy o tym wie - skwitowała Doda. 

Więcej o: