Tomasz Kot zdradza, którego polskiego polityka mógłby zagrać. Nie zgadniecie

Tomasz Kot w niedawnym wywiadzie nie unikał trudnych tematów. Aktor wyjaśnił, dlaczego odmówił kontrowersyjnej roli i jaką postać ze świata polityki uważa za najbardziej filmową.
Tomasz Kot mówi wprost. Tego polityka mógłby zagrać
KAPIF

Tomasz Kot ma na koncie wiele ról - od wybitnych postaci historycznych, aż po mroczne, niejednoznaczne charaktery. W podcaście "Rymanowski Live" aktor po raz kolejny udowodnił, że nie boi się szczerych deklaracji, także tych dotyczących granic, których jako aktor nie chce przekraczać. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim opowiedział zarówno o nowych projektach, jak i o tym, jakich ról politycznych zagrania mógłby się podjąć. 

Zobacz wideo Tomasz Kot o podobieństwie "Nieba. Rok w piekle" do "Skazanego na bluesa"

Tomasz Kot zdradził, której roli nie chciał się podjąć. Jakiego polskiego polityka by zagrał?

Rozmowa Kota z Rymanowskim w pewnym momencie zeszła na role skrajnie kontrowersyjne. Zapytany wprost, czy zagrałby Jeffreya Epsteina, aktor odpowiedział bez wahania, że nie. - Już miałem taką propozycję - zdradził. Opowiedział o scenariuszu, w którym miał wcielić się w żołnierza Wehrmachtu, który więzi nastolatkę. - Moja córka miała wtedy 11 lat i mówię "nie, absolutnie". Nie rozumiem tego i nie chcę się zastanawiać. Naturalnie człowiek broni postaci, a ja nie chcę tego bronić  - wyjaśnił. Zaznaczył jednak, że wyjątkowa wartość artystyczna mogłaby skłonić go do refleksji.

Wątek polityczny pojawił się przy pytaniu, którego z polskich polityków mógłby zagrać: Nawrockiego, Kosiniaka czy Hołownię. Kot nie ukrywał, że interesuje go dramatyzm związany z daną rolą. Za najbardziej ciekawego do zagrania uznał Szymona Hołownię, podkreślając jego medialne doświadczenie i charakterystyczny sposób mówienia. - Każda sytuacja upadkowa jest kręcąca z punktu widzenia dramatycznego. Facet ma atuty, doświadczenie telewizyjne, wie, jak pokierować zbiorową sytuacją - wyjawił. 

Tomasz Kot o jednym z najtrudniejszych aktorskich momentów. Padło zaskakujące wyznanie 

Tomasz Kot w tym samym wywiadzie powrócił też do roli w serialu "Niebo. Rok w piekle", w którym gra guru sekty. - Mówię: pierdzielę, ja w sumie nie grałem takiego zła - przyznał. Najtrudniejszym momentem była dla niego scena egzorcyzmów. - Najcięższe było dla mnie, siedzieć i na to patrzeć - wyznał, dodając, że praca na planie była emocjonalnie wyczerpująca.

Więcej o: