SHOW: Beata Tadla i Jarosław Kret planują ślub. "Decyzja zapadła"

Beata Tadla i Jarosław Kret staną na ślubnym kobiercu?

Wiadomość o ich romansie zrobiła sporo zamieszania w show-biznesie. Choć wiele osób nie dawało im szans na dłuższy związek, to wygląda na to, że parze układa się coraz lepiej. Jak dowiedział się magazyn "Show",  Beata Tadla i Jarosław Kret przymierzają się do ślubu.

Para właśnie wróciła z romantycznych wakacji na Mauritiusie. Wyjazd był niespodzianką urodzinową, jaką przygotowała dla partnera Beata - czytamy w "Show". - Na rajskiej wyspie słynącej z białych plaż i błękitnych lagun zapracowana para dziennikarzy znalazła w końcu czas, by spokojnie przedyskutować plany na przyszłość. Decyzja zapadła.

Beata Tadla i Jarosław KretBeata Tadla i Jarosław Kret Kapif Kapif

Znaczącą przeszkodą dla sformalizowania związku jest fakt, że Tadla wciąż jest żoną Radosława Kietlińskiego, redaktora naczelnego radia PIN i szefa informacji kanału Polsat News. Rozprawa rozwodowa zaplanowana jest na początek stycznia. Małżonkowie muszą podzielić się majątkiem oraz apartamentem na warszawskim Grochowie wartym ok. 1,5 miliona złotych.

Gdy tylko Beata odzyska "wolność", zaczną przygotowania do ceremonii ślubnej - powiedział "Show" znajomy Kreta.

EastNews

Dla obojga nie będzie to pierwsza ślubna przygoda. Tadla pierwszy raz na ślubnym kobiercu stanęła z Robertem Kietlińskim, gdy miała zaledwie 19 lat. Kret przed wiele lat był natomiast mężem Edyty Mikołajczyk, z którą poznał się w Warszawskim Ośrodku Telewizyjnym. Po rozwodzie nie przestawał szukać miłości. Był związany m. in. z Agatą Młynarską , hinduską aktorką Tannishthą Chatterjee czy z Małgorzatą Kosturkiewicz (mają syna Franka). Dopiero jednak Tadli zdecydował się znów oświadczyć, co więcej, zrobił to już po 5. miesiącach znajomości. Pierścionek zaręczynowy, jaki dziennikarz umieścił na palcu ukochanej, był niezwykły. Kret przywiózł go z Damaszku i czekał ponoć 2 lata, aż znajdzie tę jedyną, której zechce go wręczyć.

Przywiózł go z podróży na Bliski Wschód, gdy robił fotoreportaż dla "National Geographic" o polskich żołnierzach stacjonujących na Wzgórzach Golan. Dostał go na pamiątkę od kapelana i wierzy, że przynosi on szczęście. Nazywany pierścieniem z "Baśni z tysiąca i jednej nocy" rozkłada się na pięć poszczególnych pierścieni i trzeba wiedzieć jak go złożyć. Osobie postronnej, która go weźmie do rąk, może się rozsypać. Jarek i Beata znają ten sekret - czytamy w "Party".

karo

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.