Wieści od Kaczorowskiej i Rogacewicza nadeszły późnym wieczorem. "Byliśmy bardzo zestresowani"

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz nie ukrywają swojej satysfakcji na Instagramie. Wieczorem 7 marca poinformowali, że właśnie wrócili z przedpremierowego pokazu swojego autorskiego spektaklu "Siedem".
Agnieszka Kaczorowska, Marcin Rogacewicz
KAPIF

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz pokazali już, jak prezentują się na parkiecie, co miało miejsce podczas 17. edycji "Tańca z gwiazdami", gdzie występowali z numerem siedem. Ta cyfra zapisała się w ich sercach i razem zdecydowali się na autorski spektakl muzyczno-taneczny, który, jak zapowiadali, opowiada o wolności w miłości, relacjach i zaczynaniu od nowa. Sami zainteresowani nie mogą się doczekać premiery.

Zobacz wideo Maserak jasno o wyczynach Kaczorowskiej i Rogacewicza

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz zachwyceni sobą. Są skazani na sukces?

Pierwszy przedpremierowy pokaz jest już za nimi, a reakcje widzów wskazują, że wszystko przebiegło zgodnie z planem. - Zrobiliśmy to. Pierwsza publiczność zobaczyła "Siedem". Byliśmy bardzo zestresowani, ale "poszło"- dowiadujemy się z Instagrama Agnieszki Kaczorowskiej. Co na to jej ukochany? - Jak ja się cieszę. Nie mogę się doczekać poniedziałku - wspomniał aktor, przypominając o dacie oficjalnej premiery.

Jeszcze niedawno Kaczorowska i Rogacewicz rozmawiali z "Faktem" i mówili o tym, że nie wszystko w wydarzeniu jest dopięte na ostatni guzik. - Jest dużo pracy. Rzeczywiście odliczamy dni, ale nie odliczamy, żeby już była premiera, tylko chcielibyśmy wydłużyć pewnie ten czas, bo zawsze, jak przy pewnie każdym projekcie i każdej premierze tego czasu, zawsze jest za mało. Trenujemy, pracujemy dzielnie. Prawdopodobnie te dwa i pół tygodnia spędzimy non-stop na sali i w scenografii, czyli na scenie - mówiła tancerka.

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz mogli przetestować się w TVP. To działo się za kulisami

Kolejny taniec duetu po "Tańcu z gwiazdami" mogliśmy zobaczyć w TVP, kiedy Kaczorowska i Rogacewicz zaangażowali się w walentynkowy koncert. Zakochani byli konferansjerami oraz tancerzami. Do tego projektu również nie zabrakło prób. Jedna z nich szczególnie utkwiła w pamięci Rogacewicza. 

- Na próbie generalnej, jak cię podrzucałem do góry przy śrubce, to za blisko cię wziąłem, no i twoje biodro "zkillowało" mi nos, zresztą zrobiłem to sam. No i jak postawiłem cię na ziemi i zrobiliśmy pierwszy obrót do synchronu, to poczułem, że coś mi kapie z nosa i patrzę: "o, krew mi leci". A dopiero zaczęliśmy tańczyć - opowiedział aktor.

Więcej o: