Polacy z zapartym tchem śledzili XIX Konkurs Chopinowski, który odbywał się w październiku ubiegłego roku. Jego zwycięzcą został Eric Lu. Już od pierwszego etapu fani wydarzenia jako jednego z faworytów wymieniali Piotra Pawlaka, 28-letniego pianistę i matematyka pochodzącego z Gdańska. Pawlak może pochwalić się ogromnym sukcesem i kwalifikacją aż do III etapu Konkursu Chopinowskiego. - Kiedyś przeliczyłem, że wykonałem około połowy utworów Chopina, więc druga połowa jest jeszcze przede mną. Ciągle jest mnóstwo miejsca na rozwój - mówi pianista w rozmowie z kultura.onet.pl.
Podczas trwania Konkursu Chopinowskiego w mediach głośno było nie tylko o zmaganiach uczestników, ale również o... zachowaniu publiczności zgromadzonej w filharmonii. Widzowie śledzący konkurs z domu skarżyli się na hałas, kasłanie czy nawet dźwięki upuszczania głośnych przedmiotów, które zakłócały występy artystów. Narzekano również na fakt, że publiczność "wtrąca się" z oklaskami w niewłaściwych momentach.
Dziennikarz kultura.onet.pl zapytał Piotra Pawlaka o tę ostatnią kwestię. Podczas występu pianisty w III etapie oklaski rozbrzmiały w momencie, gdy słychać było jeszcze muzykę. Uczestnik Konkursu Chopinowskiego wyjaśnił, dlaczego ta sytuacja wbrew pozorom nie była dla niego rozpraszająca. - Fortepian jest takim instrumentem, w którym dbamy znacznie bardziej o początek dźwięku niż jego koniec - później, trochę teatralnie, tkwimy już tylko w tej pozycji, bo dźwięk został zagrany i my już go nie zmienimy. Dla nas w tym momencie występ już się zakończył, więc nie jest to rozpraszające - wyjaśnił.
Piotr Pawlak zaznaczył również, że entuzjastyczną reakcję ze strony publiczności odbiera bardzo pozytywnie. - To, że publiczność się tak przedwcześnie zrywa, dowodzi, że rzeczywiście daliśmy z siebie wszystko. Daje nam to jasne poczucie: "Wykonałem dobrą robotę i się spodobałem" - dodał w rozmowie z portalem.
W tym samym wywiadzie Piotr Pawlak został zapytany również o to, jak podczas Konkursu Chopinowskiego odnajdywał się w pozamuzycznej otoczce związanej z wydarzeniem - rywalizacją czy też jego aspektem medialnym. - Muzykę nie do końca da się porównywać, więc idea konkursów nie jest tu szczególnie trafiona. Każdy ma do niej indywidualne podejście i dla nas rywalizacja jest trochę przykrą koniecznością - wolimy grać koncerty i nawiązywać z publicznością partnerską relację - przyznał pianista.
Pawlak podkreślił jednak, że udział w konkursach otwiera pianistom wiele drzwi. - Jeżeli jednak chcemy się przebijać wyżej i naprawdę koncertować, konkursy otwierają te możliwości - laureaci ruszają w trasy, ale jak widać, nawet bez laurów można zostać zauważonym i wypełnić sobie grafik na cały rok. I w efekcie - móc żyć z grania koncertów - tłumaczy. - Z drugiej strony mam taką osobowość, że skoro wiem, jak dużo od tego konkursu zależy, rywalizacja mnie motywuje do jeszcze intensywniejszej pracy. Dzięki temu niektóre utwory poćwiczyłem jak nigdy wcześniej - dodał Piotr Pawlak w rozmowie.
Kwaśniewska zdradziła, jak mówi do niej mąż. "Musicie to wyciąć"
Dla żartu wepchnął głowę Mandaryny do wody. "Przemoc nie jest śmieszna". Psycholożka reaguje
Trump nazwał dziennikarkę CNN "głupią". Kaitlan Collins pokazała mocne nagranie
Siostra zakonna oburzona wpisem Chorosińskiej. "Pani Dominiko, jak można?"
Daniel Martyniuk nie chce pracować w zawodzie. Ujawnił, jaką kwotę daje mu mama
Woźniak była w szoku. Pokazała, co zastała w przymierzalni. "Przesadzam?"
Eurowizja Junior 2026. Poznaliśmy wyniki konkursu! Jak poradził sobie polski reprezentant?
Policja wiedziała o zarzutach wobec ojca Meghan Markle. Teraz wraca do sprawy szokującego listu
Córka Cezarego Pazury jest niemal rówieśniczką Edyty. Po latach wyznała, co naprawdę je łączy