Marta Nawrocka zapytana w TVN24 o in vitro. Trudno uwierzyć, jak zareagowała

Marta Nawrocka udzieliła wywiadu Joannie Kryńskiej, a ich rozmowę mogliśmy zobaczyć w TVN24. Pierwsza dama została zapytana m.in. o podejście do in vitro i aborcji.
Marta Nawrocka
Marta Nawrocka, TVN24

Marta Nawrocka zdecydowała się udzielić wywiadu dziennikarce TVN24, co mogło zaskoczyć wielu. Pierwsza dama porozmawiała z Joanną Kryńską m.in. o in vitro, aborcji oraz jej pracy w Służbie Celno-Skarbowej. Na jedno z pytań Nawrocka nie chciała jednak udzielić odpowiedzi.

Zobacz wideo Senyszyn o stylu Nawrockiej: I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu

Marta Nawrocka o in vitro. Tego pytania próbowała uniknąć

W rozmowie z Martą Nawrocką poruszony został temat in vitro. Pierwsza dama przyznała, że jej zdaniem nikomu nie powinno odbierać się prawa do posiadania dziecka. - Nie ograniczałabym, jeżeli ktoś nie może mieć dziecka. Ja nie jestem w takiej sytuacji. Jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci. Zaszłam naturalnie w ciążę, urodziłam zdrowe dzieci i nie mierzyłam się z tym problemem i nie ograniczałabym drugiemu człowiekowi tego prawa - stwierdziła. Marta Nawrocka zapytana o to, czy ważne w tym przypadku jest wsparcie państwa dla rodzin korzystających z in vitro, na chwilkę zamilkła. Dopiero po sekundzie stwierdziła, że nie chce odpowiadać. - Proszę inny zestaw pytań - powiedziała.

Marta Nawrocka o hejcie na dzieci. Mówi o odporności

W wywiadzie pierwsza dama przyznała, że będąc osobą publiczną, ma świadomość, że wystawia się na ocenę. - Ten cały hejt, który się wylewa, nie tylko na naszą rodzinę, generalnie na osoby publiczne, gdzieś się na to zgadzają, wychodząc publicznie. My jako dorośli z tyłu głowy mamy, że możemy być poddani ocenie - podkreślała. Następnie przyznała, że jej dzieci padły ofiarą hejtu. - Wylał się hejt na naszą córkę, na naszego syna, ale my też byliśmy na to przygotowani w kampanii. Wiedzieliśmy, że to będzie ostra zagrywka - wyjawiła Marta Nawrocka w rozmowie z Joanną Kryńską.

Prezydentowa zaznaczyła, że uświadamiają dzieci o tym, czym jest hejt. - Dzieci nasze, dużo o tym z nimi rozmawialiśmy. Najstarszy syn też był poddany hejtowi w swoim środowisku ze względu na swoje poglądy polityczne. Mąż, kiedy był w muzeum II wojny światowej, też został przywitany w pierwszym dniu pracy zniczami. Przejawiała się ta agresja wobec naszej rodziny. Na bloku agresywne, obraźliwe napisy pod nazwiskiem mojego męża. - wspominała.

My, jako rodzina, sobie z tym poradziliśmy, jesteśmy odporni. Kampania nie była łatwa. Nasze dzieci, z którymi o tym bardzo dużo rozmawiamy, są też na to przygotowane, nie biorą tego do siebie - przyznała Nawrocka. 

Więcej o: