Rozenek-Majdan stawia synom jasne granice. Tego za nich nie robi. "To ich obowiązek"

Małgorzata Rozenek-Majdan nie ukrywa, że w wychowaniu dzieci ma wysokie wymagania i stawia na ich samodzielność. Wyjaśniła, jakie ma podejście.
Małgorzata Rozenek-Majdan, dzieci
KAPiF, https://www.instagram.com/m_rozenek/

Małgorzata Rozenek-Majdan jest mamą trzech synów - Stanisława, Tadeusza i Henryka. Najmłodszego doczekała się z Radosławem Majdanem, a ojcem starszych synów jest z kolei Jacek Rozenek. Teraz prezenterka TVN-u opowiedziała o macierzyństwie i podzieliła się swoimi doświadczeniami, podkreślając, jak ważne są dla niej relacje z dziećmi oraz ich wychowanie. Na jaw wyszło, że w jej domu panują ważne zasady.

Zobacz wideo Zapytaliśmy Wendzikowską o Rozenek

Małgorzata Rozenek-Majdan uczy synów dyscypliny

Gwiazda TVN w podcaście "Call me mommy" wyjaśniła, że stawianie dzieciom wysokich wymagań traktuje jako sposób okazywania im wiary i zaufania. Podkreśliła, że sama została wychowana w podobnym duchu - jej rodzice nie mówili wprost o wsparciu, ale poprzez oczekiwania dawali jej poczucie, że poradzi sobie nawet z trudnymi wyzwaniami. - Nie jestem typem, który odrabia lekcje z dziećmi, bo uważam, że to jest ich obowiązek. To jest takie wymaganie moje, to znaczy ja moim dzieciom pokazałam, jak ścielić łóżko, jak wynosić śmieci, jak zmieniać psu wodę - przekazała rozmówczyni Agaty Reszko-Boguszewskiej.

W życiu synów Rozenek-Majdan pojawił się moment samodzielności, której pilnuje. - Ja już im nie pościelę łóżka, bo naprawdę uważam, że szesnastolatek może to zrobić dobrze. I to samo dotyczy lekcji. To znaczy oni mają tak wszystko ułatwione, że ten ostateczny wysiłek muszą zrobić sami. To znaczy ja za nich życia nie przeżyję, tak samo jak ja za nich nie odrobię lekcji - zaznaczyła. 

Małgorzata Rozenek-Majdan odbyła szczerą rozmowę z synem. Wspomina o języku miłości

Prezenterka przytoczyła też rozmowę z synem po otrzymaniu słabszej oceny. Podkreśliła, że jasno daje dzieciom do zrozumienia, iż wierzy w ich możliwości i oczekuje poprawy. - Nie wyobrażam sobie, żebyś tego nie poprawił - mówiła do Tadeusza, na co usłyszała: "Wiem, mamo, i dziękuję, że tak we mnie wierzysz". Jak dodała, takie podejście traktuje jako formę miłości i sposób okazywania wsparcia.

- Ja mówię "wiesz, że to jest tylko kwestia lenistwa, a nie braku możliwości intelektualnych". I on mówi wiem i mi się to podoba, że oni to wiedzą. Więc to moje wymaganie jest też pewnego rodzaju formą miłości - przyznała Rozenek-Majdan.

Więcej o: