Atak nożownika na planie kolumbijskiego serialu. Gra w nim polski aktor

Media obiegła tragiczna informacja o ataku nożownika na planie kolumbijskiego serialu "Sin senos si hay paraiso". Sytuacją wstrząśnięty jest aktor Michał Malinowski, który jakiś czas temu dołączył do obsady produkcji.
Michał Malinowski
Michał Malinowski, KAPiF

Jak podaje "The Hollywood Reporter", do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę 18 kwietnia w dzielnicy Santa Fe w Bogocie, gdzie kręcono czwarty sezon kolumbijskiej produkcji "Sin senos sí hay paraíso". Na plan serialu wtargnął mężczyzna z nożem i zaatakował członków produkcji. Zginęły trzy osoby, w tym sprawca ataku. Jedna osoba została ranna.

Zobacz wideo Poruszające słowa

Policja prowadzi śledztwo ws. ataku nożownika na planie serialu. Polski aktor zabrał głos

Jak przekazali przedstawiciele policji w Bogocie, w związku ze sprawą prowadzone jest śledztwo i zatrzymano już cztery osoby. Z informacji "The Hollywood Reporter" wynika, że sprawca miał być widziany na miejscu zdarzenia już dzień wcześniej. Osoby pracujące przy serialu są zdruzgotane sytuacją i uhonorowały zmarłych kolegów, publikując na Instagramie posty opatrzone hashtagiem "silencio en el set" ("cisza na planie").

Podobny post opublikował również Michał Malinowski, który jest jednym z członków obsady produkcji. W rozmowie z "Faktem" wyjawił, że w dniu tragedii nie było go na planie serialu. Podkreślił jednak, że nie może udzielać żadnych informacji. - Post był gestem solidarności wobec osób dotkniętych tą sytuacją. Jestem częścią produkcji, jednak w dniu zdarzenia nie byłem obecny na planie. Ze względu na obowiązujące zasady nie mogę szerzej komentować tej sprawy - przekazał.

Michał Malinowski wycofał się z aktorstwa w Polsce

Michał Malinowski, znany z takich produkcji jak "Jak poślubić milionera?", "'Na Wspólnej" czy "Wszystko przed nami", w 2019 roku wyjechał z kraju i wyruszył w samotny rejs po Oceanie Atlantyckim. Aktor odnalazł się w Kolumbii i postanowił rozwijać tam aktorską karierę. - Po raz pierwszy do Kolumbii dopłynąłem dwa lata po tym, jak wypłynąłem ze Szczecina. Początkowo plan był taki, żeby zostać tam dwa tygodnie, ale ostatecznie zostałem dwa lata - opowiadał w reportażu wyemitowanym w "Dzień dobry TVN".

- Pomyślałem, że skoro mój dom już tu jest, skoro Leila [łódź aktora - przyp. red.] już tu jest, to czemu nie zostać na dłużej? (...) No ale oczywiście domy mają to do siebie, że trzeba je jakoś utrzymać, więc pomyślałem sobie, że aby tutaj zostać, muszę mieć jakąś wymówkę i naturalnie pomyślałem, że taką wymówką mógłby być mój zawód. Zrobiłem sobie nowe zdjęcia, zrobiłem CV po hiszpańsku i nowe demo aktorskie. Zdobyłem też listę kolumbijskich agentów aktorskich i wysłałem te materiały do dwóch z nich - relacjonował.

Więcej o: