Żuraw pokazała metamorfozę sylwetki. Teraz tłumaczy: To nie jest zasługa operacji

Aleksandra Żuraw zaimponowała wielu metamorfozą sylwetki. Teraz celebrytka wyjaśniła, że nie poddała się żadnym zabiegom. Wszystkiego dokonała dzięki dyscyplinie.
Żuraw pokazała metamorfozę sylwetki. Teraz tłumaczy: To nie jest zasługa operacji
Fot. KAPIF, Instagram/@aleksandrazuraw

Aleksandra Żuraw zaistniała w polskim show-biznesie dzięki udziałowi w "Top Model". Następnie kontynuowała karierę w mediach społecznościowych, zdobywając spore grono obserwujących. Obecnie możemy ją zobaczyć w "Pytaniu na śniadanie", gdzie prowadzi segment "Czerwony dywan". Prezenterka niedawno pochwaliła się metamorfozą sylwetki. W 22 miesiące udało się jej schudnąć i dziś waży 65 kg przy wzroście 181 cm. Teraz influencerka zaznaczyła, że nigdy nie zdecydowała się na operację, która przyspieszyłaby proces. Podkreśliła, że to wynik diety i ćwiczeń.

Zobacz wideo Żuraw o plusach i minusach "Top Model". Ma żal do Tyszki?

Aleksandra Żuraw pokazała sylwetkę. Zaznacza, że wszystko zawdzięcza ciężkiej pracy 

Na relacji na Instagramie Żuraw pojawiło się porównanie jej sylwetki - tej z 2024 roku i obecnej. Widać zauważalną różnicę. Jak zaznaczyła jednak celebrytka, nie jest to wynik operacji czy zabiegów medycyny estetycznej. - Wszystkie zarzuty o to, że ja tu wam prezentuję sylwetkę po liposukcji, są po prostu dla mnie z czapy. (...) To nie jest zasługa operacji. (...) Nic sobie nie poprawiałam. Chciałabym, żeby to wybrzmiało - mówiła. 

"Moja metamorfoza to efekt operacji - to nieprawda. Zdjęcia 'przed' są z 2024 roku. Ostatni zabieg (liposukcja bioder/bryczesów) miałam w 2022 roku. Liposukcja nie jest metodą odchudzania, a jedynie modelowania sylwetki - nie wpływa na przyczyny odkładania tkanki tłuszczowej. Bez zmiany stylu życia jej efekty nie są trwałe, co w moim przypadku było widoczne już w 2024 roku" - podkreśliła na InstaStories influencerka.

Żuraw wyjaśnia, że systematycznie dbała o sylwetkę poprzez odpowiednie odżywianie i ćwiczenia. "To, co widzicie dziś, to efekt około dwóch lat systematycznej pracy: treningu, diety i regeneracji - nie jednego zabiegu. Dla jasności: brzucha nigdy nie robiłam. Piersi powiększałam w 2018 roku przed wykarmieniem dzieci" - czytamy. 

Aleksandra Żuraw mówi, co było jej przepisem na sukces 

Żuraw nie ukrywa, że najważniejsze w procesie zmiany sylwetki jest to, by być systematycznym. "Mam 33 lata, wisi mi skóra z tyłu i z przodu, mam cellulit widać to nawet na zdjęciach, które ostatnio dodałam z mężem. Ale dbam o siebie, bo mi na tym zależy, w obecnym stanie czuję się idealnie. Jedynym przepisem na sukces jest systematyczność, zawsze wam to powtarzam" - zaznaczyła. 

Influencerka zwróciła również uwagę na to, że nie tłumaczy się z metamorfozy, a chce, by obserwatorzy znali prawdę. "Nie tłumaczę się, chcę tylko, żebyście znały prawdę i nie zwątpiły, że takie efekty są do osiągnięcia w domu. 99 proc. mojej metamorfozy to praca własna, 1 proc. to zabiegi kosmetologiczne, wszystkie zawsze pokazywałam. Klucz to podstawy: deficyt kaloryczny, regularny ruch (nawet spacery), nawodnienie, suplementacja i masaże min. dwa razy w tygodniu. Bez systematyczności nie ma efektów" - podsumowała. 

Więcej o: