Mężczyzna miał "penisa" na twarzy. Uratowała go przypadkowa znajomość. "Był zszokowany, zalał się łzami"

Conrado Estrata przez lata był wyzywany na ulicy. Mężczyzna z "penisem" na twarzy przypadkowo spotkał wyjątkowego człowieka, który całkowicie odmienił jego życie. Dziś kroczy ulicą z podniesioną głową.

Conrado Estrada cierpi na rzadkie schorzenie, które powoduje przerost tkanek nosa. Jego nos nienaturalnie się wydłużył, utrudniając mężczyźnie normalne funkcjonowanie np. podczas posiłków. Na ulicy słyszał od obcych, że jest człowiekiem z "penisem" na twarzy. Estrada z domu wychodził jedynie w masce, aby ukryć zdeformowany nos i nie wzbudzać zainteresowania wśród przechodniów, którzy wytykali go palcami. Pewnego dnia mężczyzna załatwił sobie fuchę i zatrudnił się do odmalowania domu na przedmieściach, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że za chwilę jego los całkowicie się odmieni.

Zobacz wideo Mama na obrotach: "Ja nie jestem zupą pomidorową, żeby każdy mnie lubił"

Człowiek z "penisem na twarzy" odzyskał normalne życie. Wszystko za sprawą zrządzenia losu

Conrado Estrada przez ostatnie lata swojego życia bardzo cierpiał. 58-latek wstydził się pokazywać publicznie z powodu nienaturalnie przerośniętego nosa. Mężczyzna przez ostatnie sześć lat próbował szukać pomocy u lekarzy i specjalistów zajmujących się problemami skórnymi. Niestety nikt nie potrafił mu odpowiedzieć na pytanie, co było przyczyną tej dolegliwości. Problemem Conrado był nie tylko nos, ale także przykre konsekwencje jego nienaturalnego rozrośnięcia się. Mężczyzna miał problem z oddychaniem i przyjmowaniem posiłków.

Ludzie się na mnie gapili. Skonsternowane dzieci pytały swoje mamy, co mi się stało. Radziłem sobie z tym, nosząc maskę. Ta narośl tak się rozrosła, że dosięgnęła moich ust. Miałem problem z jedzeniem. Kiedy próbowałem wziąć kęsa, to zaczepiałem sztućcami o ten dziwny nos - wyznał w romozwie z "The Sun".

Kiedy Conrado przybył do posiadłości, którą miał odmalować, zaczęły się dziać cuda. Właścicielem domu okazał się 62-letni chirurg Doktor Thomas Romo, dyrektor oddziału rekonstrukcji twarzy w placówce "Romo Plastic Surgery" w Nowym Jorku. Właściciel posiadłości od razu zauważył medyczny problem u pracownika. Lekarz miał ogromną wiedzę i doświadczenie i od razu postawił diagnozę. Conrado cierpiał na rhinophymę, czyli guzowatość nosa. To choroba, która zmienia kształt tej części twarzy i wywodzi się ze schorzenia nazywanego trądzikiem różowatym.

Choroba dotyka głównie mężczyzn i jest ostatnią postacią rozwoju przewlekłej choroby nazywanej trądzikiem różowatym. Cierpiący na nią pacjenci borykają się z takimi objawami jak czerwony, rozszerzony i bulwiasty nos. Taki wygląd wynika z powiększenia gruczołów łojowych i związanego z tym rozszerzenia ich ujścia oraz z przerostu tkanek miękkich nosa - czytamy w serwisie abczdrowie.pl.

Doktor Romo przyznał, że w przypadku Conrado przerost nosa jest wyjątkowo zaawansowany. Mężczyzna zaoferował, że go zoperuje, aby odrobinę zmniejszyć nos Conrado i uczynić jego życie lżejszym. Taki zabieg jest niezwykle kosztowny, ale doktor podjął się operacji za darmo w ramach działania swojej fundacji "Twarz małego dziecka". Organizacja zazwyczaj zajmuje się małymi dziećmi z deformacjami twarzy, ale chirurg postanowił rozszerzyć jej działalność o takie przypadki, jak Conrado.

Wierzę w to, że Bóg zesłał mi anioła, aby się mną zaopiekował. Tak właśnie postrzegam doktora Romo - powiedział w rozmowie z "The Sun".

W 2021 roku doszło do operacji. Skomplikowany zabieg trwał trzy i pół godziny. Najpierw usunięto nadmiar tkanki, a potem nadano mężczyźnie nowy kształt nosa. Doktor Romo podkreślił, że problem może wrócić, ale dopiero po kilkudziesięciu latach, więc Conrado może znów cieszyć się życiem. Mężczyzna był oszołomiony efektem.

Nie ma większej nagrody niż możliwość wykorzystania mojej wiedzy i umiejętności, aby uczynić czyjeś życie lepszym. Tydzień po operacji delikatnie ściągnęliśmy bandaże. Pielęgniarki pomogły mi przytrzymać lustro, aby Conrado mógł po raz pierwszy zobaczyć swoją nową twarz. Był tak zszokowany, że momentalnie zalał się łzami - wyznał doktor Romo.

Niesamowita historia szybko przedostała się do mediów za sprawą Conrado, który chciał się odwdzięczyć. Mężczyzna przyznał, że odkąd przeszedł operację, kroczy po ulicy z dumnie podniesioną głową. Czy mógłby się tu przydarzyć lepszy happy end?

 

Więcej zdjęć znajdziesz w galerii na górze strony.

 
 

Zobacz też: Andrzej Grabowski reaguje na słowa Skiby o "piciu wódki w hotelu". Ostro to podsumował

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.