Anna Lewandowska doskonale wie, jak robić biznes. Trenerka, a prywatnie żona Roberta Lewandowskiego, rozwinęła się na wielu płaszczyznach. Ma własną markę kosmetyków, zdrowej żywności, a także prowadzi butikowe studio fitness w Barcelonie. To jednak nie wszystko - ma również aplikację, na której uczy, jak poprawnie ćwiczyć i co zjeść, by zadbać o ciało. Postanowiłam powrócić do najbardziej kultowych przepisów: pomidorów z cebulą, jogurtu z miodem i dynią oraz jabłka z masłem orzechowym. Musiałam się ostro napracować! Takie były tego efekty.
Na pierwszy ogień poszedł przepis Lewandowskiej, o którym rozpisywał się przed laty cały internet. Chodzi oczywiście o kultowe "pomidorki z cebulą". Pierwszy zgrzyt pojawia się w liście składników, gdyż mamy tam podanego pomidora, choć tytuł wskazuje, że potrzebujemy przynajmniej dwóch. W przepisie również mowa o więcej niż jednym. Jak to rozwiązać? No cóż, ryzyko wzięłam na siebie i po prostu pokroiłam jednego pomidora. Dalej miałam kolejny problem! W przepisie podaną mamy cebulę - ale Lewandowska nie precyzuje nam, czy wybrać białą, czy czerwoną... Większość z nas z automatu wybierze cebulę białą, ale w tym przypadku postawiłam na tę drugą, gdyż bardziej przypada mi do gustu.
To nie był jednak ostatni kłopot, jeśli chodzi o ten górnolotny przepis. Sól, pieprz i zioła prowansalskie - ile czego dodać do potrawy?! Tu również nie dostaliśmy precyzyjnych informacji. Postanowiłam kolejny raz zaszaleć i sama doprawiłam danie. W końcu było gotowe i mogłam się raczyć pomidorami. Potrawa, choć z pozoru prosta, jak widać, może postawić przed nami wiele pytań... Całość oceniam na plus, bo przecież trudno o to, by pomidor wymieszany z cebulą i przyprawami był niedobry. Chyba że nie lubicie albo cebuli, albo pomidora.
Kolejnym przepisem, który zdecydowałam się przetestować, był ten na wieczorną przekąskę - jogurt kokosowy z miodem i pestkami dyni. Nie uwierzycie, ale przygotowałam sobie jogurt kokosowy, miód i pestki dyni. Anna Lewandowska podała nam w tym przypadku konkretne dane co do ilości każdego z produktów. Oczywiście chciałam się dostosować do przepisu, więc zauważyłam, że potrzebuję 0,66 szklanki jogurtu kokosowego. Okazało się, że moja szklanka jest jednak dość duża, więc czy jeśli wezmę mniejszą, to proporcje będą takie same? Trudno. Ryzyko znowu jest po mojej stronie. Dodałam miód, a następnie wsypałam wskazaną ilość pestek dyni. Na szczęście celebrytka zadbała o to, bym była świadoma, aby wszystko wymieszać - zawarła tę informację w sposobie przygotowania. Jogurt wymieszany z miodem i pestkami dyni okazał się smaczny, ale, jak widać, trzeba mieć się na baczności, by nie zaburzyć proporcji wieczornej przekąski.
Last but not least. Ostatni z przepisów, który postanowiłam wykonać, to ten na jabłko z masłem orzechowym. Podjęłam się tego trudu i spojrzałam na spis produktów, których potrzebuję. Cóż za zaskoczenie: było tam jabłko i masło orzechowe. Pokroiłam owoc, choć trenerka nie wskazała nam, w jaki sposób to zrobić. Nie zaznaczyła również, czy należy je obrać, czy też lepiej zjeść je ze skórką - ja zdecydowałam się tylko na umycie produktu - choć i tego nie znajdziecie w przepisie... Następnie obok położyłam masło orzechowe, choć i tu było dość nieprecyzyjnie, gdyż może powinnam je nałożyć na jabłko? Skomplikowana przekąska z pewnością posmakuje fanom połączenia słodkiego ze słonym.
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie
Michał Sikorski nie chciał tego reklamować nawet za ogromne pieniądze. "Nie potrafiłbym spojrzeć w lustro"
Syn Ostaszewskiej i Englerta nie owija w bawełnę. "Nikt, kto nie ma sławnych rodziców, nie zrozumie..."
Strój Węgiel kojarzy się styliście "z babciną firanką". "Jest różnica między ręcznie robioną koronką..."
Cezary Żak o powrocie "Rancza". Wyjawił, kogo zabraknie w serialu
Fan "Rancza" obrzucił Żaka obelgami. Poszło o wizytę Tuska na planie
Sianeckiemu na końcu pogrzebu Morozowskiego załamał się głos: Andrzeju, Jędrku...
Marszał trzy razy odmówił Żurnaliście. Dlaczego? "Gościu, oddaj hajs"
Prezenterka BBC wylądowała w szpitalu po skoku do wody. "Jedno zapadnięte płuco"