Robert Lewandowski już za życia stał się legendą polskiego sportu. Wielu uważa, że jest najlepszym piłkarzem w historii naszego kraju. Obecnie napastnik występuje w barwach FC Barcelony, co zmusiło go do przeprowadzki do Hiszpanii wraz z żoną i córkami. Nie od dziś wiadomo, że Lewandowscy dbają o dietę. I między innymi o tym piłkarz porozmawiał w wywiadzie w programie "Rymanowski Live".
Rymanowski postanowił zapytać Lewandowskiego o kwestię diety. Czy unika jedzenia fast foodów, które do zdrowych nie należą? - Zwracam głównie uwagę na jakość produktów. To nie jest tak, że ja uwielbiam fast foody. Po tylu latach człowiek się odzwyczaja. To nie jest tak, że ja mam jakąś ochotę, chęć. Oczywiście, czasami zjem pizzę, coś tam sobie podjem, zobaczę. Wszystko jest dla ludzi - przyznał. Następnie przeszli do kwestii alkoholu. Lewy przyznał, że zdarza mu się wypić wino. - Winka czasami się napiję. Z racji tego, że mieszkamy w Barcelonie i jest ciepło, to białe. Jak bywało zimno, to jednak czerwone jest smaczniejsze - mówił.
Czego piłkarz absolutnie nie jada, gdyż mu szkodzi? - Nie myślę kategoriami, że mi szkodzi tylko, że źle się będę po tym czuł - wyjaśnił. - To po czym źle się czujesz? Czyli zero hamburgerów? - dopytał dziennikarz. - Po fast foodach. Raz zjadłem jakiś czas temu i tak się źle czułem. Miałem nieprzespaną noc, więc nawet nie myślę, żeby coś takiego znów zjeść - stwierdził Lewandowski.
Lewandowscy doczekali się dwóch córek - Klary i Laury. Dziennikarz we wspomnianym wywiadzie zapytał, czy to prawda, iż sportowiec jest surowym rodzicem. - Empatia to po stronie mojej żony, ja jestem z tych bardziej wymagających, ale też nierozczulających się aż tak - nie ukrywał napastnik. - Nie nazwałbym siebie surowym. Nazwałbym siebie starającym przekazać swoim dzieciom nie tylko wartości albo to, co w życiu jest ważne, ale żeby pamiętały, że też są odpowiedzialne za to, co się dzieje w domu. Za to, jak wygląda ich pokój, za to, co trzeba zrobić. Żeby przede wszystkim przygotować ich do życia, a nie wyręczać je - wyjaśniał.
Okazuje się, że Lewandowscy nie chcą, by ich córki korzystały często z technologii m.in. telefonów. - Staram się, żeby nie korzystały. Czasami wiem, że w szkole mają czas, kiedy mogą korzystać z tabletów. Ale jednak poza weekendem, w tygodniu, staramy się, żeby tego nie było. Żeby nie oglądały telewizji, żeby nie bawiły się smartfonami. Na razie nam to wychodzi, nie jest najgorzej - dowiadujemy się.
Niebywała sytuacja na konkursie miss. Nagle uczestniczce wypadły zęby
Mafia otworzyła drzwi do kariery. Legenda polskiej muzyki. Liczba przebojów imponuje do dziś
Mlynkova zdradziła, co mówią o Polsce zagranicą. Takie słowa od obcokrajowców
Późnym wieczorem pojawiły się urocze kadry. Tak Lewandowscy świętowali po meczu
Kalczyńska odeszła z TVP, a teraz takie wieści. Już wiadomo, do której stacji przechodzi
Beckhamowie stawiają mur prywatności w Cotswolds? Mieszkańcy nie kryją niezadowolenia
Agnieszka Włodarczyk relacjonuje wizytę u fryzjera. Pochwaliła się metamorfozą. "Dowaliłam do pieca"
Młynarska o kulisach zakupu domu w Hiszpanii. Wspomniała o cenie
Taką diagnozę usłyszała Steczkowska lata temu. Potem zdarzyło się coś niewiarygodnego