Stanisław Soyka zmarł niespodziewanie. Artysta miał 66 lat. Smutną wiadomość przekazano podczas festiwalu w Sopocie, gdzie był jedną z gwiazd. 31 sierpnia na oficjalnym profilu wokalisty na Facebooku pojawiła się informacja ws. pogrzebu.
"Ceremonia pożegnania Stanisława Sojki odbędzie się 8 września 2025 roku o godz. 12 w Kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy przy ul. Alfreda Nobla 16 w Warszawie. Następnie o godz. 14 na Cmentarzu Wojskowym przy ul. Powązkowskiej 43/45 w Warszawie rozpoczną się uroczystości pogrzebowe" - dowiadujemy się. Rodzina zwróciła się także z prośbą o uszanowanie jej prywatności, w tym m.in. poproszono, by nie składano kondolencji. To nie wszystko. "Zamiast kwiatów prosimy o wsparcie finansowe dla Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia (Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia)" - przekazali bliscy artysty.
Po raz kolejny fani 66-latka zostawili wiele słów, w których wyrażają swój ból i smutek z powodu odejścia artysty. "Niech odpoczywa w pokoju wiecznym, amen", "Życie to krótka chwila, którą trzeba przeżyć. Wielki człowiek, który na zawsze pozostanie w milionach serc", "Trudno zapomnieć kogoś, kto dał ci tak wiele do zapamiętania" - czytamy w komentarzach pod wiadomością o szczegółach pogrzebu.
Wiadomo, że Stanisław Soyka miał wystąpić w czwartym dniu tegorocznego Top of The Top Festival w Sopocie. Wokalista pojawił się na próbach w Operze Leśnej, ale potem gorzej się poczuł i ostatecznie nie wystąpił na wieczornym koncercie. "Z naszych ustaleń wynika, że muzyk zmarł w hotelu w Sopocie. Na scenie miał pojawić się o godzinie 20.55. Miał już zapewniony transport z hotelu do Opery Leśnej, gdzie zaplanowano wspólne wejście z reporterką Radia Eska" - informował "Fakt". Po przeprowadzonej sekcji zwłok wciąż nie znana jest dokładnie przyczyna śmierci artysty. "Sekcja zwłok Stanisława Soyki się odbyła. Po przeprowadzeniu badań pobrano materiał biologiczny i będą prowadzone dalsze czynności. Co do przyczyny zgonu, to będziemy mogli się wypowiedzieć mniej więcej za miesiąc. Tak przewidujemy, jeżeliby biegli przeprowadzili badania uzupełniające" - poinformował zastępujący rzecznika Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prokurator Marek Kopczyński w rozmowie z Plejadą.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!