Mało kto wie, że po "07 zgłoś się" Cieślak walczył o przetrwanie. "Sprzedawałem gumę do żucia i tanie zegarki"

Choć w kultowym serialu "07 zgłoś się" grał funkcjonariusza MO, nazywano go polskim Jamesem Bondem. W czasach PRL-u był bożyszczem kobiet. Ale życie nie rozpieszczało Bronisława Cieślaka. W latach 90. z trudem wiązał koniec z końcem. Zmarły w 2021 roku aktor przed śmiercią żałował jednej rzeczy.
Bronisław Cieślak
KAPiF

Na przełomie lat 70. i 80. Milicja Obywatelska, delikatnie mówiąc, nie cieszyła się zbytnią sympatią polskiego społeczeństwa. Był jednak pewien milicjant, uwielbiany i podziwiany jak Polska długa i szeroka. Mowa oczywiście o poruczniku MO, Sławomirze Borewiczu, głównym bohaterze serialu "07 zgłoś się" - produkcji, która biła wówczas rekordy popularności. A wcielający się w niego Bronisław Cieślak - niezawodowy aktor - niemal z dnia na dzień stał się gwiazdą i bożyszczem kobiet. W serialu Borewicz miał liczne romanse. Niczym do agenta 007, z którym go porównywano, lgnęły do niego przedstawicielki płci przeciwnej - mówiono nawet, że miał trzy i pół kochanki na odcinek. Ale w życiu prywatnym Bronisław Cieślak był zupełnie inny. W wywiadach podkreślał, że w przeciwieństwie do swojego serialowego wcielenia, nie był kobieciarzem. Ale zarówno życie aktora, jak i jego kariera, pełne były wzlotów i upadków.

Zobacz wideo Ta książka zmieniła życie Bondy

Ciekawy facet

Choć urodzony 8 października 1943 roku w Krakowie Bronisław Cieślak podbił serca telewidzów jako porucznik Borewicz, nie mógł poszczycić się aktorskim wykształceniem. Przyszły aktor wychował się w dzielnicy Kazimierz, w czasach jego dzieciństwa cieszącej się nienajlepszą sławą. Mały Bronek włóczył się więc z kolegami po okolicznych strychach i piwnicach, bawił się też na dachu kościoła św. Katarzyny. Ale uczniem był dobrym - ukończył prestiżowe krakowskie liceum im. Bartłomieja Nowodworskiego. Następnie studiował etnografię na Uniwersytecie Jagiellońskim. I, jak wspominał po latach, nie planował wówczas związać swojej przyszłości z aktorstwem. - Aktorskich zamiarów i planów nigdy nie miałem. Byłem dziennikarzem: sześć lat przepracowałem w radio, potem przeszedłem do telewizji krakowskiej i byłem zastępcą kierownika redakcji publicystyki. To była moja robota na co dzień - tłumaczył Bronisław Cieślak w wywiadzie dla "Gazety Wrocławskiej". Jednak już niebawem jego życie miało się zupełnie zmienić.

W 1976 roku reżyser Roman Załuski poszukiwał odtwórcy głównej roli w swoim serialu obyczajowym "Znaki szczególne". Traf chciał, że w telewizji zobaczył akurat prowadzącego jeden z programów Bronisława Cieślaka. Ponoć pomyślał wówczas: "Ciekawy facet", i nie zastanawiając się długo, wysłał telegram właśnie do Cieślaka, proponując mu przyjazd na zdjęcia próbne do głównej roli inż. Bogdana Zawady. Bronisław Cieślak zgodził się i wygrał casting. A od roli w "Znakach szczególnych" do "07 zgłoś się" dzielił go już tylko mały krok.

Polski James Bond

Serial "07 zgłoś się" miał pierwotnie nosić nazwę "Przygody porucznika Bolskiego". Z czasem jednak pomysł ewoluował, wszystko za sprawą tabliczek, jakie znajdowały się w latach 70. na budkach telefonicznych: "Pogotowie MO ma numer wywoławczy 07". Skojarzenia z agentem jej królewskiej mości, słynnym 007 Jamesem Bondem, pojawiły się ponoć później. Samego Bronisława Cieślaka zresztą bardzo one bawiły. - Śmieszy mnie to, ale już nie mam siły protestować (…) Nigdy nie miałem takich aspiracji jako Borewicz. Za wysokie progi - nie ta waluta, nie te samochody, jedynie dziewczyny mieliśmy piękniejsze niż 007 - wyjaśniał we wspomnianym wcześniej wywiadzie.

Sam serial był swoistym fenomenem. Bo choć opowiadał o losach przedstawiciela znienawidzonej przez większość Polaków Milicji Obywatelskiej - kojarzonej powszechnie z pałowaniem i brutalnym tłumieniem strajków - tytułowy bohater wzbudzał nie tylko sympatię, ale wręcz uwielbienie. Takie zresztą było założenie serialu. - Scenariusz pierwszych odcinków oparto na popularnej serii kryminałów 'Ewa wzywa 07', a impuls do ich tworzenia dała sama Milicja Obywatelska. Po jednej z narad na wysokim szczeblu uznano, że społeczeństwo ma do milicjantów negatywny stosunek, co więcej - nie docenia ich pracy. Wkrótce literaci dostali propozycję nie do odrzucenia - mieli pisać historię o bohaterach z MO - mówiła aktorka Ewa Florczak w rozmowie z "Życie na Gorąco Retro".

Wspomniani literaci wywiązali się znakomicie ze swojej pracy. Bo przystojny, charyzmatyczny, wysportowany, potrafiący zabłysnąć ciętą ripostą Borewicz uczynił z "07 zgłoś się" prawdziwy hit, a z Bronisława Cieślaka gwiazdę. Ale choć wzdychały do niego kobiety jak Polska długa i szeroka, w życiu prywatnym aktor stronił od romansów. Był dwukrotnie żonaty - najpierw jego wybranką została Jasna Krystyna Chrzanowska-Cieślak. Para doczekała się córki Katarzyny. I choć małżeństwo nie przetrwało próby czasu, po rozwodzie łączyły ich bardzo dobre relacje. Jasna wraz z córką często odwiedzała Bronisława Cieślaka i jego drugą żonę. - Przychodzi do nas na świąteczny obiad. Mam nawet dziwne wrażenie, że Jasna uważa, że Anka to wspaniała kobieta i ja na nią nie zasługuję. Wyżej ceni ją niż mnie - przekonywał w jednym z wywiadów Bronisław Cieślak.

U boku drugiej żony, Anny, Bronisław Cieślak odnalazł szczęście. Para doczekała się dwójki dzieci - córki Zofii oraz syna Jana. Żadna z pociech nie poszła jednak w ślady ojca. Katarzyna ukończyła rekreację i turystykę, Zofia jest lingwistką i tłumaczką, a Jan absolwentem filozofii. Artystyczną tradycję kontynuuje za to jego bratanica, znana aktorka Anna Cieślak. Pod koniec życia Bronisław Cieślak wyznał, że cieszy się, iż jego dzieci nie wybrały aktorstwa, a najbardziej żałuje tego, iż nie poświęcił im większej ilości czasu. - Jestem daleki od wzorców, które znam i od ideałów, które rozumiem. I bardzo nad tym boleję. Kocham moje dzieci, ale wciąż mam dla nich mało czasu. A jak się przez wiele lat ma mało czasu, to potem strasznie trudno jest odbudować więzi. To syndrom marynarza. Najstarszą córkę Kaśkę wychowywałem przez telefon, bo wciąż byłem na planie. W drugim małżeństwie, gdy dzieci - Zosia i Jasiek - były małe, też nie było mnie w domu - siedziałem w Sejmie - wyznał aktor.

Życie po "07 zgłoś się"

W nowej Polsce na serial o przygodach funkcjonariusza MO, nawet tak uwielbianego jak Borewicz, nie było już miejsca. W telewizji nie chciano zresztą już także samego Bronisława Cieślaka - kojarzonego z poprzednim systemem, byłego członka PZPR - zwolniono w 1991 roku. Przez pewien czas aktor był bezrobotny. - Musiałem co miesiąc jeździć do pośredniaka w Nowej Hucie. Traktowali mnie tam jak trybuna. Wtedy to dopiero bym zrobił karierę polityczną! Przychodzili tam ci biedacy wyrzucani z pracy przez Balcerowicza i ja. - Jestem taki jak wy - mógłbym mówić i powoływać się na solidarność klasową. A poważnie to oczywiście mnie to peszyło i uciekałem - wspominał w jednym z wywiadów.

Następnie Bronisław Cieślak pracował w krakowskim Domu Turysty, gdzie, jak mówił, był główną atrakcją. - Sprzedawałem coca-colę, gumę do żucia i tanie zegarki. Przychodziły wycieczki szkolne i wszyscy mnie pytali, co tu robię? Odpowiadałem, zgodnie z prawdą, że sprzedaję gumę do żucia. Kupowali, a potem robili sobie ze mną zdjęcia. Śmiałem się, że obok Wawelu jestem dla nich największą atrakcją turystyczną Krakowa. Tak przez półtora roku - opowiadał Bronisław Cieślak w rozmowie z magazynem "Naj".

W 1997 roku los znów zaczął Bronisławowi Cieślakowi sprzyjać - został posłem z ramienia SLD. Powierzono mu nawet funkcję rzecznika prasowego klubu parlamentarnego. W polityce nie zrobił jednak tak błyskotliwej kariery jak w aktorstwie.: - To była bardzo interesująca przygoda w moim życiu, ale tylko przygoda - mówił o spędzonym w Sejmie czasie. Za to na ekranach pojawił się jeszcze w produkcjach takich jak "Malanowski i Partnerzy", "Świat według Kiepskich" czy "Pierwsza miłość". Prowadził także programy telewizyjne, m.in. Telewizyjne Biuro Śledcze. Niestety, w 2017 roku lekarze zdiagnozowali u niego raka prostaty. - Mam raka. Pogodziłem się z tym. Wszystko, co najważniejsze już przeżyłem, a teraz cieszę się każdą chwilą - mówił o chorobie w "Super Expressie". Bronisław Cieślak zmarł 2 maja 2021 w wieku 81 lat.

Więcej o: