W tym roku Jakubiak skończyłby 43 lata. Urodzinowy wpis jego siostry porusza. "Jedno jest pewne..."

21 czerwca Tomasz Jakubiak świętowałby 43. urodziny. Z tej okazji jego siostra zamieściła w sieci wzruszające nagranie.
Tomasz Jakubiak
Fot. KAPiF.pl, Instagram/joannajakubiak_zaufana_niania

30 kwietnia 2025 roku media obiegła bardzo przykra wiadomość o śmierci Tomasza Jakubiaka. Kucharz chorował na nowotwór jelita i dwunastnicy. 21 czerwca wypadają jego urodziny. W tym wyjątkowym dniu siostra Jakubiaka opublikowała krótkie nagranie poświęcone zmarłemu bratu. 

Zobacz wideo Moran wylicytował wyjątkową pamiątkę po Jakubiaku. „On tam jest, czuwa"

Siostra Tomasza Jakubiaka świętuje jego urodziny. "Pamięć o Tomku nie zniknie nigdy"

"Dziś są twoje urodziny. Świętuję. Pewnie sobie gdzieś pływasz. A może akurat coś dziwnego wrzucasz do gara. Może robisz sobie żarty. Może się wzruszasz niepowtarzalnym smakiem. Jedno jest pewne. Wiem, że świętujesz razem z nami. 100 lat" - napisała na archiwalnych zdjęciach Joanna Jakubiak. 

Pod publikacją szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy. Wielu fanów wciąż nie może pogodzić się ze śmiercią kucharza. Jego optymizm, poczucie humoru i pasja do gotowania na zawsze pozostaną w pamięci tych, którzy śledzili jego działalność, kibicowali mu w trudnych chwilach i czerpali inspirację z jego niezwykłej energii. "Pamiętamy, to był cudowny chłopak. Nauczyłam się przy nim gotować", "Pamięć o Tomku nie zniknie nigdy", "Jest tu z nami energią. Tego nie zmieni nic", "Wspaniały człowiek, którego nie sposób zapomnieć" - pisali w komentarzach. 

Tomasz Jakubiak chorował na nowotwór jelita i dwunastnicy. "Zaczęło się od bólu pleców" 

Swego czasu Jakubiak udzielił szczerego wywiadu portalowi byczdrowym.info. Tam opowiedział o pierwszych objawach, które skłoniły go do przeprowadzenia badań. - Zaczęło się od bólu pleców. Chodziłem do fizjoterapeutów i osteopatów, ale ból nie ustępował. Teściowa namówiła mnie na rezonans. Skontaktowałem się w tej sprawie z przyjacielem, który jest lekarzem - opowiadał.

Wyniki były druzgocące. - Wieczorem, dzień po badaniu, dał mi znać, że musi ze mną zamienić słowo. Kiedy do niego pojechałem, powiedział, że mam guzy na kościach i na jelitach. Słuchając tego, byłem jakby nieobecny. Nie wierzyłem w to… To był bardzo ciężki cios, którego kompletnie się nie spodziewałem. Pojechałem do domu przekazać informację żonie i dopiero tam się rozkleiłem. Ryczałem jak dziecko - mówił. 

Więcej o: