Franek Przybylski po dwóch dekadach wraca do Telewizji Polskiej. Widzowie pamiętają go przede wszystkim jako pierwszego Łukasza z "M jak miłość". Dziś dawny dziecięcy aktor spełnia się jako operator kamery i reżyser. Przybylski przyznał, że przez długi czas próbował odciąć się od swojej serialowej przeszłości. "Kiedyś się tego wstydziłem, próbowałem wymazywać z pamięci to, że 'M jak miłość' było częścią mnie" - opowiadał Plejadzie.
Franek Przybylski po 20 latach wraca do Telewizji Polskiej, ale tym razem już w zupełnie nowej roli. Obecnie spełnia się po drugiej stronie kamery. Już 18 maja zadebiutuje jako reżyser spektaklu Teatru Telewizji "Moralność pani Dulskiej". W rozmowie z Plejadą przyznał, że przez lata stopniowo dojrzewał do tej zawodowej decyzji i długo szukał własnej drogi. "W ciągu ostatnich lat utwierdziłem się w przekonaniu, że chcę zajmować się reżyserią. Podejmowałem powolne kroki w tym kierunku, bo nie byłem przekonany, czy powinienem iść tą drogą" - mówił
Przybylski zdradził też, że od najmłodszych lat fascynował go świat filmu i pracy z kamerą. Jak sam przyznał, doświadczenie operatorskie i lata pracy przy dużych produkcjach dały mu solidne przygotowanie do nowego wyzwania. Szczególne znaczenie ma dla niego fakt, że nad "Moralnością pani Dulskiej" pracował wspólnie z mamą. "Fakt, że zrobiliśmy to wspólnie, jest dla mnie wyjątkowy" - podkreślił. Reżyser nie ukrywa też, że dziś inaczej patrzy na własne osiągnięcia. "Uważam, że jeśli zrobiło się coś, z czego jest się dumnym, to warto o tym mówić" - zaznaczył. Będziecie oglądać?
Przy okazji swojego powrotu do TVP Franek Przybylski wrócił również wspomnieniami do czasów "M jak miłość", które przez długi czas były dla niego trudnym tematem. Aktor przyznał, że kiedyś próbował całkowicie odciąć się od serialowej przeszłości i nie chciał być kojarzony wyłącznie z rolą Łukasza Mostowiaka. "Gdy pojawi się o mnie jakiś artykuł w tym kontekście lub raz na rok ktoś jeszcze rozpozna mnie w warzywniaku, robi mi się po prostu miło. Nadrabiam te wszystkie lata, przez które od tego uciekałem" - wyznał.
Przybylski podkreślił też, że mimo trudniejszych doświadczeń dobrze wspomina ludzi, z którymi pracował na planie serialu. "Mam świetne wspomnienia związane z byciem na planie z Dominiką Ostałowską, Mariuszem Sabiniewiczem, Witoldem Pyrkoszem czy Teresą Lipowską" - wyznał. Jednocześnie przyznał, że z perspektywy czasu inaczej patrzy na dziecięcą sławę i pracę najmłodszych na planie.
"Mam jednak poczucie, że plan zdjęciowy to nie do końca jest miejsce dla dziecka. Nie zawsze było kolorowo" - podkreślił. Aktor wrócił też do swoich osobistych doświadczeń i emocji z tamtych lat. "Zakładałem w związku z tym przeróżne maski. Stworzyłem kilkanaście wersji samego siebie. Na ulicy byłem kimś innym, w domu - kimś innym" - dodał, mówiąc, że dziś zaakceptował tę przeszłość. ZOBACZ TEŻ: Ojciec Ostałowskiej był gwiazdą PRL. Wspomnienie aktorki odsłoniło smutne kulisy
Matylda Damięcka przeszła samą siebie. Jej grafiki z okazji Dnia Ojca poruszają. "Łzy same lecą"
Nazywali go "polskim Schwarzeneggerem". Zmarł dwa miesiące po druzgocącej diagnozie
Tyle zarabia Doda. Kwoty za posty sponsorowane zwalają z nóg
Korwin Piotrowska nie wytrzymała po komentarzu Rzeźniczaka o ciele influencerki. "Kiedy tak znormalizowaliśmy chamstwo?"
Tak dla jazdy po alkoholu. Skandal, co Skolim głosił na livie. Oto idol naszych dzieci
Smaszcz w Dzień Ojca pisze o "wychowaniu i braku wzorców". Tymczasem Kurzajewski chwali się prezentem od syna
Kaczorowska w mocnym wpisie na Dzień Ojca. To powiedziała o Peli
Miała zostać drugą Beatą Kozidrak. Jeden dramat przekreślił jej wielką szansę
Kubicka apeluje w Dzień Ojca. "Dostrzeżmy kobiety, które zostały same z dzieckiem"