Bohaterka "My, dzieci z dworca ZOO" ma dziś 54 lata. "Żałuję, że powstała ta książka". Jak wygląda?

"My, dzieci z dworca ZOO" dla wielu jest pozycją kultową. Zastanawialiście się kiedyś, jak potoczyło się życie głównej bohaterki głośnego reportażu, Christiany Felscherinow? Opowiedziała o tym w swojej autobiografii "Życie mimo wszystko".

"My, dzieci z dworca ZOO" to książka, której trudno nie znać. Dziś jest tak samo wstrząsająca jak 39 lat temu, w roku swojej premiery. Główną bohaterką reportażu jest Christiane Vera Felscherinow - uzależniona od heroiny nastolatka, która wprowadziła dwóch niemieckich dziennikarzy w świat młodych, berlińskich narkomanów. Jak dziś wygląda jej życie?

Felscherinow zaczęła się narkotyzować, gdy miała zaledwie 12 lat. By zdobyć pieniądze na używki, zaczęła się prostytuować.. Choć wiele razy trafiała na odwyk, żaden nie wyleczył jej z nałogu. Straciła wielu przyjaciół - jedni umierali z przedawkowania, inni trafiali do więzienia.

Christiane Felscherinow w 1986 r.Christiane Felscherinow w 1986 r. Marion Schult Photography/ullstein bild via Getty Images

Premiera "My, dzieci z dworca ZOO" - najpierw książki, a potem filmu - przyniosło Christiane popularność, ale nie szczęście.

Wszyscy chcieli ze mną porozmawiać, oglądać mnie i zadawać sobie pytania, „Uda jej się czy nie? Już umarła? Wciąż jest uzależniona?". Nie chcieli, żebym była ich sąsiadką albo dziewczyną ich syna. Christiane F. jest ciekawa z daleka, ale niech się do nas nie zbliża! Nie interesuje ich we mnie nic poza byciem ćpunką. Dlatego żałuję, że powstała ta książka i film.

"Uroków" popularności Christiane skosztowała w Stanach, gdzie jako 19-latka promowała film. Tam dużo imprezowała i jeszcze więcej brała. Potem była niechciana ciąża i aborcja. W 1996 roku urodziła syna, ale kilka lat później pozbawiono ją praw rodzicielskich.

Christiane dziś ma dziś 54 lata. Jest uzależniona nie tylko od narkotyków, ale też od alkoholu. Cierpi na marskość wątroby i mówi wprost, że prawdopodobnie niedługo umrze.

Jestem z tym pogodzona. Ale niczego nie brakowało mi w życiu. Nie poleciłabym go – to nie jest najlepsze życie, jakie można sobie wybrać, ale jest moje – - podsumowuje.

WJ

Więcej o:
Komentarze (37)
Ćpała i prostytuowała się odkąd skończyła 12 lat. Jak potoczyły się losy bohaterki "My, dzieci z dworca ZOO"?
Zaloguj się
  • Gość: ela

    Oceniono 71 razy 67

    Czytałam tą książkę pierwszy raz w latach 80 tych, jako nastolatka , zrobiła na mnie ogromne wrażenie , powinna być lekturą szkolną. Mam ją do dzisiaj w mojej biblioteczce.

  • j-a-ga

    Oceniono 53 razy 43

    Przy takim trybie życia i tak dziwne że dożyła 54 lat

  • Gość: dziecko

    Oceniono 43 razy 37

    Co te dzieci ze sobą robiły,, jak żyły ..czytając tę książkę nie mogłam w to wszystko uwierzyć Już łatwiej byłoby mi uwierzyć w kosmitę, który przybył na ziemię

  • annubis74

    Oceniono 42 razy 36

    to cud że jako narkomanka i alkoholiczka dożyła 54 lat i w sumie wygląda i tak nie najgorzej. Pamiętam zdjęcia z tej książki na których jej koledzy robili wrażenia żywych trupów. Myślę że ta ksiązka zrobiła duzo dobrego jesli chodzi o poruszenie problemu narkomanii w tamtym czasie. rodzicom otwierały się oczy i zaczynali baczniej przyglądac się własnym dzieciom, a dzieciaki jesli trafiły na ksiązkę odpowiednio wczesnie może już nie sięgnęły po narkotyki

  • Gość: sylvi

    Oceniono 26 razy 22

    Smutne.

  • Gość: daro

    Oceniono 23 razy 21

    jestem wdzieczny za ta ksiazke. Jako mlody czlowiek swiat bez problrmow, pelen narkomnow, oduzenia narkotykami wydawal mi sie czyms jak bajka. Po przeczytaniu dzici z dworca zoo otwrzezwialem i zobaczylem ta strone wolnosci jako burdel pelen shitu i moze dzieki temu jestem w miare normalny, nie mam traumatycznych przezyc ponarkotycznych itd.. itp...

  • weterynaria_w_wa

    Oceniono 20 razy 20

    Nie tylko książkę czytałam (później, ok.1990 r.)ale pamiętam Berlin Zachodni z jego dworcem ZOO. Czasem wsiadałam do taxi k.dworca i raczej był to rejon niebezpieczny po zmroku.
    2-3 razy w miesiącu przechodziłam przez dworzec ok.23, pewnie gdzieś tam mignęła mi Christiane...To były lata kiedy w Berlinie zaczepiano na ulicy i proponowano narkotyki,nawet do auta stojącego na czerwonym świetle- podbiegali. Porażający był Kreuzberg-na niektórych ulicach siedzieli w biały dzień narkomani,oparci o mury domów,z wyciągniętymi nogami na całą szerokość chodnika. Christiane wpakowała się z młodzieńczej głupoty w to bagno, ja jakoś nigdy nie skusiłam się, choć mieszkałyśmy w tym samym mieście, w tych samych latach.Nie oceniam Jej. Po prostu życzę zdrowia i długiego życia. Jednak trochę zadziałała: pokazała swoją twarz,nazwisko-może ktoś pod jej wpływem puknął się w głowę i uniknął takiego losu.

  • Gość: gość

    Oceniono 19 razy 19

    A ja po przeczytaniu książki, żyłam w przekonaniu, że wyszła z nałogu i ułożyła sobie życie.... Smutne

  • Gość: Majka

    Oceniono 13 razy 13

    Ja tez czytałam tę książkę w latach 80, moich wczesnych nastoletnich. To były czasy filmu "Jestem przeciw" z Olbrychskim oraz działalności wspaniałego Marka Kotańskiego i Monaru. Wszystkie te pozycje mocno przyczyniły się do tego, ze odechciało mi się "zejść na dno" i przestały pociągać mnie narkotykowe klimaty. Jestem za to bardzo wdzięczna.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX