Mikołaj Makłowicz to syn Roberta. W "DDTVN" mówił o polskich kelnerach. "Studenci przyjeżdżają do dużych miast i..."

Mikołaj Makłowicz otwiera restaurację w Krakowie. W "Dzień Dobry TVN" opowiedział o tym, jakie różnice widzi w obsłudze gości w Polsce w porównaniu do krajów Europy Zachodniej.

Syn Roberta Makłowicza, Mikołaj, ma 24 lata. Skończył prestiżową szkołę w Szwajcarii, pracował w Ekwadorze, Hiszpanii, Niemczech, Czechach i Szwajcarii. Jest sommelierem i restauratorem, z ojcem prowadzi firmę importującą wino. Niedługo w Krakowie otworzy swoją pierwszą restaurację. Z tej okazji był gościem "DD TVN", gdzie podzielił się swoimi spostrzeżeniami o obsłudze gości w polskich lokalach.

Zawód kelnera traktowany jest po macoszemu. Studenci przyjeżdżają do dużych miast i są nieprzygotowani, a restauratorzy nigdy o tym nie myślą, nie zdając sobie sprawy, że obsługa jest najważniejsza. To 50-60 proc. sukcesu restauracji- mówił Makłowicz.

Mikołaj MakłowiczMikołaj Makłowicz Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Równie ciekawe uwagi o polskiej gastronomii (i nie tylko) serwował w wywiadzie z "Dużym Formantem" w sierpniu tego roku:

Jedzą potwornie [Polacy - przyp. red.]. Przepraszam, że tak mówię, ale w tych sprawach jestem radykalny. Ludzie w Polsce w ogóle nie potrafią jeść. Na przykład często widzi się dzieci, które siedzą przy stole z tabletem. Albo rodzice im dają smartfony, żeby sobie w czasie, kiedy oni jedzą, coś na nich oglądały. To jest skandaliczne zachowanie - mówił w wywiadzie.

ZI