Influencerka zajadała się przed kamerą przysmakiem dla koni. Teraz się tłumaczy

Martirenti to jedna z influencerek, które w ramach kontrowersyjnego wyzwania próbowały przekąsek przeznaczonych dla koni. Celebrytka twierdzi, że nie wiedziała, iż jej nagranie wywoła taką burzę.
Martirenti
Martirenti, TikTok/marta.rentel, Instagram/martirenti

W 2026 roku weszliśmy z grubej rury. Na początku stycznia na TikTok trafiły filmiki, na których polskie influencerki próbowały końskich przysmaków. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach i wywołała - kolejną już - dyskusję o niebezpiecznych trendach w sieci. Jedną z influencerek, które zdecydowały się zjeść przekąskę przeznaczoną dla konia, była Marta Rentel, znana w sieci jako Martirenti. - Jezus Maria, z tego się taka drama zrobiła, jakby nie wiadomo, co się stało - komentuje całą sprawę celebrytka w rozmowie z Pudelkiem.

Zobacz wideo Jak oceniają ich działalność w internecie?

Martirent nie żałuje próbowania końskich przekąsek przed kamerą

- Wydaje mi się, że od gryza czegoś, co ma w składzie praktycznie cukier, umrzeć się nie da. Ale to jest moja opinia - przekazała Martirenti w dalszej części rozmowy. Influencerka odniosła się także do faktu, że jej nagranie było szeroko komentowane w mediach, nazywając całe zajście "aferką". Stwierdziła, że również, że nie żałuje, iż zdecydowała się spróbować końskiego jedzenia. - Gdybym wiedziała, że będzie jakaś afera, to prawdopodobnie bym tego nie zrobiła, bo nie miałam na celu, żeby zrobić aferę, tylko po prostu byłam ciekawa, spróbowałam sobie - podsumowała.

Eksperci przestrzegają przed jedzeniem zwierzęcych przysmaków

Przypomnijmy, że na spróbowanie jedzenia dla koni zdecydowała się m.in. także Lexy Chaplin. Gdy kontrowersyjny trend pojawił się w sieci, postanowiliśmy spytać o zdanie ekspertów. Dietetycy nie mają wątpliwości, że końskie przysmaki mogą nie być bezpieczne dla ludzi. - Jedzenie dla zwierząt, w tym przysmaki dla koni, nie spełniają tych samych wymogów co żywności dla ludzi, a więc nie podlegają nadzorowi głównego inspektoratu sanitarnego, ani nie stosują się do ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia - powiedziała nam dietetyczka kliniczna Monika Kroenke. Ekspertka podkreśliła, że jedzenie dla zwierząt może zawierać substancje niedopuszczalne do spożycia przez ludzi. 

- Lizawki te zawierają też znaczne ilości cukrów prostych i soli, które w codziennej diecie powinniśmy ograniczać. Zdecydowanie zalecałbym wybierać produkty spożywcze przeznaczone wyłącznie dla ludzi i unikać powielania tego typu szkodliwych trendów - przekazał z kolei doktor dietetyki Michał Wrzosek w rozmowie z Plotkiem.

Więcej o: